Dlaczego to Najpiękniejszy Festiwal Świata? "Zbijajcie piątki, bądźcie szczęśliwi"
Niejednokrotnie można usłyszeć, że na Pol'and'Rock Festival jeździ się dla muzyki - owszem - ale przede wszystkim dla klimatu. A klimat, jak wiadomo, tworzą ludzie. Wystarczy wyjść zobaczyć, jak wygląda festiwal o poranku, a on poniesie cię w zupełnie inną stronę, pokazując, co ma w sobie najlepszego.

Pol'and'Rock Festival (a wcześniej: Przystanek Woodstock) znam z obu stron - i z perspektywy uczestnika, i z perspektywy pracowej, kiedy to musisz głównie myśleć o tym, czy wszystko zrobione i zazdrościsz ludziom, którzy siedzą na trawie i nie mają pojęcia, jaki jest dzień tygodnia.
Te dwie strony łączy jedna rzecz. Jurek Owsiak mówił ze sceny: "Ten festiwal ma możliwość odcięcia nas od polskiej koszmarnej rzeczywistości. Na te kilka dni - namawiamy ludzi - nie grzeb w telefonie, nie patrz, co się dzieje poza tym miejscem, bo to miejsce jest dowodem na to, że nie mamy prawa o sobie mówić tylko jednym głosem" oraz "Tworzycie przepiękny polski obrazek, na eksport na cały świat. Dbajcie o siebie, uśmiechajcie się, zbijajcie piątki, bądźcie szczęśliwi (...) Takiej Polski chcemy na co dzień, takich uśmiechów. Bądźcie ludźmi, miejcie różne religie, różne polityczne wybory, bądźcie bardzo różnorodni". I to są słowa, które w sumie zamykają temat, bo Pol'and'Rock na te kilka dni faktycznie staje się osobnym tworem w kraju. Zresztą to zostaje i później, bo jeśli tylko zobaczysz na ulicy kogoś w festiwalowej koszulce, bez zastanowienia możesz zaczepić go słowami "Zaraz będzie ciemno" i zbić piątkę.
Od uczestników i artystów można też usłyszeć, że ktoś, kto nigdy nie był na Pol'and'Rocku, nie będzie w stanie wyobrazić sobie, że można bezinteresownie dostać od kogoś wodę, przejażdżkę sankami przerobionymi na wózek i jeszcze przytulenie na koniec. Pewnie dlatego za słowa corocznej przysięgi, że "To jest mój dom, w którym panuje Miłość, Tolerancja, Braterstwo i Przyjaźń", za każdym razem wzruszają tak samo.
Ale do brzegu, bo przygotowaliśmy dla was nagranie, które miało mieć tytuł "Jak wygląda poranek na Pol'and'Rocku", a wyszła sonda zrobiona nawet nie przeze mnie, ale miłego, zdolnego człowieka, który spełnił marzenie o dziennikarzeniu. Pozdrawiam cię Jacku i zespole Rabbit Hole.
Pol'and'Rock Festival: "Ciepła woda jest dla lamusów"
Jeśliby iść za stereotypami, to pewnie wyobrażenie poranka na Pol'and'Rocku obejmuje śpiących pod płotem ludzi, tych co dopiero wracają do namiotu i sterty śmieci na ziemi. Otóż wcale nie. Zaczynając od ostatniego: akcja Zaraz Będzie Czysto działa naprawdę dobrze, dzięki akcji wymyślonej przez Pomorze Zachodnie można było też wymienić worki ze śmieciami na "bilet" w Kreatywnym Biegu Odlot, a Lidl zapewnił automaty, które za zwrot puszek oddawały rabat na zakupy. Trochę festiwali i polskich, i zagranicznych zjeździłam i Pol'and'Rock pod tym względem wygrywa.
No a ludzie? Ludzie albo stoją w kolejce po kawkę, albo w kolejce do pryszniców, albo budzą się pod kranami z zimną wodą. To ostatnie przeżyłam i ja, ale tym razem, patrząc z perspektywy burżuja śpiącego w domku i chodzącego w białych koszulkach, a już szczególnie przez temperaturę, która nie była wybitnie wysoka, marzłam na sam ten widok.
"Nam jest mega ciepło! Najważniejsze to nie czekać do tych płatnych pryszniców, to jest bez sensu" - powiedział mi jeden z zaczepionych. "To jest najprzyjemniejsza rzecz, jaka kiedykolwiek mnie spotkała. Wstaję rano, oczy zaklejone, idę tutaj i ta zima woda to jest takie odświeżające, że człowiek się od razu budzi. A tam stoją ludzie po trzy godziny w kolejce do ciepłego prysznica. To się tak nie robi. Ciepła woda jest dla lamusów" - dodała stojąca obok koleżanka. Skonfrontowaliśmy te słowa z kolejkowiczami, którzy podsumowali krótko, że "nie każdy może być morsem".
A później poznaliśmy Jacka, który studiował dziennikarstwo, więc oddał mi swoje pudło (cajón, tak dokładniej), z którym szli przed siebie, w zamian dostał mikrofon i ruszył zobaczyć, co tam słychać na polu. Spotkaliśmy więc po drodze pokazy capoeiry, grupkę tworzącą sanie Świętego Mikołaja, bo "dzisiaj jest Wigilia" (a tak serio to na wspomniany kreatywny bieg) oraz gościa przebranego za ceramikę, który na pytanie "Jak to jest być dzbanem?" ze stoickim spokojem odpowiedział: "Nie dzbanem, a wazonem".
Pozwólcie, że klimat pol'and'rockowego pola podsumuję słowami Michała Wiśniewskiego: "Jeżeli wam się wydaje, że wiecie coś o muzyce, o miłości i o przyjaźni, to wsadźcie sobie to po prostu… gdzieś. Musicie tutaj przyjechać, wtedy dowiecie się, czym to jest naprawdę".





![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)




![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)