Alter Bridge w Gliwicach: "Śpiewali niemal wszyscy" [RELACJA]
Istnieją takie gatunki (albo właściwie dziwne podgatunki) muzyczne, które bardzo niebezpiecznie balansują na granicy kiczu i powagi. Jednym z nich jest wywołujący od lat wiele różnych dyskusji divorced dad rock/metal, który 27 stycznia w Gliwicach wybrzmiał zarówno z tej lepszej, jak i gorszej strony.

Do gliwickiej PreZero Areny w ramach trasy "What Lies Within" zawitali Sevendust, Daughtry oraz Alter Bridge. Ostatni z wymienionych zespołów wydał niedawno płytę zatytułowaną po prostu "Alter Bridge", która w mojej skromnej opinii jest chyba najlepszym wydawnictwem w ich dotychczasowym dorobku. O jego powstawaniu mieliśmy nawet przyjemność porozmawiać podczas press touru w Berlinie - gorąco zachęcam do sprawdzenia wywiadu. 27 stycznia pokazali, że na żywo ten materiał sprawdza się wręcz znakomicie, ale żeby tego doświadczyć, trzeba było przetrwać koncert Daughtry...
Ciężki do przejścia początek i fenomenalny finał
Koncert otwierała pochodząca z Atlanty formacja Sevendust. Ich set był wyjątkowo krótki, bo trwał zaledwie pół godziny. Udało im się jednak wykorzystać ten czas w pełni, o czym świadczyła nie tylko frekwencja - a ta, jak na otwierający zespół była naprawdę imponująca - ale też odbiór publiczności, która nagradzała zespół gromkimi brawami. Dali naprawdę kipiący energią show, który mimo mojego dość ambiwalentnego nastawienia do ich twórczości, wywołał kilka uśmiechów. Jedyne do czego mógłbym się w zasadzie przyczepić to istne szaleństwo z oświetleniem, przy którym nietrudno było o atak epilepsji, ale to problem, który męczył również przy występie Alter Bridge.
Po tym przyjemnym początku przyszła pora na Daughtry. Na początku wspominałem o divorced dad rocku - specyficznym podgatunku hard rocka, który, jak sama nazwa wskazuje, cieszy się dużą popularnością wśród... ojców po rozwodzie. Wśród zespołów reprezentujących ten nurt znajdują się również Nickelback czy Creed. Sęk w tym, że twórczość takich zespołów charakteryzuje się sporą dawką kiczu, ogromną powtarzalnością i brakiem jakiejkolwiek innowacji z płyty na płytę (no może z wyjątkiem Nickelback, ale to temat na dłuższą dyskusję). W przypadku Daughtry, choć umiejętności wokalnych Chrisowi odmówić nie można, sama muzyka momentami trudna była do zniesienia. Patent z syntezatorowym intro, ciężkim riffem otwierającym i melodyjnym refrenem może i czasem robi wrażenie, ale nie gdy słyszy się go w niemal każdym utworze. Na domiar złego zespół postanowił zmierzyć się z utworem "Separate Ways" od Journey, który - żeby uniknąć wulgaryzmów - nie był zbyt trafiony. Ich pierwszą wizytę w Polsce wspominać będę dość gorzko, na szczęście gwiazda wieczoru szybko pozwoliła mi zapomnieć o tym wątpliwym doświadczeniu.
Alter Bridge roznieśli PreZero Arenę
Muszę przyznać, że dopóki nie zobaczyłem tego na własne oczy, nie byłem świadom, jak oddanych fanów w Polsce mają Alter Bridge, ale z drugiej strony trudno się dziwić, bo na żywo wypadają naprawdę fenomenalnie. Występ otworzyli potężnym "Silent Divide" i nie zwalniając tempa przeszli do energetycznego "Addicted To Pain". Myles Kennedy okazyjnie robił przerwy dziękując fanom za pozytywny odbiór i zachęcał do wspólnej zabawy. Publiczność klaskała niemal każdego kawałka. Przy "Burn It Down" wokale przejął Mark Tremonti, który zmierzyć się musiał z nieco arytmicznym poklaskiwaniem, ale wzorowo sobie z tym poradził. Wyjątkowo podobały mi się też wizualizacje wyświetlane na ekranach za muzykami - proste, acz efektywne i efektowne, choć, jak już wspomniałem oświetlenie momentami przyprawiało o bóle głowy - było zwyczajnie zbyt ostre.
Im dalej w set, tym nastrój trochę się rozluźnił. Utwory takie jak "Down To My Last" i "Rise Today" bardzo ładnie rozbujały publiczność, a "Watch Over You" razem z zespołem śpiewali niemal wszyscy. Główna część zakończona była wyczekiwanym "Metalingus", a po krótkiej przerwie i okrzykach fanów muzycy powrócili na scenę i grając "Blackbird" The Beatles, sprytnie przeszli do swojego kawałka o tym samym tytule, domykając całość "Isolation". Naprawdę nie mogę powiedzieć złego słowa o tym występie, Alter Bridge zdają się być w swojej najlepszej możliwej formie, muzycznie zgadza się tam wszystko. Zabrakło mi jedynie kilku więcej utworów z ostatniej płyty (zagrali tylko cztery: "Playing Aces", "Silent Divide", "Tested and Able" i "What Lies Within"), ale to już moje czepialstwo. W każdym razie, ci, którzy zastanawiali się, czy warto wybrać się na ich koncert, niech czym prędzej kupują bilet na czerwcowy występ w krakowskim Studiu, bo warto!
Alter Bridge w Gliwicach: setlista
- Silent Divide
- Addicted to Pain
- Cry of Achilles
- Playing Aces
- Fortress
- Burn It Down
- What Lies Within
- Open Your Eyes
- Tested and Able
- Down to My Last
- Watch Over You
- Silver Tongue
- Rise Today
- Metalingus
- Blackbird
- Isolation







![Artur Dutkiewicz: Każdy ma swoją melodię [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MBW2QNJP1YRYI-C401.webp)





