Loreen: Postanowiłam ból zamienić w siłę [WYWIAD]
Loreen, dwukrotna zwyciężczyni Konkursu Piosenki Eurowizji, powróci w tym roku do Polski. Jesienią zagra koncert w warszawskiej Stodole i będzie promować swój najnowszy, trzeci album studyjny. "Wildfire" to intymny zbiór utworów, który opowiada o wewnętrznej transformacji. Od dziś można już słuchać całości albumu, na którym m. in. eurowizyjny "Tattoo" czy "Feels Like Heaven", napisany wspólnie z Sią.

Damian Westfal, Interia Muzyka: "Wildfire" to twoja pierwsza płyta od prawie dekady. Dlaczego tak długo kazałaś nam czekać?!
Loreen: - To nie ja! To nie moja wina, okej? Przysięgam. To wszechświat tak chciał! (śmiech). Chciałam wydać album już od dawna. Utwory z "Wildfire" powstawały przez dłuższy czas, ale wszystko zależy od właściwego momentu. Przysięgam - gdyby to zależało ode mnie, robiłabym wszystko szybko, jedno po drugim. To wszechświat sprawiał, że w moim życiu ciągle coś się działo i słyszałam: "Nie teraz, nie teraz". A ja odpowiadałam pokornie: "Dobrze, dobrze…".
A ty jesteś gotowa od urodzenia…
- Yeah! Wydarzenia zaczęły się układać, rzeczy się domykają i pomyślałam: "Teraz jest ten moment". Pytasz mnie, dlaczego teraz? Nie wiem. Zobaczymy, co wydarzy się dalej.
Czy masz jakieś konkretne cele związane z tym albumem? Czy chcesz przekazać ludziom coś ważnego?
- Oczywiście, znasz mnie. Cały album dotyka czegoś, co jest dziś niezwykle istotne - dualizmu. Nazywam to dualnością. Chodzi o dynamikę między chaosem a harmonią. Jeśli posłuchasz płyty, zauważysz segmenty pełne ciężkiej energii - frustracji, złości - które stopniowo przechodzą w energię lżejszą, a potem w sensualną, jak w utworach "True Love" czy "Kiss the Sky". To cykl. Chcę pokazać, jak ważne są obie strony, bo jak możesz doświadczyć światła, jeśli nie znasz ciemności? Jak poczujesz szczęście, jeśli nie znasz smutku? Jak zrozumiesz harmonię bez chaosu? Dziś na świecie dzieją się rzeczy, które nazywamy chaosem i pytamy: "Co się dzieje?". Ważne jest, by spojrzeć na to konstruktywnie i zapytać: "Czego ten chaos chce mnie nauczyć? Jak mogę go wykorzystać, by ewoluować?". Dlatego właśnie śpiewam: "Nie spalaj się, by zniknąć - spalaj się, by stać się".
Uwielbiam ten wers. Jeśli znasz mitologię grecką, wiesz też, że to właśnie Chaos - a nie ład i harmonia - był ojcem wszystkiego.
- Cieszę się, że się rozumiemy. "Chaos is the key". Zniekształcenie, napięcie, tarcie - to one tworzą życie. Wszechświat nie istniałby bez zaburzenia. Musimy nauczyć się nie oceniać tych zjawisk, bo one sprowadzają nas do rozwoju. Mówię to z ogromnym szacunkiem i miłością, bo ostatecznie wszystko sprowadza się właśnie do miłości.
W twoim nowym singlu "Feels Like Heaven" śpiewasz o Bogu, o naturze? To nie jest hymn do człowieka, prawda?
- Mówię o koncepcji nieba. Często myślimy o nim jako o miejscu, do którego pójdziemy. Ale to iluzja. Nie ma miejsca o nazwie "niebo". Niebo to stan umysłu. Możesz przeżywać piekło tutaj, na ziemi, ale możesz też przeżywać niebo. Kluczem jest percepcja. Jeśli czujesz ciężar i cierpisz - to twoje piekło. Jeśli doświadczasz miłości i błogości - to twoje niebo. W tej piosence chodzi o poddanie się, o rezygnację z osądzania. Przestaję oceniać - i to jest klucz do nieba. Przez długi czas widziałam tylko chaos i zniekształcenie. A teraz poddaję się - czy to w ramionach wszechświata, czy w modlitwie - i to jest moje niebo.
Czy znalazłaś swoje niebo tu, na ziemi?
- To na pewno proces. Zbliżasz się do niego krok po kroku, ale musisz być bardzo świadomy. Trzeba często zaglądać w siebie. To klucz. Żyjemy w świecie pełnym bodźców i informacji, więc łatwo patrzeć na zewnątrz, a trudno do wewnątrz. Czy znalazłam swoje niebo? Doświadczyłam jego przebłysków. Przychodzi i odchodzi. I tak ma być - to uczy mnie, jak w nim pozostać. Wszechświat daje nam dar - popycha nas do rozwoju. Nawet trudne sytuacje: utrata pracy, zdrada - są jak nauczyciele. Pytanie brzmi: "Jak mogę to wykorzystać, by stać się lepszą osobą?". Myślę, że można stale być w niebie, choć patrząc na konstrukcję wszechświata - jest to wyzwanie.
Jak wyglądała współpraca z Sia? Czułaś podobną energię czy raczej na zasadzie przeciwieństw?
- Ona ma w głosie dużo bólu, frustracji, ogromnej szczerości i wrażliwości. Zawsze wiedziałam, że nasze drogi się przetną. Praca z nią była jak praca z samą sobą.
Jak to się zaczęło?
- Napisała demo - zalążek utworu - i od razu wiedziałam, że muszę tę historię przejąć, przetworzyć i wysłać dalej. Proces był naturalny, wymienialiśmy się pomysłami. Współpraca zawsze tworzy coś nowego - mieszankę dwóch energii. To nieuniknione i piękne.
W twoim głosie, zwłaszcza w refrenach, słyszę pewne barwy podobne do Sii. Też to słyszysz?
- Tak, jest w tym coś. Gdy współpracujesz z kimś, wasze energie się mieszają. To jak teraz - twoja energia i moja tworzą coś nowego. Tak samo jest w muzyce. Powstaje nowa tożsamość złożona z dwóch światów.
Pamiętasz moment w życiu, kiedy "płonęłaś, by narodzić się na nowo"?
- Och, było ich wiele. Jednym z pierwszych był początek mojej kariery, gdy jako młoda dziewczyna trafiłam do programu "Idol". Kocham ten program, ale przyznaję, że był dla mnie pewnego rodzaju traumą. Byłam nieśmiała, śpiewałam w sypialni i łazience. Nagle znalazłam się na scenie. Nie wiedziałam nawet, jak działa mikrofon. To wtedy dowiedziałam się, że w muzyce są "zasady" - co jest dobre, a co złe. Słyszałam, że robię wszystko źle, że jestem zła, że tak nie wolno śpiewać. To było bolesne i upokarzające. Pewnego dnia postanowiłam ten ból zamienić w siłę. Postanowiłam nauczyć się używać głosu, produkować muzykę, opowiadać historie tak, by nikt nie mógł mnie kontrolować. Mogłam oczywiście też zrezygnować, ale zamiast tego zaczęłam się uczyć. To mnie dziś wzmacnia.
Patrzę na twoją drogę od "Euphoria" do dziś. Tylko ty naprawdę wiesz, przez co przeszłaś. Jak się dziś czujesz sama ze sobą?
- Czuję, że nieustannie pracuję nad mówieniem swojej prawdy i życiem w zgodzie z nią. To klucz do szczęścia, właściwie do wszystkiego. Zajęło mi to 11 lat - wahania między różnymi energiami, uczenie się zaufania sobie. Dziś, mimo zmęczenia i ogromu obowiązków, jestem chyba najszczęśliwsza w swoim życiu.
Jako dwukrotna zwyciężczyni Konkurs Piosenki Eurowizji - jaką radę dałabyś polskiej reprezentacji?
- Chrońcie twórcę i jego wizję. Szanujcie ją. Jeśli artysta działa intuicyjnie i autentycznie - to zadziała. Jeśli zaczniecie kalkulować, czego chcą ludzie, i zmieniać artystę w coś, czym nie jest - poniesiecie porażkę. Autentyczność jest wszystkim. Otoczenie powinno chronić artystę - wykonuje on ważną pracę.
Poznaliśmy niedawno daty i miasta twojej trasy koncertowej. Do zobaczenia na koncercie w Polsce!
- Powiem ci jedno: jeśli nie byłoby polskich dat, przyjechałabym i zagrałabym na ulicy. Kocham Polskę. Polacy mają głębię - może przez to, czego doświadczyliście jako naród. Jest w was ogromny szacunek do sztuki i muzyki. Gdy stoję na scenie i patrzę na polską publiczność, czuję autentyczną energię. To jak lustro - odbijamy się wzajemnie. Jest w tym coś wyjątkowego.









