Artur Dutkiewicz: Każdy ma swoją melodię - najważniejsze to ją odnaleźć [WYWIAD]
Od wielu lat ceniony polski pianista jazzowy i kompozytor. Jest jednym z najczęściej koncertujących za granicą polskich muzyków jazzowych - wystąpił w blisko 80 krajach. Najnowsza płyta Artur Dutkiewicz Trio "From sound to silence. Nowosielski Live" zawiera utwory live z serii koncertów "Nowosielski Audiovisual Misterium", które odbyły się w latach 2023-2025. To efekt wieloletnich doświadczeń i inspiracji pianisty różnymi tradycjami muzycznymi, opiewającymi sferę ducha. Inspiracją pozamuzyczną było malarstwo Jerzego Nowosielskiego.

Damian Westfal, Interia Muzyka: Album powstał z nagrań koncertowych. Dlaczego zdecydował się pan na wersję live?
Artur Dutkiewicz: - Chciałem nagrać płytę live, bo wcześniej wszystkie moje albumy były studyjne. Koncert to reakcja publiczności, większa energia, nastrój miejsca, dialog z ludźmi. Na płycie znalazły się nagrania z dwóch zupełnie różnych przestrzeni - jednej bardzo dużej i jednej kameralnej. To wszystko ma znaczenie.
Jak zaczął się w głowie rodzić ten pomysł?
- To efekt wieloletnich poszukiwań. Grałem muzykę bardzo dynamiczną, skomplikowaną, ale z czasem poczułem potrzebę grania rzeczy bardziej wyciszających. Duży wpływ miały moje doświadczenia z muzykami z całego świata - grałem w Indiach medytacyjne ragi, chorał gregoriański, słuchałem też muzyki sakralnej różnych kultur. Zauważyłem, że mimo różnych środków wyrazu, energia tej muzyki jest taka sama. Kiedy miałem już szkice projektu, przypadkiem odwiedziłem kościół w Wesołej w Warszawie, wypełniony przepięknymi ikonami Jerzego Nowosielskiego. Zachwyciły mnie one i uniosły tak, że zapragnąłem zagrać tam koncert, bazując na materiale, który miałem. Powstał projekt Nowosielski Audiovisual Misterium - pełnia dla uszu i oczu, gdzie do tworzonych na żywo przez artystę wizualnego Andrzeja Wąsika kolaży obrazów mistrza wykonujemy muzykę improwizowaną. W końcu zacząłem przesłuchiwać ponagrywane koncerty i wybrałem pięć utworów-medytacji, które umieściłem na najnowszym albumie.
Co pana doprowadziło do Jerzego Nowosielskiego?
- Absolutny przypadek. Zobaczyłem, zamknąłem oczy, zacząłem to przeżywać, wszedłem w wewnętrzną ciszę i pojawiła się muzyka. Dopiero później, gdy zacząłem zgłębiać jego myśli, zrozumiałem, że chodziło mu dokładnie o to samo: sztuka jako tunel do czegoś większego od nas. Forma jest narzędziem - kluczem, który pozwala wyjść poza nią.
Jakieś konkretne elementy jego sztuki chciał pan przetransportować na muzykę?
- Raczej nie konkretne obrazy, ale zauroczenie niesamowitą aurą jego malarstwa. Bliska jest mi abstrakcja, ale też kontemplacja obecna w ikonach. Podczas koncertów obrazy zmieniają się, przenikają, poruszają jak film - a ja gram, patrząc na nie jednocześnie. To bardzo intensywne doświadczenie.
W pana opowieściach często pojawiają się medytacja, joga, oddech. Jak to wpływa na pana muzykę?
- To są wszystko sposoby, aby jak najpełniej korzystać z potencjału inteligencji, jaką każdy z nas ma. Medytacja przynosi odprężenie, jasność umysłu, entuzjazm, lepszy kontakt z ludźmi i samym sobą, szybsze podejmowanie decyzji. To jest styl życia. Medytuję od około 35 lat. Oddech jest kluczowy - długi oddech uspokaja, krótki generuje lęk. Muzyka działa podobnie: prowadzi do kontaktu z samym sobą. Nie chodzi o żadną wydumaną mistykę, tylko o realne doświadczenie.
Czym więc jest dla pana "muzyka ciszy"?
- Jest łącznikiem między światem zewnętrznym a wewnętrznym, oddechem, spokojem, kontaktem z samym sobą, ze źródłem siły. Jest jak otwarcie okna na nieskończoność. Muzyka prowadzi do ciszy. Cisza jest punktem wyjścia - wszystko rodzi się z ciszy i do ciszy wraca. W ogóle sama muzyka jest czymś, co nie ma kształtu, mimo że jest umieszczona w formie, czymś spoza tego świata, a jednak czymś, czego można realnie doświadczyć. Muzyka wycisza "gadającą głowę", a jednocześnie budzi duszę, o której nie wiemy tak naprawdę, czym jest, bo nie widać jej kształtu - podobnie jak w sztuce abstrakcyjnej.
Czy takie myślenie przychodzi z wiekiem, z doświadczeniem, stylem życia czy samoświadomością?
- Myślę, że to jest różnie. Niektórzy w sztuce są gotowi bardzo wcześnie, w wieku dziecięcym - jak wielcy Mozart czy Chopin. Dzieci są naturalnie najbliżej tego stanu, potem go tracimy i próbujemy do niego wrócić już świadomie. Joga, medytacja, sztuka - to wszystko są drogi powrotu do korzeni.
Publiczność w Polsce a za granicą inaczej odbiera pana muzykę?
- Ludzie generalnie wszędzie reagują podobnie, jeśli grający daje z siebie sto procent, będąc w pełni w chwili bieżącej, to publiczność to podświadomie, idealnie wyczuwa. Muzycy są jak struny - muszą zawsze być dobrze nastrojeni, żeby nastroić publiczność.
Zdarzają się koncerty, które same pana zaskakują?
- Oczywiście są różnice kulturowe, ale się zacierają. W Afryce ludzie tańczyli podczas koncertów. W Skandynawii, gdzie słyszałem że publiczność jest chłodna, bywało żywiołowo, w Japonii publiczność jest niezwykle skupiona i powściągliwa, a potem wybucha ogromną owacją, po koncercie ustawia się długa kolejka - każdy musi mieć zdjęcie z artystą. W Chinach do niedawna nawet po gorącej owacji na końcu koncertu publiczność w jednym momencie wychodziła jak na rozkaz, nie było tradycji bisowania - ostatnio to się już zmieniło.
Jakie są pana najbliższe plany?
- Gramy serię koncertów w Polsce z programem Nowosielski Audiovisual z utworami z najnowszej płyty. Wybieramy się także na ustanowiony przez UNESCO Międzynarodowy Dzień Jazzu. W tym roku głównym miastem obchodów jest Chicago a dyrektorem artystycznym - gwiazda światowego jazzu Herbie Hancock. To ogromne wydarzenie muzyczne. Jako Artur Dutkiewicz Trio będziemy tam grać 30 kwietnia. Przygotowuję też kolejną płytę opartą na moich kompozycjach, ale nie wiem jeszcze, kiedy ujrzy światło dzienne - póki co skupiam się na obecnych koncertach.
Jaką radę miałby pan dla młodych muzyków?
- Każdy powinien znaleźć swoją muzykę, każdy ma swoją melodię. Najważniejsze to ją odnaleźć i być sobą, korzystając z tego, skąd się jest, bo kopii jest dziś bardzo dużo. Wierzcie w siebie i rywalizujcie z samym sobą, a nie z innymi, bo to was tylko osłabi. Muzyka jest dla ludzi - my im służymy.
A improwizacja?
- Każda improwizacja jest jednorazowa - nie da się jej powtórzyć, powstaje ze stanu świadomości, a nie z pamięci. Jest trafne przesłanie któregoś z wielkich muzyków: "Improwizuj, jakbyś grał z nut, graj z nut jakbyś improwizował". Trzeba dużo pracować i ćwiczyć, potem zapomnieć o technice i pozwolić działać magii. Jak mówił Nowosielski: "Jeśli nie ma magii, nie ma sztuki".





![Loreen: Postanowiłam ból zamienić w siłę [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJWFJTA06UQ4G-C401.webp)



