Reklama

Reklama

Kanye West to od teraz Ye. Jest decyzja sądu!

Zmiana imienia i nazwiska to kolejny z intrygujących pomysłów Kanyego Westa. Sąd pozytywnie rozpatrzył jego wniosek i od teraz raper nazywa się po prostu Ye.

Kanye West w końcu dopiął swego!

Ostatnio o Kanyem Weście jest głośno nie tylko za sprawą muzyki (w 2021 roku ukazał się jego album "Donda"), ale również przez inne działania w życiu zawodowym i prywatnym.

W ubiegłym roku w Dzień Niepodległości Stanów Zjednoczonych ogłosił, że będzie starał się o fotel prezydenta. 19 lipca, podczas pierwszego wiecu wyborczego w Charleston w Południowej Karolinie wystąpił w kamizelce kuloodpornej, a na głowie wygolone miał "2020". 

Wtedy też opowiedział, że jego ówczesna żona - Kim Kardashian - prawie dokonała aborcji. "Jak wielu z was wie, Kanye ma zaburzenie dwubiegunowe. Każdy, kto to ma lub ma w swoim życiu kogoś bliskiego, cierpiącego na to zaburzenie, wie, jak niezwykle skomplikowane i bolesne to jest" - napisała wtedy Kardashian. Ostatecznie zachowanie rapera doprowadziło do rozwodu. 

Reklama

Kolejnym z pomysłów Westa była zmiana nazwiska. Dwa miesiące temu złożył wniosek do sądu w Los Angeles, powołując się na "powody osobiste". Sąd wyraził zgodę i od teraz oficjalne Kanye West nazywa się Ye - tym dwuliterowym pseudonimem będzie się posługiwał w dokumentach.

Fani rapera nie powinni być zdziwieni. Muzyk używa tego pseudonimu od początku kariery, natomiast w 2018 roku wydał album o tytule "Ye". "Z tego, co wiem, 'ye' to najczęściej występujące słowo w Biblii, oznaczające 'wy'. Więc jestem wami, jestem nami. Przechodzimy od Kanye, co oznacza 'ten jedyny', do 'Ye' - odbicia tego, co w nas dobre, co złe, co frustrujące, wszystkiego" - tłumaczył wtedy.

To tłumaczenie nie jest do końca prawdziwe, jednak dla rapera ma symboliczny wydźwięk. Nazywał siebie "istotą formalnie znaną jako Kanye West" i wyjaśnił, że "bez swojego ego" jest po prostu Ye. 

Kanye West i album "Donda"

Pierwsze informacje o możliwym wypuszczeniu przez Kanye Westa płyty będącej hołdem dla jego tragicznie zmarłej matki (Donda West zmarła w 2007 roku w wyniku komplikacji po nieudanej operacji plastycznej) pojawiały się już w 2020 roku. Na konkrety trzeba było poczekać do 2021 roku. Pierwotna premiera płyty miała odbyć się 23 lipca, a poprzedzić miała ją impreza na stadionie w Atlancie. Spektakularne widowisko poruszyło fanów rapera, płyta jednak nie trafiła do odsłuchu.

Raper, który w międzyczasie zamieszkał na stadionie w Atlancie i prowadził relację na żywo ze swojemu małego pokoju pozbawionego okien, który stał się też studiem nagraniowym, przekładał premierę "Dondy" przez kilka tygodni. W międzyczasie odbyły się jeszcze dwie imprezy, na których prezentował nowe piosenki.

W pewnym momencie poinformowano, że płyta będzie miała premierę 3 września. Ostatecznie jednak album trafił w ręce fanów 29 sierpnia. Na 27 utworach pojawili się m.in. The Weeknd, Jay-Z, Jay Electronica, Pop Smoke (wykorzystano nagrane przed jego śmiercią ścieżki wokalne), Ariana Grande, Kid Cudi, Young Thug, Lil Yachty, Lil Durk, Travis Scott, Playboi Carti i Ty Dolla Sign. 

"Donda" to 10 album w karierze Kanye Westa. Poprzednia płyta - "Jesus Is Born" - ukazała się w grudniu 2019 roku.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Kanye West | Ye

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje