Film "New Years Rev" opowiada historię młodego zespołu (muzyków grają Mason Thames, Kylr Coffman i Ryan Foust), który planuje zagrać swój koncert życia w roli supportu Green Day. Całość dzieje się w sylwestra, a komedia ma trafić do szerszej dystrybucji w okolicach Bożego Narodzenia.
"Pomijając zwrot akcji, to w rzeczywistości jest żart" - tłumaczą muzycy Green Day, którzy stoją za komedią wyreżyserowaną przez Lee Kirka.
"List miłosny" od Green Day. Co już wiemy?
W epizodycznych rolach pojawiają się też zaprzyjaźnieni aktorzy i wokaliści: m.in. Mckenna Grace, Fred Armisen, Jenna Fischer, Angela Kinsey i Bobby Lee, a w filmie nie zabraknie dobrze znanych przebojów Green Day.
"Ten film to nasz list miłosny do naszych ulubionych filmów drogi, nostalgia za latami 90. i gonitwa za tym wszystkim, bez względu na to, jak bardzo jest to śmieszne" - mówią muzycy Green Day.
"Toronto to dopiero początek" - dodają.
Stojący na czele tria wokalista i gitarzysta Billie Joe Armstrong ujawnił nieco więcej szczegółów nadchodzącej produkcji w rozmowie z magazynem "Kerrang!". Lider Green Day miał już okazję zobaczyć fragmenty "New Years Rev".
"Film jest oparty na naszych wczesnych przygodach - oczywiście trochę go zmodyfikowano, ale zapowiada się naprawdę fajnie. (...) Jest w nim dużo emocji i jest też naprawdę zabawny. Opowiada o trójce młodych chłopaków, którzy podążają za marzeniem o dołączeniu do zespołu muzycznego i robią wszystko, by podróżować po kraju. To coś, z czym zdecydowanie możemy się utożsamić" - zdradził Billie Joe Armstrong.










