"Must Be The Music": Maszyna do odkrywania gwiazd. Kto zachwycił widzów w drugim odcinku?
"To jest 'Must Be The Music' - prawdziwa maszyna do odkrywania gwiazd. Tej siły już nie powstrzymacie" - tak prowadzący Maciej Rock rozpoczął drugi castingowy odcinek nowej edycji muzycznego show Polsatu. Przed kamerami nie brakowało emocji, gorących dyskusji między jurorami i nowych odkryć. Kto najbardziej zachwycił w piątkowy wieczór?

W jury ponownie zasiadają Natalia Szroeder, Dawid Kwiatkowski, Sebastian Karpiel-Bułecka i Miuosh, a w roli prowadzących spełniają się Maciej Rock, Patricia Kazadi i Adam Zdrójkowski.
W pierwszej kolejności Polsat pokaże osiem castingowych odcinków. Półfinały rozegrają się na oczach widzów 1 i 8 maja, a wielki finał show "Must Be The Music" zaplanowano na 15 maja.
"Must Be The Music": Co wydarzyło się w drugim odcinku?
Uczestnicy, którzy otrzymają trzy lub cztery razy TAK, przechodzą do panelu jurorskiego, gdzie wybrani zostaną półfinaliści, a dwójka wykonawców, którzy nie przejdą etapu panelu, otrzymają tak zwane "dzikie karty" od widzów (można na nich głosować w aplikacji), które będą przepustką do dalszego etapu.
Zwycięzca w nagrodę otrzyma m.in. 250 tys. zł i występ podczas Polsat Hit Festiwalu w Sopocie.
Uczestnicy piątkowego odcinka dotarli na nagrania z Kaszub, Krakowa, Ostrowa Wielkopolskiego, a nawet z wyspy Jawa w Indonezji. Przed jurorami zaprezentowało się 13 wykonawców reprezentujących różne gatunki muzyczne.
Całość rozpoczął Robert Wiewióra ze swoim zespołem, który zmierzył się z ponadczasowym hitem grupy Maanam, czyli "Krakowski spleen". Śpiewający kominiarz tą piosenką zdobył viralową popularność (w sumie ponad 45 mln odtworzeń w serwisach streamingowych), która dał mu występ podczas imprezy Roztańczony PGE Narodowy.
"Świetnie śpiewa" - powiedziała w trakcie występu Natalia Szroeder. "Ciekawy" - dodał Sebastian Karpiel-Bułecka. Na "nie" jako jedyny zagłosował Miuosh, podkreślając, że jest "ultrasem" oryginalnej wersji.
"W tym repertuarze trzeba nadać temu numerowi jakieś nowe piętno, żeby przestał mi się kojarzyć z tym, z czym kojarzy się przez całe życie. Zagraliście świetnie, ale poczekam z moim 'TAK' na coś, co będzie twoje" - wyjaśnił juror.
Sebastian Karpiel-Bułecka zwrócił uwagę, że Robert Wiewióra sprawdziłby się w góralskim śpiewaniu. Pochodzący z Żywiecczyzny uczestnik błyskawicznie przerwał liderowi Zakopower i zaczął śpiewać góralski utwór.
Pochodzący z dalekiej Indonezji Rulyanto Indrajati od 2021 r. mieszka w Szamotułach koło Poznania. Wokalista pisze własne teksty, śpiewa i gra na gitarze. W ojczyźnie był założycielem i liderem zespołu Radar Band, z którym wydał dwie płyty. W "Must Be The Music" zaprezentował autorski utwór "4 Sezony - jesień" zaśpiewany w kilku językach. Wystarczyło to jedynie na "tak" od Natalii Szroeder.
"Ja bardzo potrzebowałam takiego słońca, które wniosłeś w tym momencie mojego życia, tego dnia, o tej godzinie" - podkreśliła jurorka.
Wujek Natalii Szroeder w "Must Be The Music"
Sporą niespodzianką, szczególnie dla Natalii Szroeder, było pojawienie się w programie Kaszubskiego Zespołu Pieśni i Tańca Blós le Tuńc. W składzie międzypokoleniowej formacji znalazł się bowiem jej wujek Ludwik. Folkowy utwór "Czinda dô" najpierw otrzymał trzy głosy na "tak", a Dawid Kwiatkowski błyskawicznie się wytłumaczył, że zmienia decyzję, bo chciał zobaczyć Natalię Szroeder na scenie z zespołem. Jurorka dołączyła do ekipy z Kaszub w piosence "Kaszëbsczé jezora".
Sebastian Karpiel-Bułecka: Będzie grubo, zobaczycie
Nieudany występ na scenie zaliczył Auralis - girlsband z Krakowa, który tworzą trzy wokalistki: założycielka grupy i liderka Joanna Imach oraz Aleksandra Wiśnik i Katarzyna Płachta. Młode wokalistki zmierzył się z przebojem "Left Outside Alone" Anastacii.
"Ojejku, ale pod dźwiękiem jest... ała" - powiedziała Natalia Szroeder już w pierwszych sekundach występu. "Będzie grubo, zobaczycie" - dodał Sebastian Karpiel-Bułecka. Kolejne opinie były również bezlitosne.
"Ja nie dość, że lepiej śpiewam, to jeszcze lepiej tańczę" - stwierdził Miuosh w trakcie występu.
Cztery głosy na "nie" zostało przyjęte buczeniem przez widownię, jednak jurorzy nie mieli chwili zawahania.
"Ciężko będzie mówić o muzyce" - zaczął Miuosh. "Harmonia nie nadążała za tańcem, natomiast... jakby to wam wytłumaczyć w miarę dyplomatycznie... W pewnym sensie było to niepowtarzalne i z nadzieją, że to się już nie powtórzy, pozostanę" - nie krył rozczarowania lider grupy Zakopower.
IGR i jego dramatyczna historia
"Must Be The Music" to nie tylko muzyczne występy, ale również często poruszające historii. Tak właśnie było, gdy w programie pojawił się 27-letni raper Igor "IGR" Surma. W 2019 r. jego życie zmieniło się w jednej chwili.
"Miałem wypadek. Potrącił mnie pociąg, bo prawdopodobnie ktoś dorzucił mi coś do drinka. Do dzisiaj sprawa nie jest rozwikłana" - wyznał przed kamerami.
Na scenie wykonał love song dla swojej narzeczonej - "Kochaj mnie nadal". IGR najbardziej liczył na głos Miuosha, która jako jedyny dał "nie".
"To był kawał ciebie w tym utworze, to na pewno. Wiem, że w twojej historii wydarzyło się sporo rzeczy, które - na dobrą sprawę - cię nie złamały. Nie powinniśmy więc patrzeć na ciebie przychylniejszym okiem tylko dlatego, że świetnie, po męsku, sobie z nimi radzisz. Ja mogę się odnieść wyłącznie do techniki i refrenu, który momentami niepotrzebnie uciekał..." - skomentował juror.
Wówczas IGR zapytał, czy może zmienić zdanie Miuosha, chcąc mu zaprezentować swoją technikę. Jako drugi numer usłyszeliśmy fragment utworu "Alright", który sprawił, że juror jako czwarty dał "tak".
Sad Smiles: Średnia wieku 18 lat
Ponad 160 koncertów (nie tylko w Polsce, grali też w Niemczech i Serbii), spore sukcesy (m.in. wygrana na festiwalu w Jarocinie) i debiutancka płyta na koncie. Dodajmy, że średnia wieku w zespole Sad Smiles to ok. 18 lat. Patrycja Szawica, Filip Abram, Tymon Łuszcz oraz lider grupy Szymon Jarmuła zaczęli grać razem jeszcze w podstawówce.
Autorski utwór "Dziwny film" przyniósł im zgodne cztery głosy na "tak".
"Nie podejrzewałem, że zespół, którego średnia wieku wynosi 18 lat, może brzmieć jak dobra, 25-letnia muzyka i zapowiadać się dobrze na kolejne 25 lat. Dziękujemy, że tu przyszliście" - podkreślił Miuosh.
9-letnia Lilianna Fidos w programie zmierzyła się z przebojem "Meluzyna" Małgorzaty Ostrowskiej, ale przekonała tylko Dawida Kwiatkowskiego i Miuosha.
"Lilianko, przede wszystkim chcę ci pogratulować, bo ta charyzma, o której tak pięknie opowiadałaś, bez wątpienia w tobie jest. Jest ogromna i myślę, że niejeden artysta z dużym stażem może ci jej pozazdrościć. Natomiast wokalnie mam wątpliwość, czy jesteś już gotowa. Masz ogromny talent, ale mam wrażenie, że musisz jeszcze troszkę poćwiczyć" - podkreśliła Natalia Szroeder.
Gorące klimaty wprowadzili do programu Liván & Latin Boys. Liderem grupy jest mieszkający w Krakowie Kubańczyk Liván Ernesto Valdés Greenidge. Towarzyszą mu muzycy z Kuby i Wenezueli.
"My jesteśmy z różnych stron świata. Inna krew w nas płynie. Okazuje się, że ta muzyka może być też bliska naszym sercom. Może wprawić je w ruch, w rytm. I też wzruszyć, bo ja nie tylko dobrze się bawiłam - ja się także wzruszyłam. Zespołu grającego tę muzykę tak dobrze jeszcze w tym programie nie mieliśmy" - powiedziała Natalia Szroeder.
Viralowy hit w "Must Be The Music"
Do show Polsatu zgłosiła się też grupa Fluid, której wokalistką jest Wanesa "Wani" Adamska. Od 2022 r. towarzyszą jej Patryk Kuzia i Dariusz Kowal (gitary), Damian Rumbuć (gitara basowa), Przemysław Kaweński (instrumenty klawiszowe) oraz Grzegorz Kurpiel (perkusja).
Zespół zyskał popularność dzięki opublikowaniu przez Wani w mediach społecznościowych coveru utworu Pezeta "Dom nad wodą" - nagranie szybko stało się viralem.
Na przesłuchaniu castingowym "Must Be The Music" muzycy wykonali autorski utwór "Było miło", który powstał we współpracy wokalistki z Igorem Herbutem z zespołu LemON. Na "nie" był jedynie Miuosh.
"To jest bardzo dobra, popowa, sprawnie napisana piosenka i też bardzo dobrze zaśpiewana. Ja ją bardzo lubię!" - cieszyła się Natalia Szroeder, a Dawid Kwiatkowski poprosił o fragment wspomnianego viralowego nagrania "Dom nad wodą".
Sporo zamieszania narobiła Czadowa Mamuśka - czyli Karina Malinowska z Ostrowa Wielkopolskiego. Żona i mama nastoletnich bliźniaków od lat działa na scenie disco polo.
Autorska piosenka "Spróbujmy jeszcze raz" od razu rozkręciła Sebastiana Karpiela-Bułeckę, który zaczął tańczyć za stołem jurorskim. Na "nie" była tylko Natalia Szroeder, która zwróciła uwagę, że decyzja Miuosha na "tak" to "historyczny moment" w "Must Be The Music". Nie jest tajemnicą, że jurorzy nie są wielkimi fanami disco polo.

Mieszkająca na co dzień w Krakowie Justyna Biedrawa zaprezentowała autorski protest song "Proszę wyp........ć", który powstał podczas Strajku Kobiet. Utwór wywołał gorącą dyskusję wśród jurorów.
Dawid Kwiatkowski uznał, że wulgaryzmy przysłaniają jego artystyczny przekaz. Podobnego zdania był Sebastian Karpiel-Bułecka. Głosy rozłożyły się pół na pół: Sebastian i Miuosh zagłosowali na "nie", a przeciwnego zdania byli Natalia i Dawid. Miuosh ogłosił dogrywkę, a efekt zaskoczył wszystkich. Po piosence "Punkt spełnienia" wszyscy jurorzy byli już zgodni, głosując 4 na "tak", a Justyna otrzymała także owacje na stojąco.
Jakub Rogala urodził się w Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkał z rodzicami przez dziewięć lat. Obecnie mieszka w Puławach. Swoją przygodę ze śpiewem rozpoczął w 2015 r. Wykonuje głównie utwory jazzowe i swingowe, jednak jest otwarty na różne gatunki muzyczne - od rapu, przez pop, po blues i rock.
Na scenie sięgnął po klasyczny standard jazzowy spopularyzowany przez Franka Sinatrę "Fly Me To The Moon". Ten wybór przyniósł mu trzy głosy na "tak" - nie przekonał tylko Miuosha. "Ty jesteś stworzony do tego, żeby być na scenie, po prostu!" - chwalił uczestnika Dawid Kwiatkowski.
Duet Alan Cyprysiak i Martyna Waszczuk w piosence "Od czasu do czasu" spotkał się ze zdecydowaną krytyką jury. "To było fatalne. To był kicz" - nie krył Miuosh. "Ten utwór jest niedobry - zbyt dosłowny, przewidywalny. Jedynym zaskoczeniem była choreografia - ocenił Dawid Kwiatkowski. Natalia Szroeder uznała, że całość na tym etapie jest "trochę naiwna".

Oto pierwsza finalistka "Must Be The Music"?
Na sam koniec pokazano występ Marceliny "Marcychy" Ruczyńskiej. Wokalistka, autorka tekstów i kompozytorka gra także na skrzypcach i fortepianie. Jest absolwentką Państwowej Szkoły Muzycznej w Koszalinie. Obecnie studiuje instrumentalistykę na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, gdzie jej głównym instrumentem są skrzypce.
Na scenie stworzyła niezwykle emocjonalny klimat. W pewnym momencie jurorom wręcz odebrało mowę. Werdykt mógł być tylko jeden - cztery głosy na "tak".
"Nie wiem, co mogę ci powiedzieć, bo wszystko, co powiem, będzie banalne. A nie chciałabym banalnie wypaść po takim wykonaniu. Dziękuję, że przyszłaś do tego programu. Nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę, że tu jesteś. Nie wyobrażam sobie finału tej edycji bez ciebie" - podsumowała Natalia Szroeder, a takiego samego zdania był również Miuosh.



![Jerzy Koczur: Nie ma takiego smutku, w którym nie byłoby nadziei [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MNDTG2BGBAFDJ-C401.webp)





