Jeff Healey skończyłby 60 lat. Artysta stracił wzrok, gdy miał zaledwie rok
Jeden z najlepszych gitarzystów w historii blues-rocka, Jeff Healey, urodził się 25 marca 1966 roku, a więc dzisiaj kończyłby swoje 60. urodziny. Choć artysta od najmłodszych lat musiał mierzyć się z wielkim wyzwaniem, nigdy nie dawał za wygraną i udowadniał fanom, iż przeskoczenie własnych granic jest kluczem do szczęścia.

Jeff Healey zmarł 2 marca 2008 roku, jednak wciąż żyje w sercach najwierniejszych fanów. Jego upór w dążeniu do celu do dziś zachwyca odbiorców - Healey miał niespełna rok, gdy na skutek siatkówczaka, najczęstszego złośliwego nowotwora oka u dzieci, stracił wzrok. Mimo tego poważnego utrudnienia Jeff Healey podbił branżę muzyczną i został jednym z najlepszych gitarzystów w historii blues-rocka.
Zobacz również:
Jeff Healey świętowałby 60. urodziny. Artysta musiał mierzyć się z ciężkim wyzwaniem
Kanadyjski gitarzysta i wokalista, niewidomy od wczesnego dzieciństwa w wyniku nowotworu oka, w latach 80. i 90. cieszył się wielką popularnością, dzięki czemu sprzedał miliony płyt na całym świecie. Odbiorcy pokochali go za szczerą miłość do muzyki i stałe pokonywanie przeciwności losu w dążeniu do celu. Mimo utraty wzroku (na skutek choroby jego gałki oczne zostały usunięte i zastąpione sztucznymi oczami) Jeff Healey zaczął grać na gitarze, trzymając ją położoną, co dało mu niepodrabialne brzmienie.
"Ludzie mówią mi, że robię to źle, jakby natknęli się na coś, czego nikt inny nie zauważył" - komentował artysta.
Jego gitarowa historia sięga dzieciństwa. Gdy miał 9 lat, zaprezentował swoje umiejętności w telewizyjnym programie "Cucumber" w telewizji w Ontario. Jako 15-latek stworzył pierwszy zespół Blue Direction, który zaczął od grania coverów w lokalnych barach. Po kilku latach zaczął tworzyć i występować pod szyldem własnego tria The Jeff Healey Band, a na młodego muzyka zwrócili uwagę uznani gitarzyści, tacy jak Stevie Ray Vaughan czy Albert Collins.
W 1988 roku muzyk wydał debiutancki album swojej formacji, zatytułowany "See the Light", który otrzymał nominację do kanadyjskiej nagrody Juno Award. Materiał w ojczyźnie trzykrotnie pokrył się platyną. To właśnie z niego pochodzą przeboje "Angel Eyes" (dotarł do 5. miejsca listy "Billboardu") i wersja bluesowego standardu "Hideaway" (nominacja do Grammy).
Gwiazdor śmiele żonglował muzycznymi gatunkami. Jeff Healy zwrócił się nawet w stronę jazzu
W trakcie sesji do "See the Light" Healey wraz ze swoim zespołem zagrał w filmie "Wykidajło" z Patrickiem Swayze. Na ścieżkę dźwiękową do tego obrazu trafiły cztery utwory w wykonaniu The Jeff Healey Band - "Roadhouse Blues" The Doors, "When the Night Comes Falling from the Sky" Boba Dylana, "(I'm Your) Hoochie Coochie Man" Williego Dixona i "I'm Tore Down" Sonny'ego Thompsona.
Na swojej drugiej płycie "Hell to Pay" (1990 r.) nagrał własną wersję przeboju "While My Guitar Gently Weeps" The Beatles, w której gościnnie wsparł go autor tego utworu - George Harrison, a także Jeff Lynne z Electric Light Orchestra. Śpiewający gitarzysta współpracował z m.in. B.B. Kingiem, Steviem Rayem Vaughanem, Buddym Guyem, Erikiem Claptonem, Markiem Knopflerem, Jimmym Rogersem i grupą ZZ Top. W 2006 roku pojawił się na albumie "Gillan's Inn" Iana Gillana z Deep Purple.
Na początku XXI wieku Healey zwrócił się w stronę jazzu - tworząc i koncertując pod szyldem Jeff Healey's Jazz Wizards (grał wtedy także na trąbce), nawiązując do początków tego gatunku. Sam był zapalonym kolekcjonerem winyli przede wszystkim z muzyką jazzową - zgromadził ponad 30 tysięcy płyt. Dawne brzmienia przypominał w swojej audycji radiowej "My Kind of Jazz". Muzyk regularnie występował w jednym z klubów w Toronto - w czwartki w wersji bluesowej, a w soboty - jazzowej.
Jeff Healey zmarł w wieku 41 lat. "Żył muzyką i dla muzyki"
W drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku Healey zaczął mieć poważne problemy ze zdrowiem. Pierwotnie zdiagnozowano u niego mięsaka (rodzaj złośliwego nowotworu), który dał przerzuty do płuc. To właśnie rak był przyczyną śmierci Kanadyjczyka - zmarł 2 marca 2008 r. w wieku zaledwie 41 lat. Niespełna dwa miesiące później do sprzedaży trafił album "Mess of Blues", będący pierwszym blues-rockowym materiałem muzyka po ośmioletniej przerwie.
"Żył muzyką i dla muzyki" - wspominali go krytycy, zwracając uwagę, że był jednym z nielicznych niewidomych muzyków, którzy w całości oddali się sztuce (inne przykłady to m.in. Ray Charles, Stevie Wonder, Andrea Bocelli czy pochodzący z Mali duet Amadou & Mariam).
Facebookowy profil Jeffa Healeya na tydzień przed rocznicą śmierci muzyka poinformował o odejściu Toma Stephena, perkusisty i współzałożyciela The Jeff Healey Band.









