Urszula: Siła miłości. Historia sukcesu płyty "Biała droga"
Lekko licząc, Polacy kupili ok. miliona egzemplarzy płyty "Biała droga", która przyniosła tak znane piosenki, jak m.in. "Konik na biegunach", "Na sen" czy "Niebo dla ciebie". Dziś trudno w to uwierzyć, ale Urszula z ówczesnym mężem Stanisławem Zybowskim miała problem ze znalezieniem wydawcy.

W 1990 r. Urszula i Stanisław Zybowski na stałe wyjechali do USA (tam też wzięli ślub). Wydana w Stanach płyta "Urszula & Jumbo" (za produkcję i większość materiału odpowiadał grający na gitarze Zybowski) przeszła jednak bez echa. Muzyk na początku lat 90. dorabiał, pracując jako szofer prowadząc limuzyny.
W połowie lat 90. Urszula i Stanisław Zybowski wrócili do kraju. U ich boku pojawili się cenieni muzycy: Piotr Żaczek (bas), Jacek Królik (gitara), Artur Malik (perkusja) i Sławomir Piwowar (instrumenty klawiszowe), z którymi rozpoczęli nagrania płyty "Biała droga". Chórki zaśpiewał Kostek Joriadis, znany wcześniej z m.in. Papa Dance, a także współpracy z grupami Bajm, De Mono, Lady Pank, Wilki, Chłopcy z Placu Broni.
Okazało się jednak, że potencjalni wydawcy byli zainteresowani "starą" Urszulą z poprzedniej dekady, kiedy to wylansowała takie przeboje, jak m.in. "Dmuchawce, latawce, wiatr", "Malinowy król" i "Luz-blues, w niebie same dziury". Ostatecznie w nowy materiał wokalistki uwierzył Marek Kościkiewicz, pierwszy lider De Mono, wówczas szef wytwórni Zic-Zac.
Urszula: 30 lat płyty "Biała droga"
Od nagrań do premiery (21 marca 1996 r.) minął blisko rok. Okazało się, że w połowie nagrań pomagający Urszuli sponsor wpadł w problemy finansowe. Gdy było już krucho, wokalistka otrzymała propozycję nagrania piosenki do reklamy kawy, a później jeszcze mleka. Otrzymane honorarium pozwoliło spłacić długi (ok. 120 tys. zł).
"Nikt nie wierzył, że ta płyta się sprzeda. Marek też widział we mnie tę łagodną Urszulę od 'Dmuchawców' - jak każdy - ale potrafił spojrzeć na mnie i zespół szerzej" - opowiadała wokalistka w wywiadzie-rzece "Urszula" (książkę napisała razem z Ewą Anną Baryłkiewicz).
Kościkiewicz i inni eksperci liczyli, że przy dobrych wiatrach "Biała droga" sprzeda się w ok. 10 tys. egzemplarzy. Pomylili się mocno - szacuje się, że płyta rozeszła się w nakładzie ok. 800 tys. sztuk, a doliczając "piraty" nawet ponad milion!
Autorami materiału byli Stanisław Zybowski (muzyka) i Urszula (teksty). Poza autorskimi piosenkami twórcy sięgnęli również po "What is and what should never be" z repertuaru Led Zeppelin, ale strzałem w dziesiątkę okazał się inny cover. Mowa o utworze "Konik na biegunach", który do dziś jest jednym z największych przebojów Urszuli, choć wielu myśli, że wokalistka jest autorką tej piosenki.
"Nie będzie siary", czyli jak powstał "Konik na biegunach"
Tymczasem pierwsza wersja pochodzi z początku lat 60. Dzieło duetu Franciszek Serwatka (tekst) i Jacek Dybek (muzyka) traktowane było jako kabaretowy żart i wszystko wskazywało na to, że nie wyjdzie ze środowiska studenckiego. W połowie lat 60. piosenką zachwycił się Michał Hochman z Lublina. Po Marcu 1968 wyjechał do USA - to właśnie on gościł u siebie Urszulę ze Stanisławem Zybowskim i przypomniał im swoje wykonanie "Konika". Mąż wokalistki miał swój pomysł na zrobienie ze spokojnej ballady żywiołowej, rockowej piosenki.
"Zobaczysz - powiedział - nie będzie siary! Nie bój się, już ja go przerobię! Uwierzyłam mu, jednak dopiero po nagraniach okazało się, jaka siła drzemie w tej kompozycji. A fakt, że Staszkowa wersja jest totalnie inna od oryginalnej, świadczy o tym, jak wielką miał wyobraźnię i niezależny umysł" - opowiadała Urszula.
"Biała droga" przyniosła kolejne wielkie hity: pierwszy singel "Na sen", a także m.in. "Niebo dla ciebie" i "Ja płaczę".
Po premierze płyty zaczęło się szaleństwo - mnóstwo koncertów, tłumy przed sceną, listy przebojów, komercyjne sukcesy. Urszula i Stanisław Zybowski odbili się finansowo na tyle, że gitarzysta mógł pozwolić sobie na kupno ukochanych amerykańskich samochodów. Para znalazła też działkę w Józefowie pod Warszawą, na której postawiła wymarzony dom.
"Z każdym miesiącem było jakby coraz lepiej i lepiej. Oczywiście tylko przez kilka lat - do 2001 roku, gdy wszystko się odwróciło. Rozpadło..." - wspominała Urszula dramatyczne chwile. 22 listopada 2001 r., po dwuletniej walce z nowotworem, w wieku 47 lat zmarł Stanisław Zybowski.











