Co wyjątkowego ma w sobie OFF Festival, że słuchacze chętnie na niego wracają?
Trudno w to uwierzyć, ale pierwszy OFF Festival odbył się aż 19 lat temu. Impreza, skupiająca się w dużej mierze na alternatywnych odnogach muzyki popularnej, co roku skupia tysiące fanów w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach. Ale czy to tylko tyle, co można powiedzieć o tym wydarzeniu? W dzisiejszym materiale postaram się odpowiedzieć na pytanie, co takiego ma w sobie OFF Festival, że moi rozmówcy wybierają się do Doliny Trzech Stawów również w dniach 1-3 sierpnia.

Już kilkakrotnie powtarzałem to w materiałach skupionych wokół tego wydarzenia, ale OFF Festival to dla mnie spotkanie wigilijne. Miejsce, gdzie co roku widzę się z masą znajomych i to bez konieczności wcześniejszego umawiania się, dopytywania kto będzie. Tak to już jest, jeżeli jesteś osobą słuchającą w zasadzie każdego gatunku muzycznego z alternatywnym twistem, a grono twoich znajomych wynika z tego, że sam wywodzisz się ze środowiska muzycznych nerdów. A to ci ludzie, niejednokrotnie wychowani na starym Pitchforku, nieistniejących już polskich serwisach takich jak Porcys czy Screenagers, oraz szeregu zapomnianych i nieprowadzonych od lat blogów oraz fanpage'y muzycznych, stanowi sporą część uczestników sierpniowego festiwalu w Dolinie Trzech Stawów.
To, co da się zauważyć po kilku edycjach, to fakt, że mimo nieustannego pojawiania się coraz młodszych twarzy - ciekawych tego, co OFF Festival ma do zaoferowania - to grono stałych fanów jest naprawdę ogromne. Na dodatek zaangażowane i mocno nakierowane na dyskusję o tym, co dzieje się na scenach. Najzabawniejsze sytuacje występują wtedy, kiedy przeglądam zdjęcia z poszczególnych edycji, a potem na miejscu rozpoznaje twarze ludzi, z którymi nigdy nie rozmawiałem, ale pamiętam, że znalazły się gdzieś w kadrach moich fotografii.
Dobrze, ale kwestia moich znajomości oraz gustu muzycznego to jedno. Postanowiłem spytać kilka osób, co ich przyciąga na OFF Festival.
Najciekawsze jest to, czego nie znamy
Wśród opinii moich rozmówców bardzo często przewija się jedna kwestia. O ile faktycznie zawsze czeka się na ogłoszenie głównych gwiazd, przyjeżdża się na ich koncerty, tak najciekawsze zdaje się to, co… nieznane.
"W tym roku czekam mocno na Kneecap i Kraftwerk, ale jest też masa zespołów, których nie znam. Chodzę na te koncerty, bo zawsze liczę na to, że znajdzie się ktoś, kto zaskoczy mnie tak mocno jak Moses Sumney w 2018 roku" - opowiada 35-letni Marek, który od dekady nie opuścił ani jednej edycji festiwalu.
"Nie znałem w ogóle Les Savy Fav, ale ich koncert zniszczył mi łeb" - wspomina za to Wojtek ubiegłoroczny, absolutnie wybitny występ nowojorskiej grupy, w którego centrum tkwiła charyzma biegającego wśród publiczności wokalisty, Tima Harringtona. "Nie musisz znać line-upu, aby się tu dobrze bawić. Zawsze znajdzie się tu miejsce na ciekawą, różnorodną i niekoniecznie znaną muzykę" - uzupełnia wypowiedź moich rozmówców Agnieszka.
Różnorodność ponad wszystko
"Znajdź mi drugi festiwal muzyczny, podczas którego w jednej chwili wpadasz w trans przy szamańskiej muzyce z drugiego końca świata, za chwilę idziesz na koncert punkowy, po czym bujasz się do trapowych cykaczy w oczekiwaniu na black metalowy band, na który tu przyjechałeś" - mówi dalej Marek.
Trudno się nie zgodzić, patrząc również na tegoroczny line-up. Z jednej strony piwniczne w brzmieniu, podróżujące gdzieś na granicy shoegaze'u, post-rocka i post-punku Have a Nice Life, z drugiej polski zespół jazzowy Omasta interpretujący "Madvillainy" MF Dooma i Madliba, z trzeciej absolutna legenda w postaci wspomnianego Kraftwerk. Do tego pieca dorzucamy indie rockowe Panchiko, które karierę zawdzięcza odkopaniu po 16 latach debiutanckiej kasety przez użytkownika jednego z internetowych for, czy Seuna Kutiego - syna legendarnego twórcy afrobeatu, Fela Kutiego, kontynuującego dziedzictwo ojca. A to przecież tylko drobny wycinek całego line-upu.
"OFF Festival wynagradza osoby, które się otwarte na różne gatunki muzyki. Co roku przekonuję się o tym, że za festiwalem stoją osoby, które naprawdę poszukują czegoś, co może zaskoczyć odbiorców i jest dobre jakościowo" - mówi z kolei Agnieszka.
Możliwość regeneracji między koncertami
Na jednej z grup facebookowych spotkałem się za to ze stwierdzeniami, które - mimo mojego wieloletniego doświadczenia z festiwalem - nigdy nie przyszły mi na myśl, a przebywając na miejscu, wydają się wręcz oczywiste. "To festiwal, na którym można też odpocząć. Poza koncertami jest przestrzeń do odpoczynku. To coś, czego brakuje innym tego typu imprezom na naszym rynku" - mówi Patryk. Faktycznie, miejscami intensywność, spowodowana koniecznością przeskakiwania między ciekawymi koncertami, wymaga regeneracji ze strony odbiorców. Liczba atrakcji umieszczonych na środku terenu festiwalowego jest ogromna i na tyle oddalona od scen, by móc w spokoju porozmawiać ze znajomymi lub zwyczajnie odpocząć na leżaku.
"OFF Festival nigdy mnie nie zawiódł" - rzuca na koniec mojej rozmowy Marek. I stanowi to chyba najlepszą możliwą rekomendację tego corocznego wydarzenia, które rozpocznie się już 1 sierpnia.




![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)




![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)