Nena: "Dopóki stoję na tej scenie, nie będzie koncertu Neny bez '99 Luftballons'" [WYWIAD]
Nena - ikona niemieckiego popu i autorka kultowego "99 Luftballons" - po raz pierwszy zagra w Polsce z trasą "WIR GEHÖREN ZUSAMEN". Po ponad 40 latach na scenie, wciąż pełna energii i emocji, autorka 25 milionów sprzedanych płyt, trenerka "The Voice of Germany" i twórczyni ostatniego albumu "LICHT" opowiedziała nam o tym wszystkim, co na przestrzeni lat kształtowało jej niepowtarzalne brzmienie.

Wiktor Fejkiel, Interia Muzyka: Od ponad 40 lat jesteś na scenie - jakie największe zmiany dostrzegasz we współczesnym rynku muzycznym, w porównaniu do tego, w którym zaczynałaś swoją przygodę?
Nena: - Życie było, jest i będzie jedną nieustanną zmianą. Dla mnie ciekawszym pytaniem jest, jak sobie z tym radzę? Czy to ja kształtuję swoje życie, czy ono kształtuje się samo? Mimo wszystko, zdecydowałam się na to pierwsze. Mając 17 lat byłam wokalistką w swoim pierwszym zespole. Wtedy nie miałam pojęcia o złotych płytach - nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Mieliśmy tylko siebie i muzykę - i o to w tym chodziło. O poczucie, że ma się kontrolę nad swoim życiem i o nieustanne poszerzanie swojej własnej przestrzeni życiowej poprzez robienie muzyki. To było dla mnie poczucie wolności, z którego już nigdy nie wyrosłam.
Myślisz, że numer w stylu "99 Luftballons" wydany współcześnie, miałby szansę tak szeroko zaistnieć?
- Nikt nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego jakaś piosenka staje się światowym hitem. W moim przypadku to jest jeszcze o tyle nietypowe, że "99 Luftballons" nie ma refrenu, a zazwyczaj duże sukcesy odnoszą piosenki z dość jasnym i chwytliwym refrenem. Do tego mam też zabawną historię z lat 80. Dla nas to było oczywiste, ze właśnie ten utwór chcemy wydać jako nasz trzeci singiel, natomiast w wytwórni pojawiła się ogromna panika i wszyscy próbowali nam to wybić z głowy, mówiąc, że jest za mało komercyjna. Do dziś mnie to bawi, gdy to opowiadam. Na szczęście postawiliśmy na swoim i nie daliśmy się przekonać - nasza wytwórnia nie mogła nic z tym zrobić. Niedługo później "99 Luftballons" zdobywało statusy złotego singla na całym świecie.
Na naszych koncertach ludzie nadal śpiewają tę piosenkę, od początku do końca, mimo że nawet nie ma refrenu. To pokazuje mi jasno, że warto iść własną drogą i stawiać na nią twardo. Sam utwór jest przesłaniem pokoju, które ludzie rozumieją do dziś. To idealny przykład, że dobra piosenka zawsze pozostaje dobra. My, ludzie, znajdujemy się w jednym wielkim procesie przemiany, i muzyka może budować mosty. Gdy jakąś piosenkę śpiewa się wspólnie, z energią płynącą prosto z serca, to wszyscy, jako rodzina, możemy się znów zjednoczyć.
Popularność "99 Luftballons" była dla ciebie błogosławieństwem czy ciężarem?
- Jak ten utwór mógłby być kiedykolwiek dla mnie ciężarem? Jestem pełna wdzięczności i miłości dla tej cudownej piosenki. Poruszyła ona bardzo wielu ludzi i robi to nadal. Tak długo, jak stoję na scenie, tak długo nie będzie koncertu Neny bez "99 Luftballons".
Zobacz również:
Pięć lat temu ukazał się twój ostatni krążek - "LICHT". Jak go wspominasz?
- Gdy na początku 2020 roku zaczął się dość… szczególny czas dla nas wszystkich, intuicyjnie poczułam, że nadchodzi coś wielkiego. Miałam już wtedy kilka piosenek gotowych na "LICHT", natomiast poczułam ogromną potrzebę dokończenia swojej pracy. Koniecznie chciałam być wtedy w domu, pod jednym dachem ze swoją rodziną i zespołem. Wszyscy mieli ogromną ochotę na ten projekt, więc wytworzyło się coś w rodzaju muzycznej wspólnoty. Mamy w domu oczywiście studio nagraniowe, więc mogliśmy się całkowicie temu oddać i napisać ten krążek.
To był dla mnie intensywny czas, podczas gdy codziennie rozmawialiśmy przy obiedzie o tym, co się działo wtedy na świecie. Wszystko to bardzo zainspirowało mnie do tych tekstów, które znalazły się na "LICHT". Nagle ta atmosfera skłoniła mnie do napisania tytułowej piosenki, która nadała kształt całemu krążkowi.
Obecnie można stwierdzić, że więcej czasu spędzasz na scenie niż w studiu?
- Zdecydowanie tak - w tym roku zagram dokładnie 50 koncertów, co mówi samo za siebie… To jest dla mnie niezwykle piękne, że wciąż tak wiele wspaniałych osób przychodzi na moje koncerty. Tworzymy wspólnie cudowną społeczność, w której jesteśmy niezwykle zjednoczeni. Natomiast wkrótce na pewno wrócę do studia. Czuję już nowe pomysły na krążek, ale to wymaga sporo czasu. Jestem jednak w tym wszystkim cierpliwa i w pełni polegam na swojej intuicji.
Pod koniec września przyjedziesz do Polski, w ramach trasy "WIR GEHÖREN ZUSAMMEN". Po tylu latach koncertowania jesteś w stanie nadal czuć ekscytację przed występami na żywo?
- Tak, czuję bardzo pozytywne podekscytowanie. Każdy koncert to dla mnie nowa przygoda, której całkowicie mogę się oddać. Jestem przekonana, że to, co się robi, powinno się również kochać - to oczywiście dotyczy też mnie. Każdy jednak kształtuje swoje życie, zgodnie z własnymi założeniami.
Czego spodziewasz się po swoim koncercie w Polsce?
- W Polsce nigdy nie grałam jeszcze koncertu, tym bardziej cieszę się, że w tym roku będę miała taką możliwość. Damy z siebie wszystko i na pewno spędzimy wspaniały czas. Czekajcie na głośne, soczyste rockowe show, przepełnione miłością, ale również cichymi momentami przyprawiającymi o gęsią skórkę. Wybierzmy się razem w tę podróż po ponad 40 latach muzyki Neny. Zapraszam was do wspólnego śpiewania, tańczenia i śmiechu. Świętujmy życie, szczególnie w tak trudnych czasach.








