Reklama

Reklama

Tylko u nas

Najlepsze polskie płyty 2021 roku według redakcji Interii

Jakie polskie płyty w 2021 roku oceniliśmy najwyżej? Oto nasze zestawienie!

Jakie polskie płyty w 2021 roku oceniliśmy najwyżej? Oto nasze zestawienie!
Najlepsze polskie płyty 2021 roku /

2021 rok obfitował w znakomite płyty. Poniżej możecie zapoznać się z najlepszymi polskimi wydawnictwami według naszych dziennikarzy.

Płyty oceniali: Michał Boroń, Daniel Kiełbasa, Oliwia Kopcik, Mateusz Kamiński, Ignacy Puśledzki, Olek Mika, Anna Nicz, Rafał Samborski, Paweł Waliński, Dawid Bartkowski, Kamil Downarowicz, Marcin Flint, Bartosz Donarski, Krzysztof Nowak i Kasia Gawęska.

Najlepsze zagraniczne albumy 2021 - ZOBACZ LISTĘ!

Reklama

10. Kaśka Sochacka - "Ciche dni"

"Najważniejsze są tu opowieści Sochackiej. Przede wszystkim o tęsknocie i rozstaniu. Ale także o stagnacji czy strachu o ukochaną osobę. Jeśli macie uczulenie na piosenkowe opowieści o sprawach okołozwiązkowych, nie słuchajcie tej płyty. Jeśli zaś lubicie napisane prostym językiem, czasem może nieco ckliwe, historie o dobrze znanych każdemu emocjach, sprawdźcie koniecznie 'Wiśnię'". Więcej w recenzji Anny Nicz.

9. Fisz Emade Tworzywo - "Ballady i protesty"

"Hip hop, który nie jest hip hopem, alternatywny pop, który ucieka od nieznośnych dźwięków niemających nic wspólnego z przebojowością. I to trzeba u Fisza i Emade docenić najbardziej, bo udało im się nagrać najlepszy album od czasów 'Mamuta'. Żadne tam starzy kontra młodzi, po prostu kawał muzy dla ludzi wychowanych nie tylko w tej nowej Polsce". Więcej w recenzji Dawida Bartkowskiego.

8. Patrick The Pan - "Miło wszystko"

"'Miło wszystko' to bardzo udany krążek, wyraźnie będący nowym początkiem w karierze Patricka. To pozycja bardziej popowa, przebojowa, dużo przystępniejsza i cechująca się większą dawką optymizmu, a przy okazji wysoką jakością wykonania. Miło słuchać takich albumów, a jeszcze milej jakby płyta okazała się trampoliną do większej rozpoznawalności. Tego też życzę gospodarzowi 'Miło wszystko'". Więcej w recenzji Rafała Samborskiego.

7. RAU Performance - "Mieszane uczucia"

"Nawet jeśli 'Mieszanym uczuciom' towarzyszy czasem wrażenie, że zwrotki ciągną się za długo, refren przychodzi za późno, że temu rapowemu Kraftwerkowi braknie elastyczności, to jest to płyta (nie licząc może poprzednich dokonań samego Raua, bo stanowi zwieńczenie i naturalne ukoronowanie jego dyskografii)  bezprecedensowa. W skali miesiąca, roku, dekady, gatunku. O ilu tak powiesz?". Więcej w recenzji Marcina Flinta.

6. Koza x Kuba Więcek - "Niebo nad Berlinem"

"Nie podejmowałbym się tłumaczenia Kozy wers po wersie, jednak namalował mi w głowie żywy, poruszający obraz. Nie porywałbym się na opisywanie Więcka dźwięk po dźwięku, niemniej zbudował całe uniwersum. Widzę rozdźwięk w świadomości z jaką obaj twórcy poruszają się w swoich dziedzinach. Jeden działa instynktownie, podświadomie, drugi wydaje się realizować wizję. Jest w tym chemia, twórcze napięcie i satysfakcja rozłożona odbiorcy na multum przesłuchań, przynoszących skrajnie różne rezultaty zależnie od nastroju i stopnia jego czujności. Rzadko kiedy rapowana muzyka pozwala tak o sobie pisać. Za rzadko". Więcej w recenzji Marcina Flinta.

5. Furia - "Furia w Śnialni"

"Prawdę mówiąc nawet po kilkunastu odsłuchach nie jestem w stanie powiedzieć, że z pewnością wiem, co autorzy mieli na myśli. Ale wiecie co? Nie przeszkadza mi to. Dawno nie miałem tyle satysfakcji z próby zrozumienia płyty. 'Furia w Śnialni' to album, który wręcz zachęca słuchacza do znalezienia klucza interpretacyjnego i każde dojście do tego, z czym właściwie mamy do czynienia, wynagradza w pełni wysiłek. Bardzo możliwe, że odbijecie się przy pierwszym odsłuchu tej płyty, bo to rzecz wymagająca, oczekująca skupienia od słuchacza. Nie ukrywam, nie pokochałem jej od razu, ale z każdym kolejnym odsłuchem coraz bardziej doceniam wyjątkowość tej pozycji. Więcej w recenzji Rafała Samborskiego.

4. Jarecki - "Totem"

"Do tego nowy krążek Jareckiego to pozycja w brzmieniu dużo bardziej organiczna, matowa i przesiąknięta analogową duszą aniżeli jej poprzednik. Przy okazji bardziej przemyślana, spójna oraz zwyczajnie dojrzalsza. Tak jak wspominałem, takie albumy to katorga przy recenzowaniu. Ale w słuchaniu? Wręcz przeciwnie. Mocny kandydat do rodzimej płyty roku". Więcej w recenzji Rafała Samborskiego.

3. Dezerter - "Kłamstwo to nowa prawda"

"Materiał na płytę powstał w czasie pandemii 2020 roku. Grupa zdecydowanie udanie spożytkowała ten czas i przygotowała dla nas album, który brzmi świetnie, który jest niezwykle aktualny i który jest po prostu potrzebny. 'Kłamstwo to...' stanowi głośne upomnienie się o prawdę w czasach, kiedy wszędzie wokół panoszy się fałsz. Ludzie, którym nieobce są ideały wolności, braterstwa, równości i szacunku z pewnością odnajdą w tej muzyce siebie". Więcej w recenzji Kamila Downarowicza.

2. SARAPATA - "EP1"

"Tu gra wszystko. Dlatego też album projektu Sarapata to kolejny powód, aby nie spieszyć się z podsumowaniami roku. Grudzień bowiem potrafi dostarczać płyty, które potrafią nieźle w tych listach namieszać". Więcej w recenzji Rafała Samborskiego.

1. Szczyl - "Polska Floryda"

"Szczyl nie musi bić się o miejsce najlepszego debiutu rapowego tego roku na rodzimym rynku - to człowiek, który ma już ten tytuł zapewniony. Czasu pozostało na tyle niewiele, że wątpię, iż ktoś będzie w stanie zepchnąć go niżej. Rzadko zdarza się debiutant tak wyrazisty i z tak dobrze poprowadzonym krążkiem przez całą jego przestrzeń. Jasne, gościnne udziały zawodzą, ale to niewielka skaza na tej jakże udanej pozycji". Więcej w recenzji Rafała Samborskiego.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy