Reklama

Rockowo-metalowe święta 2019: Czy prezydent był w tym roku grzeczny?

Ci, którzy pamiętają "Bardzo Złego Świętego Mikołaja" z komiksów i serialu "Happy!", wiedzą dobrze, że ów brodaty jegomość z nadwagą może okazać się kimś znacznie gorszym od przysłowiowego wujka Władka w przebraniu. Muzycy rozdający nam świąteczne prezenty też powinni mieć to na uwadze.

Lemmy to bardzo pomysł na prezent pod choinkę

W okresie świąt jedną z najważniejszych i najpopularniejszych inicjatyw charytatywnych na rockowej niwie w USA jest bez wątpienia Christmas Pudding - coroczna impreza organizowana w Phoenix przez samego Alice Coopera.

Reklama

"Co roku staram się skompletować zupełnie inny skład. Atmosfera jest bardzo swobodna" - mówił przed rozpoczęciem tegorocznego "Puddingu" pochodzący z Detroit Vincent Damon Furnier alias Alice Cooper, 71-letni wokalista i niekwestionowana ikona hard rocka.

W tym roku, na 18. edycji Christmas Pudding, 14 grudnia w hali Celebrity Theatre w Phoenix, u boku słynnego inicjatora całego pozytywnego zamieszania pojawili się m.in. Michael Bruce, Neal Smith i Dennis Dunaway, czyli członkowie oryginalnego składu zespołu Alice Coopera; uznany na całym świecie blues-rockowy gitarzysta Joe Bonamassa oraz - już po raz szósty - amerykański aktor Johnny Depp, z którym Cooper występuje również w grupie Hollywood Vampires.

Na imprezie, z której środki wspierają adresowane do młodzieży ośrodki Solid Rock Teen Centers Alice Coopera, zagrali także Gary Cherone i Nuno BettencourtExtreme, Nita Strauss, gitarzystka z zespołu Coopera, oraz sam "Bóg metalu", czyli Rob HalfordJudas Priest.

W tegorocznym programie Christmas Pudding nie mogło zabraknąć największych przebojów Alice Coopera, na czele z "No More Mr. Nice Guy", "Be My Lover", "Under My Wheels", "I'm Eighteen" i nieśmiertelnym "School’s Out". Rob Halford z kolei nie zapomniał o największych klasykach swojej macierzystej formacji, z repertuaru Judas Priest zagrano bowiem "Heading Out To The Highway", "Diamonds & Rust", "Breaking The Law", "Living After Midnight" i "You've Got Another Thing Coming".

Przy okazji Christmas Pudding 2019 Cooper podzielił się też swoimi przemyśleniami na temat zbawiennego wpływu rocka and rolla na młodych ludzi.

"Dzięki takim inicjatywom dzieciaki przestają interesować się tym, co dzieje się na ulicach, a przecież wiadomo, jak wiele zła dzieje się na ulicach. Zamiast na myślach o dołączeniu do gangu czy ucieczce z domu, cała ich uwaga skupia się na muzyce; dochodzi do nich: 'Chwileczkę, a może za darmo pójdę na zajęcia plastyczne albo nauczę się grać na gitarze lub bębnach?'" - przekonywał Cooper, w którego repertuarze odnajdujemy także przewrotny numer "Santa Claws Is Coming To Town".

Zobacz jak na Christmas Pudding bawił się Rob Halford:

Skoro padło nazwisko Roba Halforda, nie sposób nie wspomnieć w tym roku o "Celestial" - nowej solowej płycie bogobojnego Brytyjczyka, którą nagrał wraz z rodziną i przyjaciółmi (konkretnie pod szyldem Rob Halford With Family & Friends). Album z rockowo-metalowymi interpretacjami bożonarodzeniowych klasyków i garścią premierowych kompozycji trafił na sklepowe półki w październiku.

"Nagranie tej płyty, zwłaszcza z rodziną, było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Na perkusji zagrał mój brat Nigel, a na basie mój siostrzeniec Alex, syn wielkiego Iana Hilla (z Judas Priest). Od lat obserwowałem ich muzyczną drogę, to jak poszli w ślady starszego brata i ojca. To czyste piękno rockandrollowej rodziny. Z tyłu głowy zawsze krążyła mi myśl: 'A może tak znaleźlibyśmy okazję, żeby razem popracować?'. Parę lat temu podczas świątecznej kolacji powiedziałem im: 'Słuchajcie, mam pomysł na bożonarodzeniowy album. Może zrobimy coś razem?'" - tak o genezie longplaya "Celestial" mówił Rob Halford.

Halford opowiedział też o istotnym znaczeniu rodziny w życiu każdego rockandrollowca.

"Zawsze powtarzałem, że siedzą we mnie dwie osobowości. Jedna to ten gość, którego widzicie na scenie, Bóg Metalu. Cieszę się więc, że mam tę możliwość, by odejść od tego i zrobić to, na co mam ochotę, ponieważ wielu moim przyjaciołom ze świata rock and rolla ciężko wydostać się z tej bańki. Rodzina odgrywa w tym bardzo ważną rolę, dzięki niej możesz zejść na ziemię i przypomnieć sobie, kim jesteś i stąd przyszedłeś. W moim przypadku jest to miejscowość Walsall, jakieś 16 kilometrów od Birmingham - czyli bardzo skromne, proste, robotnicze korzenie. Stamtąd właśnie pochodzę" - wspominał Rob Halford.

Na swoistym następcy płyty "Halford 3 - Winter Songs" sprzed 10 lat, poza - nie ukrywajmy, dla wielu wątpliwej urody - kolędowaniem, znalazły się również w pełni autorskie numery Roba, czyli "Celestial", "Morning Star", "Protected By The Light" i "Donner And Blitzen". Z tym ostatnim  możecie się zapoznać poniżej:

Nad nowym świątecznym albumem pracuje także słynna progrockwo-metalowa Trans-Siberian Orchestra (TSO) z Nowego Jorku. Jak ujawnił gitarzysta Al Pitrelli (eks-Savatage i Megadeth) zespół zaszył się w studiu na Florydzie (znanym dawniej jako słynne deathmetalowe studio Morrisound w Tampie), gdzie powstaje materiał, którego tytuł wciąż pozostaje zagadką.

To jednak nie jest jedyne zajęcie, któremu postarają się sprostać jeszcze w tym roku muzycy Trans-Siberian Orchestra. W połowie listopada Orkiestra wyruszyła bowiem w zakrojoną na olbrzymią skalę "Winter Tour" po Ameryce Północnej, na której wykonywany jest w całości materiał z "Christmas Eve And Other Stories" (1999 r.), pokrytego potrójną platyną, debiutanckiego albumu TSO, co dzieje się po raz pierwszy od 2011 roku. Dość powiedzieć, że w obejmującej kilkadziesiąt koncertów trasie, która zakończy swój bieg 30 grudnia w Chicago, weźmie udział ponad... milion fanów!

Zobacz Trans-Siberian Orchestra w instrumentalnym utworze "O Come All Ye Faithful / O Holy Night" z debiutu podczas aktualnej trasy po Stanach:

Swoją dwudniową świąteczną imprezę zorganizował również Vinnie Vincent, wirtuoz gitary elektrycznej i były członek Kiss, w barwach którego nagrał w 1983 roku album "Lick It Up". Koncerty w ramach "Vinnie Vincent's Merry Metal Christmas" odbyły się 14 i 15 grudnia w Nashville. Miało to jednak tyle wspólnego z dobroczynnością, co Gene Simmons z bezinteresownością, bilety kosztowały bowiem jedyne 500 dolarów.

Chris Jericho & The Christmas Helves - to z kolei przedsięwzięcie, którego pomysłodawcą jest utytułowany amerykański zapaśnik, frontman heavymetalowej grupy Fozzy, aktor i osobowość telewizyjna w jednej osobie, czyli Chris Jericho.

Zespół opublikował niedawno przeróbkę "Father Christmas" The Kinks z 1977 roku.

"Jako że od zawsze chciałem nagrać bożonarodzeniowy utwór, zebrałem grupę muzycznych zabójców pod nazwą The Christmas Helves, by stworzyć cukierkową wersję mojego ulubionego kawałka Kinks. A najlepsze jest to, że cały dochód z tego tytułu powędruje do fundacji zajmującej się problemem cukrzycy u nieletnich" - zaznaczył Chris Jericho.

Utwór The Kinks, czołowych przedstawicieli brytyjskiej inwazji z lat 60., opowiada ponoć o domu towarowym o nazwie "Father Christmas" (tak Brytyjczycy mówią często na Świętego Mikołaja), zaatakowanym przez bandę małoletnich łobuzów, którzy zamiast zabawek wymuszają od brodatego świętego pieniądze.

Posłuchaj kompozycji "Father Christmas" w wykonaniu Chrisa Jericho & The Christmas Helves:

Na oryginalny pomysł połączenia świątecznej opowieści z politycznym komentarzem wpadła w tym roku amerykańska grupa Coheed And Cambria, pupile krytyków spod znaku progresywnego rocka i metalu. Mowa o nowym teledysku do utworu "Toys" z wydanego w 2018 roku albumu "The Unheavenly Creatures".

"Jesteśmy właśnie w samym środku impeachmentu, więc w okresie świąt musimy sobie jakoś z tym radzić. W Coheed And Cambria wyszliśmy temu naprzeciw i postaraliśmy się połączyć świąteczną błogość z demokratyczną rozróbą. Już od jakiegoś czasu chciałem zabawić się z opowieścią o Świętym Mikołaju i to jest chyba ten moment. Niech więc Mikołaj zadecyduje, czy prezydent był grzeczny, czy raczej nie" - tłumaczy Claudio Sanchez, frontman Coheed And Cambria.

Czy Donald Trump zasłużył na klapsy od Świętego Mikołaja? Sprawdźcie poniżej:

Jeżeli zastanawialiście się kiedyś, który z muzyków wypadłby najlepiej w roli Świętego Mikołaja, Tobias ForgeGhost ma dla was kilka propozycji, któż bowiem zna się lepiej na świętach od samego Papy Emeritusa I, II i III oraz Cardinala Copii w jednej osobie.

"Jeśli chodzi o sam wygląd, dobrym Świętym Mikołajem byłby zapewne Billy Gibbons z ZZ Top. Mamy obecnie całkiem sporo sędziwych - i mówię to jako komplement - muzyków, których otacza swego rodzaju mikołajowa aura. Jest więc w kim wybierać. Kimś takim jest też na przykład Tom Araya ze Slayera, który - jak myślę - byłby bardzo sympatycznym, opanowanym, łagodnym Mikołajem. Gdybym miał wybierać, byliby to właśnie Billy Gibbons i Tom Araya. Fajną, siwą brodę ma obecnie także Leif Edling z Candlemass; pasowałby na Mikołaja" - przekonywał szwedzki wokalista Ghost, a dawniej członek death / thrashowej grupy Repugnant.

Tobias Forge i jego kandydaci na Świętego Mikołaja:

Na wysokości zadania stanął też niestrudzony multiinstrumentalista i youtuber Leo Moracchioli, Norweg słynący z zamiłowania do przerabiania popularnych piosenek na rockowo-metalową modłę. Tym razem Moracchioli, którego wraz z zespołem Frog Leap mogliśmy zobaczyć w tym roku na Mystic Festival w Krakowie, wziął na warsztat nieobyczajną bożonarodzeniową piosenkę "I Saw Mommy Kissing Santa Claus".

Po ten popularny numer z lat 50. sięgało na przestrzeni dekad wielu artystów, od Jackson 5 i The Ronetts przez Amy Winehouse po Twisted Sister na albumie "A Twisted Christmas" z 2006 roku.

Jak Leo Moracchioli poradził sobie z "I Saw Mommy Kissing Santa Claus"? Oceńcie sami:

Wyliczanie metalowych i rockowych utworów związanych z Bożym Narodzeniem mogłoby trwać w nieskończoność. Pomocną dłoń w tej kwestii wyciągnął do nas magazyn "Rolling Stone", który stworzył w tym roku własną listę "15 świątecznych piosenek metalowych na głośne, bezbożne noce".

Znalazły się na niej m.in. "Mistress For Christmas" AC/DC, wspomniany "I Saw Mommy Kissing Santa Claus" Twisted Sister, "Red Water (Christmas Mourning)" Type O Negative, "Christmas With The Devil" Spinal Tap, "Silent Night" Manowar, "Kidnap The Sandy Claws" Korn, "Viking Chritmas" Amon Amarth oraz - last but not least, rzecz jasna - nieśmiertelny "No Presents For Christmas" Kinga Diamonda.

Magia świąt wstępuje też najwyraźniej w wikingów ze szwedzkiego Amon Amarth. Ciekawe, co powiedzieliby na to zakonnicy z klasztoru w Lindisfarne w pamiętnym roku 793?

"Przez większość roku jesteśmy poganami / Żeglując, walcząc, łupiąc i roztrzaskując czerepy / Całą hordą walczymy dla Odyna / Ale kiedy zbliża się koniec roku, robi się jakoś dziwnie".

Wbrew zasadzie "Let's pillage the village", Johan Hegg wraz z kolegami z zespołu wolą w tym okresie ze łzami wzruszenia w oczach - na wzór osławionego, nieposkromionego apetytu Thora - pochłaniać hurtowe ilości pierników, dzikich jagód i surowego mięsa, popijanych kozim mlekiem i miodem, a wszystko to pod mieniącą się choinką. Faktycznie, słuchając "Viking Christmas" robi się jakoś dziwnie. Zresztą, może - jak twierdzą niektórzy - cały ten utwór to jedna wielka ściema. Przekonajcie się sami:

A zatem, zgodnie z polską tradycją: nerwowych i upolitycznionych!

Żartowałem!!!

Sprawdźcie, jak jeszcze w poprzednich latach wyglądały metalowe święta:

Metalowe święta, czyli śmiesznie i strasznie (2014 r.)

Metalowe święta: Graj, aż ci spadną bombki! (2013 r.)

Dwa oblicza metalowych świąt (2012 r.)

Metalowy sposób na święta (2010 r.)

Metalowe święta, czyli moc truchleje (2009 r.)

Nie do końca "Cicha noc" (2007 r.)


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje