Daniel Martyniuk podejmie kroki prawne przeciwko liniom lotniczym! "Jeśli przegram, pójdę siedzieć"
Nie tak dawno głośno było na temat Daniela Martyniuka, który wyprowadzony został z samolotu przez francuskie służby. Syn króla disco polo, Zenona Martyniuka teraz zapowiedział, że nie zamierza odpuścić i będzie domagał się oczyszczenia swojego imienia.

Daniel Martyniuk ponownie wyjechał do Hiszpanii, skąd wieczorami dzieli się relacjami w mediach społecznościowych. Syn gwiazdora wspomniał również o głośniej aferze, w której brał udział. Jak zapowiada, zamierza on podjąć kroki prawne przeciwko przewoźnikowi w celu oczyszczenia swojego imienia. Podkreślił nawet, że francuska policja stanęła po jego stronie.
Daniel Martyniuk pozywa linie lotnicze. Chce oczyścić swój wizerunek
Przypomnijmy, że 21 października 2025 roku Daniel Martyniuk przerwał lot z Malagi do Warszawy, wywołując ogromne zamieszanie. Samolot awaryjnie lądował w Nicei, gdzie do sprawy wkroczyła lokalna policja. Mężczyzna miał agresywnie zachowywać się wobec załogi pokładowej, która odmówiła mu sprzedaży alkoholu. Celebryta przedstawił teraz swoją wersję wydarzeń, zaznaczając, że zachowanie personelu oraz siedzących obok niego pasażerów pozostawiało wiele do życzenia.
"Zapłaciłem za lot. Siedziałem na miejscu. Poprosiłem o dwa piwa i colę, a stewardesa oznajmiła, że mi nie da i to z szyderczym uśmieszkiem. Do tego ludzie zaczęli się wtrącać w to wszystko i mnie wyśmiewać. Pokazywali puszki z piwem, że oni mają, a ja nie. To, co się tam wydarzyło było bardzo chamskie. Francuska policja przyznała mi rację, bo widzieli, co się tam działo. Skomentowali to jako 'hołota'" - opowiadał Daniel Martyniuk.
Cała sytuacja na tyle zdenerwowała syna gwiazdora disco polo, że zdecydował się on przejść na drogę prawną. Celebryta specjalnie poleci do Strasburga, by złożyć skargę. Wszystko to wykonane zostanie pod nadzorem Fundacji Praw Człowieka.
"Nie zapłacę nic i jeśli przegram, pójdę siedzieć, ale nie zapłacę nawet pół grosza. Pojutrze lecę do Strasburga. Fundacja Helsińska będzie to wszystko nadzorować i zobaczymy wtedy" - stwierdził.
Martyniuk przyznał, że sytuacja miała negatywny wpływ na jego zdrowie psychiczne. Dodatkowo podkreślił, że czuje się ofiarą systemu: "Ja nie grożę, chcę tylko sprawiedliwości. Dotychczas cały ten aparat wymiaru sprawiedliwości tylko mnie gnębił i poniżał. Celem tego było wprowadzenie mnie w stany depresyjne, totalnego załamania i utracenia wiary we własny rozum".










