Ninja Episkopat: "Jazz jest podobny do kapitalizmu" [WYWIAD]
Krakowskie trio Ninja Episkopat wyróżnia sie nie tylko na polskiej, ale i międzynarodowej scenie sprytnym połączeniem jazzu z elektroniką, hip hopem, ale również elementami punka. Swoją muzyką zwracają uwagę na wiele istotnych kwestii społecznych i politycznych, o czym mieliśmy przyjemność porozmawiać przy okazji łódzkiego festiwalu Great September.

Tymoteusz Hołysz, Interia Muzyka: Hip hop bez jazzu by nie istniał. Teraz ta dynamika trochę się odwraca, jazz wychodzi do bardziej nieformalnych miejsc. Jak wy się w tym odnajdujecie?
Alex Clov: Myślę, że dla nas to jest taki gatunek, który zawsze czerpał z całej maści różnych wpływów od lat 50. Jazzmani zaczęli flirtować, z muzyką afrokubańską i afrykańską, potem w latach 60. dużo było w gospelu, soulu, w całym nurcie free jazzu, muzyki spirytulnej. Jazz to jest akurat taki gatunek, który bardzo chętnie czerpie z różnych rzeczy, przeobraża je, przeinacza, robi na swój obraz i podobieństwo. Jak dla mnie jazz jest podobny do kapitalizmu, nie da się go zabić, bo zawsze jest każdą ideę jest w stanie przerobić na swój styl i na swoją modłę.
Porównalibyście się do takich jazzowych punkowców?
Alex Clov: Na pewno John Zorn był jednym z pierwszych i jest dużą inspiracją dla nas, szczególnie w tym, jak mieszał gatunki. Czerpał tu z punku, tu z klasyki, tu z elektroniki, jest to wielka inspiracja i podążamy śladem nowojorskiego jazz punku lat 80.
Patrycja Wybrańczyk: Myślę, że ważną rzeczą jest też to, że istotą jazzu jest jego zmiana. W którym moment byśmy nie patrzyli na osi czasu, zawsze to był jakiś kontrast w stosunku do tego, co było. Jest to gatunek niezwykle szybko rozwijający się i myślę, że każde połączenie jest owocne.
Igor Wiśniewski: W muzyce, którą gramy, dużą częścią jest elektronika, która też jest przetwarzana na żywo, improwizowana do jakiegoś stopnia. Połączenie tych ciężkich basów i dodatkowej perkusji, warstwy rytmicznej jest bardzo ciekawe i pasuje do wielu miejsc. Wiadomo, że nasza muzyka bardziej pasuje na przykład do tego klubu, w którym dzisiaj gramy - Wooltury, niż do na przykład Jassmine, bo po prostu tego wymaga akustyka miejsca i ta energia musi się musi się zwracać. Jest to bardzo agresywne, więc oczekujemy też ludzi do bycia takimi.
"Middle Class Magic" łączy ten hip hopowy sznyt i ja przynajmniej słyszę w tym wpływy Rage Against the Machine. Jak wygląda proces klejenia takich kompozycji?
Alex Clov: Wow, ciężkie pytanie. Jak to ująć? Ty może umiesz to lepiej.
Patrycja Wybrańczyk: Nie wiem czy lepiej, ale tak na mój rozum najpierw zaczyna się praca z sesją, praca z jakimś kształtem kompozycji, jej szkicem, gdzie potem on jest szlifowany. Powstają również szkice partii instrumentalnych, ale w naszej gestii instrumentalistów leży to, żeby te partie, skomponować i dograć, żeby ten album jednak miał taki żywy charakter. Olbrzymia część produkcji i w ogóle pracy nad brzmieniem jest w post produkcji, gdzie dopieszcza się różne detale i na koniec ma to taki swój ostateczny kształt. Tak jak właśnie w przypadku "Middle Class Magic" albo "Vulgar Display of Abuse", na końcu zapraszaliśmy jeszcze gości, którzy dodawali do tego swoje 3 grosze i wnosili swoją energię.
Pół-gościa możemy znaleźć też w "Cielo Overdrive". Jest tam głos Charlesa Mansona. Skąd pomysł na akurat niego?
Alex Clov: Płyta "All Thoughts Are Bad Thoughts", jak i też epka "God Save The Queer" były komponowane pół na pół. Pół numerów skomponowałem ja, a pół numerów skomponował Mojżesz Tworzydło, poprzedni gitarzysta Ninja Episkopat. Bardzo lubimy sampling, często pojawia się w naszych utworach. Myślę, że to, co jest na danych kawałkach, zależnie od tego, kto je komponował, jest wynikiem pewnych, nie chcę powiedzieć fascynacji, bo mówię o Mansonie (śmiech). Samplowanie Mansona, o tyle bardzo wpisywało się w koncept płyty "All Thoughts Are Bad Thoughts", że chcieliśmy, żeby była oddaniem naszej kminy w tamtym momencie.
Żyjemy w latach dwutysięcznych dwudziestych i widzimy pewne podobieństwa między tymi latami, a latami sześćdziesiątymi. Też było dużo niepokojów społecznych, radykalnych zmian politycznych, zabójstw na tle politycznym, różnych rozrób, ruchów studenckich. Widzieliśmy pewne paralele między tamtymi czasami, a tymi. Głos Mansona, był jak głos jakiegoś krzywego autorytetu. W tamtym momencie też możemy znaleźć pewne analogie do dzisiaj. Też są to ludzie, którzy mają bardzo różne, dziwne poglądy, nie boją się nimi dzielić i z powodu tych poglądów dzieje się ludziom krzywda.
Te niebezpieczne poglądy nabierają niestety na popularności czy w nowym materiale zamierzacie dalej eksplorować taką tematykę?
Alex Clov: Materiał na "All Thoughts Are Bad Thoughts" był bardzo ogólnospołeczny w swoim wydźwięku, braliśmy na kanwę te paralele między latami sześćdziesiątymi i naszymi czasami. Przy nowym materiale chcieliśmy skupić się na historii, która ma wydźwięk społeczny, ale jest bardziej indywidualna. Chcieliśmy skupić soczewkę na jednej osobie, jednym człowieku, o którym jest ta płyta. To jest koncept album o jednej osobie. Nie wiem, czy mam już coś zdradzać, czy nie?
Śmiało.
Alex Clov: Będzie to koncept album o Barbarze Ubryk. Jest to zakonnica krakowska, która w dziewiętnastym wieku przez 21 lat była uwięziona w celi. To straszna historia. Jest o tym, że ludzie nie rozumieją problemów psychicznych drugiego człowieka, nie wiedzą, jak radzić sobie z innością, z problemami drugiego człowieka i najczęściej ich pierwszym wyborem, jest taką osobę odizolować, zmarializować i potraktować bardzo brutalnie.
Ten materiał jest już gotowy, czy wciąż jest na etapie powstawania?
Alex Clov: Został nagrany 2 miesiące temu, a teraz jest w fazie miksów.
Opowiadaliście o procesie tworzenia, skąd zradzały się te pomysły, dlaczego akurat właśnie Barbara?
Alex Clov: Jeszcze w poprzednim składzie Ninja Episkopat, jak myśleliśmy o kolejnej płycie, robiliśmy brainstorming. Wtedy pracowaliśmy jeszcze z Mojżeszem Tworzydło i przedstawił nam tę historię, była mega. Wstrząsająca, ale też bardzo inspirująca i taka, że nawet jak nasze drogi z Mojżeszem się rozeszły artystycznie, to ta historia jednak z nami została, siedziała z tyłu głowy i wynikła z tego duża potrzeba zrobienia materiału na ten temat.
W waszym opisie na Instagramie można znaleźć opis "thoughtless music for thoughtless youths" (tłum. bezmyślna muzyka dla bezmyślnej młodzieży). W kontekście tego, o czym rozmawialiśmy, muszę zapytać, czy uważacie, że ta muzyka jest bezmyślna, czy jest to po prostu żartobliwe?
Alex Clov: To taka przekora Wilde'owska. Oscar Wilde generalnie uważał, że sztuka jest trochę bezużyteczną dziedziną życia ludzkiego, która jest taka trywialna i też jest coś szalonego w tym, że chcesz w ogóle grać muzykę, grać koncerty i robisz to, bo w sumie to jest nikomu niepotrzebne. Codziennie wychodzi tyle samo muzyki co w osiemdziesiątym dziewiątym przez cały rok, więc to powoduje, że czujesz taką małość w obliczu całej twórczości światowej.
Do tego jeszcze dochodzi sztuczna inteligencja, która dość mocno zbiera na popularności i wchodzi do świata muzyki. Co o tym uważacie?
Igor Wiśniewski: Bardzo dobrze, niech sobie wchodzi (śmiech). Mieliśmy właśnie dzisiaj w samochodzie rozmowę z Alexem, że sztuczna inteligencja może pomóc w niektórych procesach, na przykład edycji nut. Jak piszesz większą sztukę dla orkiestry czy na większy skład, to może ci te nuty zredagować, nie potrzebujesz do tego innej osoby albo samemu nie musisz spędzać czasu. Raczej żaden z nas nie wykorzysta tego w taki sposób, żeby sobie ułatwić pracę artystyczną. Myślę, że będzie to bardziej narzędzie.









![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)