Big Cyc przed Sylwestrową Mocą Przebojów. "Nastolatkowie po pięćdziesiątce"
- Jesteśmy takimi rekinami, które muszą płynąć, żeby cały czas dostawać tlen, bo jak się zatrzymamy, to będzie krucho - mówi w rozmowie z Interią Jacek "Dżej Dżej" Jędrzejak, muzyczny lider grupy Big Cyc. Podsumowaniem udanego dla zespołu roku będzie występ na Sylwestrowej Mocy Przebojów w Polsacie.

Podczas Sylwestrowej Mocy Przebojów na rynku w Toruniu wystąpią m.in. Beata i Bajm, Edyta Górniak, Alicja Majewska, Anna Wyszkoni, Julia Żugaj, Majka Jeżowska, Urszula, Smolasty, Lady Pank, Big Cyc, Enej, Golec uOrkiestra, Perfect i Łukasz Drapała, Kuba i Kuba, Alien&Majtis, Jonatan i BumBum Orkestar.
Zagraniczną gwiazdą imprezy w Polsacie będzie Thomas Anders from Modern Talking & Band. Do przebojów niemieckiego wokalisty bawią się kolejne pokolenia fanów.
Big Cyc gwiazdą Sylwestrowej Mocy Przebojów w Polsacie. Co szykuje?
Na scenie pojawią się również wykonawcy związani ze sceną disco: Zenek Martyniuk i grupa Łobuzy, Skolim, Sławomir i Kajra, Marcin Miller z zespołem Boys, Magda Narożna i Piękni i Młodzi oraz Norbi.
Big Cyc dziś to czwórka muzyków pierwotnego składu: Jacek "Dżej Dżej" Jędrzejak (wokal, bas), Jarek "Dżery" Lis (perkusja), Roman "Piękny Roman" Lechowicz (gitara) i Krzysztof Skiba (wokal), którym towarzyszą gitarzysta Marek "Maras" Szajda (od 1998 r.) i grający na instrumentach klawiszowych Piotr "Gadak" Sztajdel (od 2006 r.).
Michał Boroń, Interia: Jaki to dla ciebie był ten kończący się 2025 rok?
Jacek "Dżej Dżej" Jędrzejak (Big Cyc): - Przede wszystkim to był bardzo dobry rok, bo byliśmy zdrowi. A w naszym wieku jednak to jest sprawa bardzo ważna, o ile nie najważniejsza. Poza tym byliśmy bardzo aktywni, Kasia [Katarzyna Wydra-Chrąchol, menedżerka Big Cyca] też stanęła na wysokości zadania. Zagraliśmy mnóstwo koncertów, mnóstwo imprez.
Po pierwsze cały czas kontynuujemy trasę Big Cyca unplugged, czyli największe przeboje w wersji akustycznej i to nas bardzo kręci, bo podchodziliśmy do tego z dużym dystansem, a jednak udało się znaleźć jakiś złoty środek. Cieszy nas ten pomysł, ponieważ musieliśmy przearanżować wszystkie utwory, pomyśleć nad tym, jak będą one brzmiały w takim akustycznym anturażu i okazało się, że to się sprawdza. Zyskaliśmy nowych fanów, bo wiadomo, jesteśmy nastolatkami po pięćdziesiątce, a nasi rówieśnicy już nierzadko rezygnują z koncertów w punkowych klubach i chcą sobie usiąść wygodnie w fotelu. Ta opcja Big Cyca akustycznego jest chyba dla nich najlepszym rozwiązaniem, bo to są koncerty w teatrach, w domach kultury, w nobliwych salach.
Zobacz również:
Poza tym w tym programie akustycznym wprowadziliśmy kilka piosenek, których normalnie w takim sensie akustycznym nie gramy, takich jak "Make Love Not War", "Teczka" na przykład. To też było dla nas wyzwanie, żeby do tych utworów wrócić, żeby sobie je przypomnieć, szczególnie teksty, ale też fajnie przearanżować i to się świetnie sprawdziło.
Następna rzecz to trasa "Zadzwońcie po milicję" - w tym roku gramy już piąty sezon. To oczywiście nie tylko Big Cyc, ale inne zespoły z naszego pokolenia, takie jak Sztywny Pal Azji, Chłopcy z Placu Broni, Róże Europy, Ira, Wanda i Banda. To jest też jakby dowód na to, że ludzie chcą żywego rock and rolla. Wiadomo, że to też sentymenty, bo ludzie chętnie wracają do czasów, kiedy rock and roll był czymś ważnym dla każdego fana muzyki. Teraz niekoniecznie tak jest. Natomiast lata 80. i 90. może w polityce były słabe, ale dla muzyki rockowej - nie tylko w Polsce - były świetne. Ludzie chętnie przychodzą na te koncerty, przypominają sobie jak to było, bo wtedy to też były koncerty w halach, jak Rock Arena czy różne takie wielkie imprezy.
Te koncerty naprawdę są ogromnym sukcesem, bo my od 5 lat mamy komplety, a gramy w największych salach w Krakowie, w Warszawie, we Wrocławiu, w Szczecinie, w Gdyni. Organizatorzy ostatnio dostali informację, że 80% tych, którzy przychodzą, to są nowi ludzie i w dodatku coraz młodsi. Myślę, że to świadczy o sile muzyki rockowej, o sile naszych piosenek - są prawdziwe, nieudawane, proste do tańczenia, ludzie chcą się bawić, chcą się troszeczkę oderwać od tego świata, który jest ostatnio lekko zdominowany przez złe informacje.
Zauważyłem, że w ostatnim roku coraz więcej ludzi przychodzi na koncerty - nie tylko nasze, ale w ogóle na koncerty rockowe. Sam również zaliczyłem kilka fajnych imprez, m.in. Carlosa Santany, Candy Dulfer.
Big Cyc cały czas w natarciu. "Dopóki oddycham - atakuję"
Dla mnie również był to rok wyjątkowy, bo wydałem solową płytę "Offline", do której powstały trzy teledyski. Mam bardzo fajną informację zwrotną, że ludziom się to podoba. To jest oczywiście inne od Big Cyca, inne od Czarno-Czarnych, od tego co robimy, bo takie było założenie. A z drugiej strony też jestem szczęśliwy, że udało mi się wypracować jakąś stylistykę, która naszym fanom również pasuje, odpowiada.
Poza tym wciąż promujemy płytę "Manifesto", czyli Big Cyc cały czas w natarciu. Można powiedzieć, że jesteśmy takimi rekinami, które muszą płynąć, żeby cały czas dostawać tlen, bo jak się zatrzymamy, to będzie krucho. Jak to mówił kolarz Bernard Hinault [pięciokrotny zwycięzca Tour de France], dopóki oddycham - atakuję. I to jest nasza dewiza.
Kończący się rok pożegnacie występem podczas Sylwestrowej Mocy Przebojów. Pamiętasz kiedy ostatni raz tego sylwestra nie spędzałeś w pracy?
- Od 30 lat zawsze pracujemy, ale - uwaga! - w zeszłym roku nie graliśmy nigdzie sylwestra. Ale to był też świetny sylwester, bo przejechał mój brat z Niemiec. Ustawiliśmy sobie kamerę, odpaliliśmy sprzęt i każdy z nas - moja żona, moja bratowa i mój brat - przebierał się za jakiegoś artystę, którego lubi, śpiewał i naśladował tego artystę. Mój brat był m.in. Demisem Roussosem, Joe Cockerem, ja Stingiem i innymi idolami z młodości, wszyscy byliśmy Abbą. Świetna zabawa była i w tych pieleszach domowych noc minęła ot tak.
Jednym słowem Dżej Dżej wysyła tutaj jednoznaczny sygnał o angaż do następnej edycji "Twoja twarz brzmi znajomo".
- (Śmiech) No być może, być może. W każdym razie my jednak jesteśmy przyzwyczajeni do tego, żeby być w pracy i teraz rzeczywiście znowu gramy w Polsacie. Będzie jakiś program specjalny, mogę powiedzieć, że szykujemy zaskoczenie dla widzów. Przede wszystkim będzie też okazja do spotkania się z ludźmi, z branżą, zespołami. Rzadko się to się obecnie zdarza, bo każdy raczej gra swoje trasy, albo są to mniejsze koncerty i takie okazje są rzadsze. My też tego potrzebujemy, żeby sobie pogadać, zainspirować się wspólnie, a czasami może nawet wpaść na jakiś pomysł i coś zaplanować razem.
Jeszcze sobie przypomniałem, że w tym roku otrzymaliśmy brązowy medal Gloria Artis "Zasłużony dla polskiej kultury". Trochę dziwnie się z tym czujemy, ale jednak jest to order przyznany przez ministerstwo, co troszeczkę połechtało naszą próżność, aczkolwiek zawsze byliśmy jak najdalej od takich odznaczeń.
Zobacz również:
Mówisz o tych spotkaniach podczas sylwestra czy na trasach - ludzi bardzo interesuje nie tylko to, co pokazują kamery, ale również to, co dzieje się za kulisami.
- Podczas trwającej obecnie trasy "Zadzwońcie po milicję" mamy takie wspaniałe spotkania gdzieś w hotelach, gdzie po koncertach schodzą się ludzie z gitarami, marakasami, tamburynami, co tam kto przytarga - ostatnio Janusz Yanina Iwański i chłopaki z Iry - i śpiewamy razem sobie różne kawałki. Mnie to ogromnie bawi, widać, że wszyscy są pozytywnie zakręceni, wszyscy są szczęśliwi. Możemy sobie pogadać, wymienić się różnymi uwagami i spostrzeżeniami. Takie wspólne biesiadowanie sprawia, że czujemy się jak bracia, jak - nieco żartem - weterani z Wietnamu czy z serialu "Kompania braci". Mamy wspólne przeżycia, graliśmy na wielu festiwalach, nigdy nikogo nie zostawia się na placu boju, jeden czeka na drugiego. Wspieramy się nawzajem, to jedna wielka wspólnota, daje dużo pozytywnej energii - że chce się dalej grać, chce się dalej robić, chce się pracować, chce się nagrywać, jeździć na koncerty. Cóż więcej możemy oczekiwać.
A jakie macie plany na 2026? Z tego co wiem, będziecie świętować specjalny jubileusz "Makumby".
- Tak, będziemy świętować 30 lat "Makumby", czyli 30 lat płyty "Z gitarą wśród zwierząt" - chcemy ją wydać na winylu. Chcemy też wydać wznowienie, bo już są na to chętni "Nie wierzcie elektrykom". Będziemy też kontynuować wydawanie na winylach tych wszystkich klasycznych naszych płyt. "Z partyjnym pozdrowieniem" po miesiącu uzyskała status Złotej płyty. W przyszłym roku kończymy też piąty sezon trasy "Zadzwońcie po milicję", będą też kolejne odsłony, bo mamy już podpisane umowy na 2026 i 2027 rok. Będzie też kontynuacja tych koncertów akustycznych (mamy zaplanowane już kilkanaście), zagramy na kilku festiwalach, m.in. w Cieszanowie i na Around The Rock w Leszczynach-Czerwionce na Śląsku.
Mamy też praktycznie przygotowaną nową płytę, tylko jeszcze nie wiem, czy będziemy ją nagrywać po kawałku. Jest też pomysł na płytę akustyczną, ale nie wiem, kiedy nam na to wszystko czasu starczy. Ludzie teraz oczekują jakiś singli, wrzutek na Youtuba, wrzutek na media społecznościowe - raczej nikt nie czeka na płyty. Cieszę się, że są ludzie tacy jak jak, którzy zbierają winyle, lubią i chcą mieć album na półce. Bo jak kiedyś piorun strzeli w te wszystkie serwery, to może w miejscu, gdzie mieszkam, archeolodzy odkryją szafę z płytami, gdzie będą m.in. nasze albumy. A te serwery pójdą w kosmos i nic po nich nie zostanie, jak po pterodaktylach.











