Reklama

Grubson: Warto pomagać drugiemu człowiekowi [WYWIAD]

Grubson będzie jednym z gości Krzysztofa Zalewskiego podczas Earth Festival 2022 w Uniejowie /AKPA

Reklama

Grubson opowiada nam o początkach swojej znajomości z Krzysztofem Zalewskim, mówi, co myśli o wojnie w Ukrainie i opowiada o swoich muzycznych planach. Raper z Rybnika będzie jednym z gości Zalewskiego podczas jego koncertu w ramach Earth Festival 2022 w Uniejowie.

W tym roku Earth Festival w Uniejowie odbędzie się po raz piąty. Jubileuszowa edycja to aż trzy dni festiwalu (19-21 sierpnia) z udziałem ponad 30 wykonawców z Polski i Ukrainy. Całość można będzie zobaczyć w telewizji Polsat i na stronie głównej Interii.

"Earth Festival Uniejów 2022 będzie kolejną okazją do naładowania akumulatorów pozytywną energią, do wzajemnej inspiracji w budowaniu odpowiedzialności za siebie i innych, tak niezbędnej wobec postępującej degradacji jakości życia na Ziemi i relacji między nami. Degradacja nie spowalnia, więc i tym razem pokażemy, że nawet najmniejsze działania, by powstrzymać negatywne zmiany, mają sens. W imię idei For Earth For Us!" - zapowiadają organizatorzy.

Reklama

Earth Festival w Uniejowie 2022 - kto wystąpi?

Pierwszego dnia imprezy odbędzie się wyjątkowy koncert "Zalewski i Przyjaciele" - u boku Krzysztofa Zalewskiego wystąpią czołowi artyści alternatywnej sceny muzycznej - wśród nich m.in. Nosowska, Brodka, Natalia Szroeder, Natalia Przybysz, Paulina Przybysz, Igo, Grubson i Smolik.

Koncert zbudowany będzie wokół czterech żywiołów - ziemi, powietrza, ognia i wody. Krzysztof Zalewski zaprosił na scenę przyjaciół, którym troska o ziemię jest szczególnie bliska, a ekologia to ich styl życia. Wykonają nie tylko największe przeboje Zalewskiego, ale również covery takie jak: "Kolorowy wiatr" Edyty Górniak, czy "Earth song" Michaela Jacksona. Artyści wykonają także swoje największe przeboje m.in. Grubson "Na szczycie", a Brodka "Grandę".

Marcin Misztalski, Interia: Kiedy poznałeś Krzysztofa Zalewskiego?

Grubson: - To było jeszcze przed premierą jego debiutanckiego krążka. Poznaliśmy się dzięki Gieni, naszemu wspólnemu znajomemu, który jest - swoją drogą - członkiem jego zespołu. Pewnego razu podszedł do mnie i powiedział, że ma demówkę od bardzo utalentowanego wokalisty. Zasugerował, byśmy ją sprawdzili w busie, kiedy będziemy wracać z koncertu. Puściliśmy kompakt z nagraniami - jak się później okazało - Krzyśka Zalewskiego i... słuchaliśmy ich przez całą drogę znad morza na Śląsk. (śmiech) Byliśmy jednocześnie zszokowani i zachwyceni talentem Krzysia. Jakiś czas później poznałem Krzysztofa osobiście. Pamiętam, że przegadaliśmy kilka tematów w jednym z warszawskich hoteli. Od początku wiedziałem, że chcę coś z nim nagrać, bo byłem zachwycony jego talentem. No i nagrałem, w 2014 roku ukazała się nasza "Złota kula".

Co było takiego wyjątkowego w nagraniach, które usłyszeliście w busie?

- Bardzo lubię wokale z chrypką i taką, nazwijmy to, mocą w głosie. U Krzysia wychwyciłem to od razu. Ponadto lubię melodie, teksty i aranże, które ma na swoich krążkach. Potrafi idealnie wpasować się w muzykę. No i wiesz, on reprezentuje taki brudny, naturalny styl. Nie jest muzycznym robotem, który dostarcza wymuskane, cukierkowe kompozycje. Ma na krążkach brudne brzmienie i produkcje, które są blisko hip hopu. Robi kawałki z duszą, które oddychają i nie są sztuczne. Pamiętam, jak np. usłyszałem "Zboża" - to było to! On tam nawet w pewnym momencie tak przeciąga wokal jak sam Czesław Niemen. Zachwyciło mnie to!

W jakim charakterze pojawisz się na scenie u jego boku na festiwalu w Uniejowie?

- Będę jednym z jego gości. Na pewno zagramy nasz wspólny utwór "Złota kula". Miałem już przyjemność grać na jego koncertach numer "Zabawa". Zobaczymy, czy tym razem również się to wydarzy.

Earth Festival Uniejów 2022 to też koncert "Artyści przeciwko wojnie".

- Na samym początku nie umiałem uwierzyć, że trwa wojna. Myślałem, że media przesadzają i nas tylko straszą. Niestety okazało się, że to prawda. Nigdy w życiu nie przypuszczałem, że spotka mnie coś takiego. Wojna to zło w najczystszej postaci. To totalnie nienormalna sytuacja. Jestem przeciwko agresji i przemocy. Nie sądziłem, że obok nas, u naszych sąsiadów będą umierać tysiące ludzi. I to na oczach całego świata. To jest niedorzeczne.

Jak ten świat jest skonstruowany, że nie możemy tego przerwać? Jedyne co możemy, to pomagać ludziom z Ukrainy i cały czas mówić o wojnie. Ludzie niestety tak funkcjonują, że szybko się przyzwyczajają i nad pewnymi rzeczami przechodzą do porządku dziennego. Mam wrażenie, że właśnie z tematem wojny przeszliśmy do porządku dziennego. Temat nieco u nas ucichł. Trochę mnie to martwi, bo tam ludzie wciąż giną i potrzebują pomocy. Wiesz co? Jest mi wręcz wstyd za drugiego człowieka, że pozwolono na coś tak okrutnego. Ludzkie życie jest dla niektórych nic nie warte. To straszne, że chodzą po tym świecie osoby, które kierują się tylko pieniądzem i kolejnymi biznesami.

Miałeś kiedyś kontakt z ukraińskimi artystami?

- Tak. Kilka miesięcy przed wybuchem wojny występowaliśmy na festiwalu w Rzeszowie - Europejski Stadion Kultury. Graliśmy wówczas z zespołem Dakhabrakha. Poznaliśmy też chłopaków z Kalush Orchestra, którzy wygrali tegoroczną Eurowizję. Nagraliśmy wspólnie imprezowy utwór, do którego mieliśmy już nawet robić wideoklip. Wszystko było zaplanowane, ale niestety zaczęła się wojna i musieliśmy zmienić nasze plany. Czekamy na to, co będzie dalej. Ja z reguły jestem optymistą, ale miałem też w głowie myśli pod tytułem: "co zrobię, gdy zaatakują Polskę?". Jednak te myśli szybko zniknęły, bo skupiliśmy się na organizowaniu pomocy. Uznałem, że to lepsze niż ciągłe oglądanie serwisów informacyjnych czy chowanie się w piwnicy. Warto pomagać drugiemu człowiekowi.

Jak swoim dzieciom wytłumaczyłeś to, co się dzieje w Ukrainie?

- Podszedłem do tego w dość ogólny sposób. Starałem się wytłumaczyć im, czym jest wojna, dlaczego ludzie muszą uciekać ze swojego kraju i że należy im pomagać. Nie chciałem ich przytłaczać smutnymi historiami. Przekazałem im informacje o wojnie od strony pomagania innemu człowiekowi.

Tym bardziej że lubisz pomagać.

- Odkąd pamiętam, graliśmy koncerty charytatywne. Mamy taką politykę w zespole, że w ciągu roku gramy za darmo kilka koncertów dla potrzebujących. Swego czasu odwiedzaliśmy też dzieciaki na onkologii. Chcieliśmy spędzić z nimi trochę czasu. Pamiętam, że był wśród nich jeden chłopak, który dzień przed naszą wizytą dowiedział się, że ma przerzuty, a później okazało się, że wyzdrowiał i przyszedł nawet na nasz koncert. To było niesamowite, że mogłem go zobaczyć na swoim koncercie.

Moim zdaniem każdy człowiek choć raz powinien pójść do szpitala onkologicznego dla dzieciaków, by nabrać pokory i cieszyć się z tego, co ma. Uwierz, że po wyjściu z takiego szpitala, nie jestem w stanie wydusić z siebie słowa przez pół godziny. Po takiej wizycie nie mam prawa do narzekania na cokolwiek. W sekundę znikają moje wszystkie myśli o problemach. Świat staje się prostszy. Rzeczy materialne odchodzą na bok. Wiesz, jesteśmy tak skonstruowani, że ciągle nam mało i wynajdujemy negatywne historie, a po co? Cieszmy się z życia.

"Gdzieś" - twój numer z Michałem Aniołem opowiada o radości z życia? 

- Trochę tak. To kawałek o celebracji życia, ale i o spontanie, o tym, że nie wszystko musi być dobrze zaplanowane. Jedyny plan to brak planów. Wychodzę z domu, idę przed siebie i cieszę się daną chwilą, bo nikt nie wie, co będzie za kilka miesięcy i jakie dni na nas czekają. To też kawałek o tym, że warto docenić ludzi, których ma się obok. Nie żyć całym światem, tylko żyć całym sobą wśród swoich, skupiać się na nich. Słowem "Gdzieś" jest o korzystaniu z chwili. Cieszę się, że udało nam się zrealizować teledysk do kawałka.

W najbliższych miesiącach wydam jeszcze kilka kawałków, np. z Jareckim. Czekam też aż wszystko wokół mnie lekko się uspokoi. Powiem ci szczerze, że te wakacje, to chyba najbardziej intensywny czas wakacyjny w moim życiu. Gram bardzo dużo koncertów, mamy ciągle próby, kręcimy teledyski, wyjeżdżamy. Nawet teraz rozmawiam z tobą, będąc na festiwalu w Budapeszcie, bo to chyba jedyne trzy wolne dni w ostatnich miesiącach. Mogę coś zobaczyć i zainspirować się innymi artystami. Ja też mam przecież swoich ulubionych muzyków i również chcę zobaczyć ich koncerty, a nie tylko grać swoje. (śmiech)

Czytaj także:

Krzysztof Zalewski w Uniejowie: "Cenię, że się nie sprzedał propagandzie w pewnej stacji"

Igo: Na własny rachunek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL