Reklama

Reklama

Rob Halford skończył 70 lat. Wokalista Judas Priest pokazał nowe zdjęcia

"Metalowy Bóg", czyli Rob Halford 25 sierpnia skończył 70 lat. Wokalista ze swoją grupą Judas Priest szykuje się do jubileuszowej trasy "50 Heavy Metal Years Tour". W jej ramach wystąpi podczas Mystic Festival 2022 w Gdańsku.

Rob Halford (Judas Priest) nazywany jest Metalowym Bogiem

W związku ze swoimi 70. urodzinami Rob Halford opublikował dwa nowe zdjęcia na Instagramie.

"Kopa i dziesięć [to sięgające Biblii powiedzenie odnosi się do nominalnej długości ludzkiego życia, czyli właśnie 70 lat]. Moje serce należy do metalu i do was" - napisał wokalista.

Wśród hasztagów znalazły się takie słowa, jak m.in. miłość, rodzina, przyjaciele, fani, pokój i szacunek dla wszystkich.

Przypomnijmy, że jeden z najlepszych metalowych wokalistów w historii razem z grupą Judas Priest będzie główną gwiazdą przeniesionej przez pandemię koronawirusa na 2022 r. nowej edycji Mystic Festivalu. Trzydniowa impreza odbędzie się w dniach 2-4 czerwca 2022 r. na terenie Stoczni Gdańskiej.

Reklama

Zespół z Birmingham będzie prezentował jubileuszowy program z okazji półwiecza na scenie.

Judas Priest w obecnym wydaniu koncertowym to: Rob Halford (wokal), Ian Hill (bas), Scott Travis (perkusja) oraz gitarzyści Richie Faulkner (w 2011 r. zastąpił K.K. Downinga) i Andy Sneap, współproducent ostatniej płyty "Firepower". Ten ostatni w lutym 2018 roku zmienił Glenna Tiptona, u którego zdiagnozowano chorobę Parkinsona. Tipton sporadycznie pojawia się z Judasami na scenie na kilka utworów, jak choćby w połowie sierpnia podczas festiwalu Bloodstock Open Air.

Od pewnego czasu pojawiają się informacje o tym, że zespół pracuje nad nowym materiałem. "Mamy wspaniałe pomysły i wiele naprawdę mocnych demówek" - podkreślał Halford, dodając jednocześnie, że woli pracować w starym stylu ze wszystkimi muzykami w studiu, a te plany pokrzyżowały obostrzenia związane z pandemią koronawirusa.

Rob Halford, nazywany Metalowym Bogiem, jest zadeklarowanym gejem. Muzyk coming outu dokonał jeszcze w latach 90. podczas jednego z wywiadów dla MTV.

"Gdy przyznałem się, że jestem gejem - nigdy nie zastanawiałem się nad konsekwencjami, oczywiście zainteresowały się tym media, to była wielka sprawa. Konsekwencją było to, że potem otrzymałem te piękne wiadomości od fanów z całego świata odnośnie mojej odwagi, by zrobić krok do przodu i śmiało powiedzieć o swojej seksualności z wielką dumą - to właśnie pomogło im w życiu. Zdałem sobie sprawę, że jako gej w społeczności metalowej miałem możliwość umacniać taką właśnie postawę" - mówił w rozmowie z Noisey.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje