40 lat od Live Aid. Nie obyło się bez oszustw
Szacuje się, że telewizyjną transmisję z koncertów Live Aid zobaczył co trzeci człowiek na Ziemi, a akcja miała przynieść ok. 100-150 mln dolarów na pomoc głodującym w Afryce. Pamiętne charytatywne koncerty w Londynie i Filadelfii z 1985 r. nie obyły się bez przeszkód. Jak wyglądał "dzień, w którym muzyka zmieniła świat"?

Początki akcji wsparcia mieszkańcom afrykańskiej Etiopii sięgają końca 1984 roku. Wówczas Bob Geldof - lider grupy The Boomtown Rats, pamiętanej z przeboju "I Don't Like Mondays" - usłyszał o targającej ten region katastrofie głodu. "To najbliższa piekłu rzecz na Ziemi" - donosiła BBC. Pojawiły się informacje o milionie zmarłych i kolejnych milionach dotkniętych głodem.
Muzyk namówił do współpracy Midge'a Ure (Ultravox) i razem napisali piosenkę "Do They Know It's Christmas?", do której nagrania - pod szyldem Band Aid - zaprosili plejadę ówczesnych gwiazd muzyki, takich jak m.in. Bono (U2), Phil Collins (Genesis), Sting (The Police), George Michael (Wham!), Boy George (Culture Club), członkowie grup Duran Duran, Bananarama, Spandau Ballet i Status Quo. Charytatywny singel stał się wielkim przebojem, sprzedając się w milionowym nakładzie w pierwszym tygodniu.
Zobacz również:
Live Aid po 40 latach. Co zapamiętaliśmy z tamtych wydarzeń?
Pod koniec 1984 r. na koncercie grupy Culture Club na stadionie Wembley w Londynie doszło do przypadkowego spotkania niektórych artystów zaangażowanych w Band Aid. Razem na scenie wykonali "Do They Know It's Christmas?" i wówczas padł pomysł, by zorganizować koncert, który będzie rozwinięciem idei pomocy ofiarom głodu.
Pod hasłem Live Aid 13 lipca 1985 r. na Wembley w Londynie i stadionie Johna F. Kennedy'ego w Filadelfii odbyły się charytatywne koncerty wielkich gwiazd. Pomysł podchwyciły też inne miasta na całym świecie - m.in. Sydney (Australia), Kolonia (Niemcy), Haga (Holandia), a także należące do wschodniego bloku Belgrad (Jugosławia) i Moskwa (Związek Radziecki). Do historii przeszły jednak Londyn i Filadelfia.
Logo akcji tworzyła gitara w kształcie Afryki, z zaznaczonymi ówczesnymi granicami Etiopii. "The Day The Music Changed The World" ("Dzień, w którym muzyka zmieniła świat") - głosiło hasło.
Na scenach pojawiło się dobrze ponad 50 wykonawców. Bilety na oba koncerty zostały sprzedane w ciągu pięciu godzin. Według różnych szacunków transmisja telewizyjna dotarła do ok. 1,5-2 miliardów ludzi w 100 krajach, co oznaczało, że koncerty oglądał co trzeci mieszkaniec Ziemi. Była to jedna z największych transmisji w historii telewizji, nie dotarła ona jednak za żelazną kurtynę. W Polsce po fakcie pojawiło się tylko kilka migawek w telewizji i informacji o koncercie.
Jak Bob Geldof oszukiwał gwiazdy
To głównie Bob Geldof zajmował się nakłanianiem gwiazd, by pojawiły się na koncertach. Kilka razy musiał uciec się do oszustwa - gdy dzwonił do Eltona Johna, przekazał mu, że na liście potwierdzonych znajdują się już Queen i David Bowie, choć oni wówczas jeszcze nie byli dogadani. Identycznie postąpił z Bowiem mówiąc, że Elton i Queen już się zgodzili. Po latach okazało się, że Freddie Mercury wahał się do ostatniej chwili.
Ostatecznie lista nieobecnych też była imponująca. Na Live Aid nie pojawili się m.in. Michael Jackson (pracował wówczas w studiu), Bruce Springsteen (później powiedział, że nie zdawał sobie sprawy z wagi tego wydarzenia), Deep Purple (legenda rocka miała się połączyć ze Szwajcarii, jednak swój sprzeciw wyraził gitarzysta Ritchie Blackmore), Prince, Billy Joel, Culture Club (tak zadecydował Boy George, jego koledzy z zespołu mieli o to do niego wielki żal), Annie Lennox (występ uniemożliwiła jej choroba gardła) i Marillion (menedżer grupy uznał, że występ Fisha w "Do They Know It's Christmas?" nie jest wart zachodu).
Tak długo opierający się Freddie Mercury ostatecznie pojawił się na Wembley z grupą Queen, a ich występ przeszedł do historii. W 2005 r. uznano, że był to "najlepszy koncert wszech czasów". Wcześniej zdawali sobie z tego sprawę Bob Geldof i Elton John, którzy zgodnie podkreślali, że tego dnia to Queen skradło show.
W ramach Live Aid na obu koncertach pojawił się Phil Collins. Na Wembley perkusista i wokalista Genesis wystąpił razem ze Stingiem, wykonując utwory z repertuaru obu muzyków. Po tym występie helikopterem dostał się na lotnisko Heathrow, gdzie wsiadł do Concorda. Na pokładzie samolotu spotkał Cher, która nic nie wiedziała o Live Aid. Collins jednak miał na tyle duży dar przekonywania, że Cher ostatecznie pojawiła się na stadionie Johna F. Kennedy'ego w Filadelfii, śpiewając z innymi gwiazdami w finałowym "We Are The World".
Collins w USA dołączył na scenie do Erica Claptona, później zagrał dwa swoje solowe przeboje ("Against All Odds" i "In The Air Tonight"), by w końcu wystąpić z muzykami Led Zeppelin.
Bono (U2) uratował dziewczynę przed zgnieceniem
Występ na Live Aid dla niektórych wykonawców był biletem wstępu do grona supergwiazd. Tak stało się w przypadku choćby U2. Bono na Wembley przedstawił swój zespół, zapowiadając go jako "irlandzką grupę rodem z Dublina". Później nikt nie miał wątpliwości, że ten kwartet należy do rockowej ekstraklasy. Podczas blisko 15-minutowego wykonania utworu "Bad" (z wplecionymi fragmentami "Satellite Of Love", "Ruby Tuesday", "Sympathy For The Devil" i "Walk On The Wild Side") doszło do groźnego incydentu. Bono zeskoczył ze sceny, wyciągając z publiczności do tańca dziewczynę. Jak się okazało po 20 latach, uratował jej wówczas życie, gdyż napierający tłum przygniótł ją do barierek.
Również Madonna silnie zaznaczyła swoją obecność, potwierdzając, że nie jest gwiazdką jednego przeboju, lecz że zamierza na dobre rozsiąść się na tronie "królowej popu". Amerykanie i widzowie przed telewizorami usłyszeli, że nie zamierza zdjąć kurtki, bo media "będą to wykorzystywać przeciwko niej przez następne 10 lat". Poszło o publikację rozbieranych zdjęć Madonny z 1978 roku w "Playboyu" i "Penthouse", które początkująca wówczas wokalistka wykonała kiedy pilnie potrzebowała pieniędzy.
Oprócz wspomnianego powrotu Led Zeppelin, na Live Aid doszło także do ponownego spotkania najsłynniejszego składu Black Sabbath z Ozzym Osbourne'em na wokalu. Był to pierwszy wspólny występ pionierów heavy metalu od 1978 r.
W Londynie pojawili się też m.in. Paul McCartney, Dire Straits, The Who, Ultravox, Sade, Bryan Ferry (z Davidem Gilmourem z Pink Floyd w roli gitarzysty), z kolei w Filadelfii wystąpili m.in. Joan Baez, Run-D.M.C., Crosby, Stills, Nash & Young, Judas Priest, Bryan Adams, The Beach Boys, Simply Minds, Santana (z Patem Methenym), Tom Petty and the Heartbrakers, Kenny Loggins, The Cars, Neil Young, Mick Jagger (pamiętny duet z Tiną Turner w "State Of Shock" i "It's Only Rock 'N Roll (But I Like It)") oraz Bob Dylan z gitarzystami The Rolling Stones: Keithem Richardsem i Ronnie Woodem.
Na Live Aid nie wszyscy jednak przeżywali chwile chwały. Media zwróciły uwagę na mocno fałszującego Simona LeBona z Duran Duran w bondowskim przeboju "A View To A Kill", który otwierał występ zespołu w Filadelfii. Wokalista nie ukrywał, że to był najbardziej wstydliwy moment w jego karierze. Później Duran Duran w tym składzie nie zagrał aż do 2003 roku.
Całość zakończyły charytatywne piosenki: "Do They Know It's Christmas?" Band Aid w Londynie i "We Are the World" USA for Africa w Filadelfii. Szacuje się, że akcja Live Aid przyniosła ok. 100-150 mln dolarów dla potrzebujących.

Bob Geldof: Live Aid zrujnowało mi życie
Po latach Bob Geldof przyznał, że organizacja widowiska z tak dużym rozmachem doprowadziła do poważnych problemów w jego życiu osobistym oraz wpłynęła na jego karierę.
Organizator Live Aid przez 10 lat był w związku z gwiazdą telewizji Paulą Yates. Ta jednak w 1995 roku zdecydowała się odejść od muzyka i związać się z innym gwiazdorem - Michaelem Hutchencem z INXS. Rozstanie Geldofa z żoną zszokowało opinię publiczną, gdyż do tego momentu uważano małżeństwo za idealną parę. Do oficjalnego rozwodu doszło w 1996 r. Rok później Hutchence odebrał sobie życie, a w 2000 r. Yates zmarła z powodu przedawkowania.










