Justyna Steczkowska odcina się od Eurowizji. "Ja się źle czuję z tym, co się dzieje"
Jeszcze niedawno była jedną z najmocniejszych polskich kart w eurowizyjnej historii ostatnich lat. Dziś Justyna Steczkowska jasno daje do zrozumienia, że zamyka ten rozdział. Artystka wycofała się z wszelkich aktywności wokół tegorocznej edycji konkursu i nie zamierza zmieniać tej decyzji. W tle pojawiają się nie tylko osobiste emocje, ale i napięcia, które coraz mocniej odciskają się na samym wydarzeniu.

Konkurs Piosenki Eurowizji 2026 od dawna nie jest wyłącznie muzycznym widowiskiem, ale w tym roku skala kontrowersji wyraźnie przybrała na sile. Decyzja organizatorów wywołała reakcję części krajów, które zdecydowały się wycofać z rywalizacji.
Choć Polska nie poszła tą drogą i w Wiedniu zobaczymy Alicję Szemplińską, atmosfera wokół konkursu jest coraz bardziej napięta. Coraz częściej mówi się o wydarzeniu w kontekście polityki, a nie muzyki.
Justyna Steczkowska odcina się od Eurowizji
Właśnie ten kontekst okazał się dla Steczkowskiej kluczowy. Artystka odrzuciła propozycje udziału w wydarzeniach towarzyszących, w tym także zaproszenie do zagranicznego jury.
"Ja się trochę źle czuję jako człowiek z tym, co się dzieje (…) to jest po prostu straszne" - powiedziała w jednym z wywiadów.
Jak dodała, z tego powodu nie przyjęła propozycji wyjazdu do Niemiec, gdzie miała zasiąść w komisji. Podobną decyzję podjęła w Polsce. Jednocześnie zaznacza, że nie chce, by jej stanowisko było odczytywane jako krytyka innych artystów.
"Trzymam kciuki za wszystkich. Nikogo nie oceniam, absolutnie nie".
Steczkowska nabiera dystansu
Jeszcze rok temu Justyna Steczkowska była w centrum eurowizyjnych emocji. Jej występ z utworem "Gaja" odbił się szerokim echem, a nagrania z show szybko zyskały popularność w sieci. Choć zakończyła rywalizację na 14. miejscu, wielu widzów wskazywało ją jako jedną z najciekawszych reprezentantek Polski w ostatnich latach.
Za kulisami artystka zobaczyła jednak drugą stronę konkursu. Wspominała o napiętej atmosferze, reakcjach publiczności i próbach ich tłumienia. To właśnie te doświadczenia miały sprawić, że zaczęła patrzeć na Eurowizję z coraz większym dystansem.
Kulisy pracy: presja i ambicja
W rozmowach Steczkowska poruszyła również temat realiów branży muzycznej w Polsce. Jak podkreśla, tworzenie widowisk na światowym poziomie przy ograniczonych środkach to codzienność artystów.
"W tych finansach, w których my się poruszamy, to naprawdę stajemy na ostrzu (...), żeby dla swoich fanów zrobić wszystko, co najlepsze" - mówiła. Jednocześnie przyznała, że większym lękiem niż koszty jest dla niej nieudany występ.
Doświadczenia z młodości, jeszcze z czasów PRL-u, nauczyły ją improwizacji i działania pod presją. Dziś te umiejętności wciąż okazują się niezbędne.










