Ian Gillan (Deep Purple) kończy 80 lat. "Jak spełniony sen"
Dla wielu fanów pozostaje jednym z najwspanialszych głosów w historii rocka. "Od pierwszej chwili wiedziałem, iż dzieje się coś ważnego" - tak swój pierwszy koncert w składzie Deep Purple wspominał Ian Gillan, który 19 sierpnia kończy 80 lat.

"Musisz najpierw być zadowolonym z siebie, z tego, jak brzmi zespół, bo to twoja rodzina. Nie będziesz szczęśliwy, jeśli grasz nie to, co lubisz najbardziej. Ja to nazywam sukcesem" - opowiadał Ian Gillan.
Urodzony 19 sierpnia 1945 r. w zachodniej części Londynu wokalista sukcesy odnosi od końca lat 60. W połowie tamtej dekady Gillan pojawił się w składzie zespołu Episode Six, w którym po raz pierwszy skrzyżował swoje ścieżki z basistą Rogerem Gloverem. To właśnie podczas koncertu Episode Six na żywo oglądali go Ritchie Blackmore i Jon Lord z Deep Purple, którzy szukali nowego wokalisty. Ich propozycja została przyjęta, a Gillan namówił do przejścia także Rogera Glovera. Tak w połowie 1969 r. powstał tzw. Mk II, czyli najsłynniejszy skład Deep Purple uzupełniony przez perkusistę Iana Paice'a.
Zobacz również:
Ian Gillan (Deep Purple): Dzieje się coś ważnego
"Gdy znalazłem się z tymi czterema ludźmi na scenie, od pierwszej chwili wiedziałem, iż dzieje się coś ważnego. Co to było? Jakieś poczucie wspólnoty z pozostałymi muzykami, powiedzmy - rodzaj zbiorowej świadomości. Może nie nazywajmy tego przeżyciem duchowym, bo zabrzmiałoby to zbyt górnolotnie. To było jak spełniony sen. Nie chcę przez to powiedzieć, że zespół Deep Purple zawsze brzmi na żywo perfekcyjnie, bo tak nie jest. Ale w rock'n'rollu nie o to przecież chodzi" - mówił Ian Gillan w książce "Sztuka rebelii. Rozmowy ze świętymi i grzesznikami rocka" Wiesława Weissa.
Przez cztery lata działalności (1969-1973) Mk II wypuścił cztery płyty studyjne: "Deep Purple in Rock", "Fireball", "Machine Head" i "Who Do We Think We Are" oraz koncertowe wydawnictwa "Concerto for Group and Orchestra" (połączenie hard rocka z orkiestrą symfoniczną) i "Made in Japan", jeden z najlepszych albumów na żywo wszech czasów.
Do dziś "Deep Purple in Rock" (1970) uznawana jest za wzorzec ciężkiego grania. Muzycy postawili sobie proste zadanie: miało być głośno i ciężko. Ritchie Blackmore upierał się, że płyta ma być "totalnym atakiem na bębenki uszne". To z tego albumu pochodzą takie klasyki, jak otwierający album singel "Speed King" (jazda na pełnych obrotach) i trwający ponad 10 minut "Child in Time", zawierający wokalny popis Iana Gillana oraz gitarowo-organowy duet Ritchiego Blackmore'a i Jona Lorda. Po raz ostatni na żywo w wykonaniu Deep Purple utwór pojawił się w 2002 r. - Gillan ze względu na wiek nie jest już w stanie wyciągnąć aż tak wysokich nut.
Latem 1973 r. Gillan po kłótni z Blackmore'em po raz pierwszy opuścił Deep Purple - razem z wokalistą odszedł także Glover. Gillan założył wówczas swój zespół - Ian Gillan Band, znany później pod krótszą nazwą, Gillan. Nowa formacja nieco zmodyfikowała swoje brzmienie w stosunku do Deep Purple, stawiając na rocka progresywnego z elementami jazzu i fusion. Wokalista wrócił do cięższych klimatów pod szyldem Gillan, łapiąc się na falę popularności nurtu New Wave of British Heavy Metal, a u jego boku pojawił się m.in. Janick Gers, późniejszy gitarzysta Iron Maiden.
Zakrapiana noc w pubie, czyli Ian Gillan w Black Sabbath
W 1982 r. doszło do niespodziewanej sytuacji - Ian Gillan po nocy mocno zakrapianej trunkami przyjął ofertę dołączenia do innej legendy ciężkiego grania, czyli Black Sabbath. Wokalista zastąpił Ronniego Jamesa Dio, który wcześniej występował w Rainbow, stworzonym w połowie lat 70. przez Ritchiego Blackmore'a po jego odejściu z Deep Purple.
Ian Gillan z trzema oryginalnymi muzykami Black Sabbath (gitarzysta Tony Iommi, basista Geezer Butler i perkusista Bill Ward) nagrał tylko jeden album "Born Again", który jednak nie rzucił krytyków na kolana, mimo sporego powodzenia komercyjnego. Obie strony rozstały się bez żalu po zakończeniu trasy promującej "Born Again", a sam Gillan miał mówić, że nawet nie przepadał za muzyką Black Sabbath. "To była najdłuższa impreza, w której kiedykolwiek brałem udział" - podkreślał po latach.

Powrót do Deep Purple: "Idealni nieznajomi"
W 1984 r. doszło do powrotu Mk II - efektem czasu spędzonego w studiu była płyta "Perfect Strangers", która udowodniła, że Deep Purple wciąż mają dużo do zaoferowania na scenie klasycznego hard rocka. Album odniósł całkiem spory sukces komercyjny (5. miejsce w Wielkiej Brytanii, 17. pozycja w USA). Największą popularnością cieszyły się wybrane na single utwory "Perfect Strangers" (ciekawostka - to jedna z nielicznych kompozycji Deep Purple bez gitarowej solówki) i "Knocking at Your Back Door".
Kolejna płyta "The House of Blue Light" (1987) pokazała jednak, że to był łabędzi śpiew tego składu. Po kolejnej kłótni z Ritchiem Blackmore'em wokalista został po prostu wyrzucony z Deep Purple. Przerwa tym razem trwała krócej, bo już w 1992 r. Gillan ponownie stał za mikrofonem w Deep Purple, mimo, że zwolennikiem powrotu nie był Blackmore, a sam wokalista też nie wykazywał wielkiego entuzjazmu. Już w trakcie trasy promującej płytę "The Battle Rages On" Blackmore zdecydował się odejść, co naprawiło atmosferę w zespole. Po krótkiej współpracy z wirtuozem Joe Satrianim, nowym gitarzystą został Steve Morse, który występował do 2022 r., stając się tym samym gitarzystą Deep Purple z najdłuższym stażem. Zastąpił go Simon McBride, z którym zespół wypuścił ostatni jak do tej pory album "=1" z 2024 r.
Ian Gillan wielokrotnie występował w Polsce z Deep Purple, a z naszym krajem łączy go też dokument "Chopin's Story" w reżyserii Jerzego Szkamruka. Wokalista był narratorem filmu opowiadającym historię kompozytora Fryderyka Chopina.
"Był bez wątpienia najbardziej szanowanym pianistą wszech czasów. W przypadku gry na instrumencie liczą się dwie rzeczy: umiejętności techniczne i wyraz artystyczny. Kiedy opanuje się technikę gry, można wyrażać swoje uczucia i osobowość. Jak to się jednak dzieje, że tak młodzi ludzie są tak dobrzy? Gdzie się tego nauczyli? Taka biegłość w muzyce w tak młodym wieku to rzecz bardzo rzadka. Można powiedzieć, że muzyka jest wieczna, żyje niezależnie od pokolenia i od instrumentu. Zapisuje się w historii dzięki innowacyjnym artystom. Jak Chopin" - tłumaczył na łamach gazety "Chopin Express".

Dodajmy, że Ian Gillan był też pierwszym Jezusem na płycie z rock operą "Jesus Christ Superstar" (1970). Brytyjski kompozytor Andrew Lloyd Webber i autor libretta Tim Rice przenieśli później całość na scenę, a w 1973 r. rock opera została zekranizowana przez Normana Jewisona - w Jezusa wcielił się wówczas Ted Neeley.
"Nigdy w życiu nie miałem żadnych ambicji. Po prostu dryfuję z dnia na dzień z głupim uśmieszkiem na twarzy" - mówił w wywiadzie dla "Express & Star".




![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)





