Piotr Pręgowski szczerze o kulisach preselekcji do Eurowizji. "Rozpęta się afera"
Piotr Pręgowski, najstarszy uczestnik tegorocznych polskich preselekcji do Eurowizji, opowiedział o kulisach nagrań konkursowego widowiska. 72-letni aktor z humorem ocenia rywalizację z dużo młodszymi artystami i przewiduje, że ostateczny werdykt jak zwykle mocno podzieli widzów.

1 marca, w studiu Telewizji Polskiej nagrano występy ośmiorga finalistów walczących o bilet na 70. Konkurs Piosenki Eurowizji. W gronie wyłonionych kandydatów - obok m.in. Alicji Szemplińskiej, Jeremiego Sikorskiego, Basi Giewont czy Stanisława Kukulskiego - znalazł się Piotr Pręgowski ze swoim utworem "Parawany Tango". Gwiazdor serialu "Ranczo" postanowił zdradzić, jak od kulis wyglądała telewizyjna rywalizacja.
"Startowałem z gromadą moich wnuków"
Aktor z ogromnym dystansem i poczuciem humoru podchodzi do różnicy wieku, jaka dzieli go od pozostałych wokalistów. Jak przyznał w rozmowie z serwisem "Plejada", spoglądając na swoich rywali, miał wrażenie, że bierze udział w zawodach ze swoimi wnukami: "Targają mną dość sprzeczne emocje, ponieważ gdy patrzę na grono artystów, z którymi przyszło mi się zmierzyć, mam wrażenie, jakbym startował na jednych zawodach z gromadą moich wnuków. Na szczęście kategoria jest 'open' i tu nie ma limitów. Ten czas spędzony na nagraniach był znakomity. Nie wierzę, żeby to było udawane, bo naprawdę było przeuroczo".
Pręgowski był pod wielkim wrażeniem poziomu organizacji wydarzenia. Zwrócił uwagę na to, że artyści mieli zapewnioną prywatność, a rygorystyczne procedury uniemożliwiały podglądanie prób innych wykonawców. Artysta docenił również świetną, pozbawioną toksycznej rywalizacji atmosferę za kulisami: "Przekazywaliśmy sobie znak pokoju, czyli ważny gest wsparcia i bardzo trzymamy za siebie kciuki. To nie jest pokazówka" - podkreślił 72-latek.
Gotowy na eurowizyjną aferę
Mimo wieloletniego doświadczenia na scenie aktor przyznał, że nagraniom towarzyszył mobilizujący stres, głównie ze względu na rozmach całego przedsięwzięcia i dużą liczbę kamer. Zapytany o swoje szanse, Pręgowski unikał jednoznacznej deklaracji, dodając wymownie: "Myślę, że sami dokładnie nie wiemy, jakie one są".
"Jestem w stu procentach pewien jednego: niezależnie od wyniku wywoła to duże emocje. Jeśli nie przejdę dalej, rozpęta się afera, że powinienem był przejść. Jeśli natomiast wygram, pojawią się głosy, że nie powinienem, a ktoś inny bardziej na to zasługiwał. Można więc powiedzieć, że mamy tu klasyczne 50 na 50 - jedni będą zadowoleni, inni się obrażą, a pretensje posypią się w każdą stronę. Tak to po prostu wygląda - zauważył.
Aktor dodał jednak żartobliwie, że w przypadku wygranej "weźmie na siebie ten krzyż odpowiedzialności", pojedzie na Eurowizję i jako telewizyjny specjalista od ogrodów, po prostu "zrobi tam wiosenne porządki", sprzątając konkurencji statuetki sprzed nosa.
Koncert z udziałem całej ósemki finalistów widzowie TVP1 zobaczą w sobotę, 7 marca 2026 roku. Głosowanie widzów odbywa się w aplikacji TVP VOD oraz poprzez wiadomości SMS w trakcie sobotniej emisji, a linie zostaną zamknięte tuż przed północą. Nazwisko polskiego reprezentanta poznamy oficjalnie w niedzielę, 8 marca o godzinie 10:00 w porannym programie "Pytanie na śniadanie".



![Twój, Dawid: Nie chcę być wydmuszką na reklamach [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ0S4GYILGKH-C401.webp)


![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)



