Luna szczerze o swoim nowym albumie: "'No Rest' to stan, w którym trudno jest złapać oddech i poczuć się w pełni sobą" [WYWIAD]
Już jutro, 7 lutego 2025 roku, swoją premierę będzie miał nowy album Luny. "No Rest", bo tak zatytułowany jest krążek, to opowieść o szukaniu własnej drogi, wpasowywaniu się w normy, zgubieniu siebie i finalnym odnalezieniu. Wokalistka opowiedziała Interii Muzyce o swoich planach, nadchodzącym krążku oraz wspomnieniach związanych z Eurowizją. Podzieliła się również radą, którą skierowała w stronę przyszłego reprezentanta Polski w 69. Konkursie Piosenki Eurowizji.

Bartłomiej Warowny, Interia Muzyka: Hej Luna! Jak się czujesz?
Luna: Bardzo dobrze! Co prawda niedawno się obudziłam, bo jestem aktualnie w Nowym Jorku, ale jest świetnie! Zmiana czasu mi nie straszna, mam w sobie dużo dobrej energii, radości, pasji i szczęścia przez to, co się dookoła mnie dzieje i co jeszcze będzie się działo.
Mam nadzieję, że wiatry w Nowym Jorku są jak najbardziej inspirujące!
Bardzo inspirujące! Wczoraj spadł śnieg, jest mega zimno i wszyscy się dziwią, że zamarzamy. Temperatura nas trochę zaskoczyła, ale aura tego miasta jest niezwykła, nieziemsko inspirująca. To ciekawe, bo wydaję album zatytułowany "No Rest", a przecież Nowy Jork kojarzy się z motywem ciągłego biegu i braku odpoczynku. Ciekawy zbieg okoliczności, który stał się moją rzeczywistością. Brak wytchnienia i intensywne życie zgrywa się z wizją nigdy "niezasypiającego" miasta, stąd nazwa mojej płyty idealnie zgrywa się z moimi aktualnymi doświadczeniami.
Nowojorczycy nadali ci pracy, bo wykupili na twoich koncertach cały merch...
Bardzo mnie to zaskoczyło, totalnie się tego nie spodziewaliśmy. Wszystko się wyprzedało, ale przygotowuję świetne, nowe rzeczy, gadżety związane już ściśle z płytą. Ukaże się również wydanie winylowe, co bardzo mnie cieszy! Zapowiada się intensywny rok.
Określenie "No Rest" spina cały twój najnowszy projekt. Co według ciebie niesie za sobą ta fraza?
"No Rest" to określenie mojego stanu wewnętrznego. To nie jest do końca życie w ciągłym pędzie, tak jakbym nie miała czasu na wytchnienie - fraza "No Rest" opisuje ciągły pęd wewnętrzny, wirowanie uczuć, zbiegających się emocji i wrażeń. "No Rest" to stan, w którym trudno jest złapać oddech i poczuć się w pełni sobą. Wpadłam w ten stan w zeszłym roku, również za sprawą mojej eurowizyjnej przygody, i z perspektywy czasu widzę, że byłam wtedy bardzo daleka sobie. Mam wrażenie, że nawet trochę siebie traciłam, więc "No Rest" to totalnie przewrotny tytuł - nie opisuje stanu, w którym chce się trwać, a jednak przyciąga, uzależnia. Gdy braknie poczucia się w pełni sobą, to coś ewidentnie nie jest na swoim miejscu.
Mówią, że czasem musimy się zgubić, żeby się znaleźć...
To prawda, czasem musimy spojrzeć na siebie od dna, żeby docenić całkowite wypłynięcie.
A na "No Rest" wypływasz i to świadomie! Po przesłuchaniu całego krążka od razu powróciłem do "Endless Sun".
Dobrze to słyszeć! Ten utwór powstał w Szwecji w zeszłe wakacje - po Eurowizji wyjechałam tworzyć nową muzykę. Tego dnia, gdy pojechałam do studia, od razu po przebudzeniu poczułam w sobie wielką miłość i spokój. Może to za sprawą tego, że było akurat bardzo słonecznie, ale aura, którą wtedy czułam, była niesamowita. Ta piosenka jest zdecydowanie najjaśniejszym utworem na całej płycie, jest najbardziej rozmarzona i pozytywna. Tekst zawiera w sobie odniesienia do moich ulubionych filmów, takich jak "Eternal Sunshine of the Spotless Mind" czy "Breakfast at Tiffany's". Cały czas tworzę i piszę, a materiał na album powstał dawno temu. Po Eurowizji zrozumiałam jednak, że chce pokazać odbiorcom to, co jest aktualne, świeże, sprzężone z dzisiejszym tempem mojego życia. Zdecydowałam się na szczersze i bezpośrednie teksty - "8am" napisałam wtedy, gdy o poranku wracałam do mieszkania. Mało śpię, czuwam i spoglądam na niebo.
Na krążku głośno mówisz też o zdrowiu psychicznym. To wymaga nie lada odwagi!
"No Rest" jest o poszukiwaniu siebie, swojego własnego głosu. To ważne, aby poprzez muzykę zbliżać do siebie ludzi, pokazywać, że wszyscy jesteśmy różni, a jednocześnie bardzo podobni. Ja też płaczę, śmieję się, przeżywam wszystkie emocje i nie boję się o nich mówić. Moi fani wiedzą, że jestem szczera, a tą szczerością mogę inspirować innych. Maskowanie uczuć nic nie daje, a może jedynie kreślić błędne wyobrażenia. Żyjmy w pełni i przeżywajmy szczerze. Moja muzyka nie jest oczywiście nacechowana negatywnymi emocjami - nie wyrzucam z siebie, tylko informuję, że da się inaczej. Chcę nieść światło, chcę inspirować do tego, żeby wyjść z mroku, o którym często śpiewam.
Udało ci się z tego mroku wyjść?
To proces. Przykładowo utwór "The Tower" przez długi czas wywoływał u mnie traumę. Przygotowując setlistę tutaj, podczas koncertów w Stanach Zjednoczonych, uświadomiłam sobie, że nie lubię śpiewać tej piosenki, a to ze względu na ciężki czas, który przeżywałam po Eurowizji. To nie był z pewnością najszczęśliwszy moment w moim życiu. Oczywiście, Eurowizja to spełnienie moich marzeń, ale był to psychicznie obciążający okres. To, co działo się dookoła mojego uczestnictwa w Eurowizji, mając na myśli hejt, było przez jakiś czas moją codziennością, dlatego teraz chcę odczarować ten numer. Staram się dawać mu więcej miłości ze względu na moich fanów, którzy uwielbiają "The Tower". Robię to dla nich i dla siebie.
A jak ci się podoba polska stawka tegorocznych preselekcji na Eurowizję 2025? Koncert już 14 lutego!
Grono artystów jest świetne! Ciekawe, kto zostanie Walentynką całego kraju... Bardzo podobają mi się "Lusterka"! Sw@da i Niczos są świetni, ich propozycja zupełnie mnie zaskoczyła. Oczywiście trzymam kciuki za Justynę Steczkowską, to byłby super powrót na eurowizyjną scenę po 30 latach! Idealna, symboliczna sytuacja. Kibicuję również Dominikowi Dudkowi, Darii Marx. Niech wszyscy rozniosą tę scenę w Walentynki!
Co byś poradziła osobie, która zaprezentuje Polskę na 69. Konkursie Piosenki Eurowizji?
Nie chciałabym być w tym miejscu, w którym byłam rok temu - to było bardzo trudne. Wszyscy mi mówią, że jak już przeżyłam Eurowizję, to teraz wszystko przeżyję, pokonam każdą trudność. Coś w tym jest! W Polsce oddelegowany kandydat, kimkolwiek by nie był, przeżywa istne eurowizyjne "Igrzyska Śmierci". Musi zmierzyć się z hejtem, obrażaniem, wyśmianiem. Najbardziej współczuję młodym artystom, którzy znaleźli się w wybranej dziesiątce. Moją radą jest to, żeby nie skupiać się na innych. Ten występ nie powinien być dla TVP, publiki w Polsce, wytwórni muzycznej, wygrania, dla samego miejsca. Powinien być dla samego artysty, który staje na scenie. Moją radą jest przypomnienie o tym, żeby cieszyć się z tego wydarzenia, radować z procesu, z bycia tam, z możliwości bycia z ludźmi. Trzeba skupić się na samym byciu w tym niesamowitym konkursie, a nie na rywalizacji, próbie udowodnienia komuś czegoś.
A na czym ty się skupiałaś podczas występu?
Pamiętam, że gdy przygotowywałam się na Eurowizję, chciałam udowodnić Polakom, iż zasługuję na to, aby tam być. Zgubiłam po drodze to, co chcę przekazać, bo bardzo chciałam przekonać innych do siebie. Przestałam czerpać z tego radość. Straciłam na chwilę głos - nie miałam go i psychicznie, i fizycznie. Jeśli nie dostaje się wsparcia od swojego własnego kraju, tylko jest się tłamszonym, nie ma szans na triumf. Hejt, presja i zdenerwowanie to trudne czynniki - żeby je pokonać, trzeba być maszyną, a nie człowiekiem.
A jesteśmy ludźmi! "No Rest" i jedziemy dalej!
"No Rest"! Nie zatrzymujemy się. Teraz działam na moich zasadach.









