Jarocin Festiwal 2025: trzeci dzień. "Pokolenie synów koleżanki twojej matki" [RELACJA]
Na Jarocinie to zawsze tak. Siedzisz sobie spokojnie w czwartek na Rytmach Młodych, myślisz, że super, bo jeszcze tyle rzeczy się wydarzy, a tu pstryk i jest niedziela, i trzeba się powoli żegnać. Natomiast pożegnanie to było wspaniałe, lepszego bym nie wymyśliła.

Jeśli ktoś zatęsknił od piątku za Analogsami, to w niedzielę mógł pocieszyć się na koncercie Booze & Glory. Choć to zespół założony w Londynie, to korzenie ma polskie, więc legendę festiwalu w Jarocinie znają - sami przed występem mówili, że Booze & Glory na Jarocinie brzmi dla nich jak science fiction. A trudno w to uwierzyć, bo wyglądali, jakby na jarocińskiej scenie grali od lat. Usłyszeliśmy i klasyki, jak "Three Points", i nowości, jak "Boys Will Be Boys" z płyty zapowiadanej na jesień. A brzmi, że jest na co czekać.
Tego dnia czekałam na trzy koncerty i pierwszym z nich był projekt Hołdys/Waglewski/Karimski Orchestra. Festiwal zapowiadał to jako "spotkanie mistrzów" i chyba inaczej nie da się tego określić. Odgrzebanie "I Ching" nastąpiło po raz pierwszy na Famie w 2023 roku i chwała pomysłodawcom za to. Oprócz kawałków z "I Ching" (Sophie LaRo w "Kołysance dla Misiaków"!), usłyszeliśmy jeszcze m.in. "Najmniejszy oddział świata" i legendarne "Świnie". A przy "Chcemy być sobą" publiczność już oszalała. To znaczy... piszę "publiczność", a przecież ja też! Ciepło mi na sercu zawsze po takich koncertach.
Zaraz po Hołdys/Waglewski/Karimski Orchestra kolejny wyczekiwany występ - Cafetrauma, czyli zwycięzcy tegorocznych Wielkopolskich Rytmów Młodych. Już po pierwszym kawałku napisałam na jurorskim czacie, że lepiej wybrać nie mogliśmy. Panowie z Wrocławia mają trzy główne zalety - po pierwsze, jak to sami określili, "rzygają na siebie w tym zespole" i to naprawdę widać, że przy każdym koncercie wywalają wszystkie emocje na wierzch. Druga rzecz to teksty. "Bo musisz być jakiś, pokolenie synów koleżanki twojej matki" z utworu "Kombajn" albo "Napisałem dramat i recytowałem jak komedię" z "W symulacji" - bardzo to zręczne. Nie mówiąc już o "Chyba znam na to lek", które zawsze wywołuje ciary i nieco wilgotniejsze oczy. Last but not least - wszystkie ich kawałki to są gotowe stadionówki. Wielkie gratulacje, chłopaki!
Kolejny koncert na dużej scenie to Kasia Kowalska. O dziwo, usłyszeliśmy więcej piosenek kojarzących mi się z radiem, niż na przykład tych z "Gemini", których bym się spodziewała. Dostaliśmy więc "Antidotum", "Spowiedź", "Maskaradę" czy "Coś optymistycznego", a nawet cover "Tak... Tak... To Ja" Obywatela G.C. Mniej zaskakującą setlistę zaprezentował Mrozu, ale muszę powiedzieć, że - mimo bycia na jego koncertach kilka już razy - niezmiennie uważam, że są zawsze na tak samo wysokim poziomie i zawsze tak samo "Poligon", "Złoto", "Supermoce" czy "Jak nie my to kto" momentalnie porywają ludzi do tańca.
Skoro już o wybieraniu piosenek na koncerty, to mocne kombinacje w setliście zrobił Kult. Dużo piosenek pod buntownicy klimat Jarocina, mniej oklepanych hitów, chociaż "Arahją", "Lewe lewe loff", "Wódką", "Polską" czy "Gdy nie ma dzieci" oczywiście nikt z fanów nie pogardził. Ale nie zabrakło też krzyczenia "Rząd oficjalny zawsze totalitarny", "Hej, hej, poznaj swój raj" albo "Głowy pustoszy komuna mentalna". Była też "Śmierć poety", przy której Kazik wspomniał tatę, zmarłego - tak jak Konstanty Ildefons Gałczyński i Jacek Kaczmarski - w wieku 47 lat. Dodał jeszcze, że "to trzech takich literackich gości XX wieku". Czy to racja, czy nie, można by dyskutować.
Małą scenę ostatniego dnia otworzył zespół Lockdown, który widzieliśmy i na poprzedniej edycji, i podczas finału Wielkopolskich Rytmów Młodych, tylko wtedy zroszadowany częściowo z Kubeusem. Granie takiej muzyki w takim młodym wieku (12-16 lat, o ile dobrze pamiętam) jest naprawdę imponujące. Dobre dzieciaki. Następnie Pogo-Dni, czyli skład z Warsztatu Terapii Zajęciowej w Jarocinie, który wybrał największe klasyki polskiego rocka, stworzył własne aranżacje i zaprezentował je przed jarocińską publicznością, w ramach mocy muzykoterapii. Świetnia inicjatywa!
Jako trzeci Senders, czyli "debiutanci, którzy chcą nadać silny przekaz prosto z jarocińskiej sceny". Czy to się udało? Jeszcze jak! I zakończenie wymarzone dla mnie - Variete. Prekursorzy zimnej fali, choć od lat eksperymentują - udanie zresztą - z innymi gatunkami. Jarocin zawsze umie zrobić tak, że na koniec ustawi koncert, o którym potem opowiadam na prawo i lewo. Dziękuję jak zawsze i do zobaczenia 16-19 lipca za roooook.







![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)




![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)
