Reklama

Reklama

"Historia i Teraźniejszość": Riverside obok Yes i Genesis. Mariusz Duda komentuje

Od września w szkołach pojawi się nowy przedmiot, "historia i teraźniejszość", który licealistom ma zastąpić "wiedzę o społeczeństwie". Wśród budzących kontrowersje fragmentów podręcznika internauci wyłapali także te, dotyczące historii muzyki i popkultury. Głos zabrał muzyk grupy Riverside, o której wspomniano w książce.

Od września w szkołach pojawi się nowy przedmiot, "historia i teraźniejszość", który licealistom ma zastąpić "wiedzę o społeczeństwie". Wśród budzących kontrowersje fragmentów podręcznika internauci wyłapali także te, dotyczące historii muzyki i popkultury. Głos zabrał muzyk grupy Riverside, o której wspomniano w książce.
Przemysław Czarnek jest ministrem edukacji narodowej, która zatwierdziła podręcznik "Historia i Teraźniejszość" /Wojciech Olkusnik/East News /East News

Przedmiot będzie czymś całkowicie nowym - wcześniej uczniowie mieli oddzielne: "historię" oraz "wiedzę o społeczeństwie". Od września licealiści, uczniowie z techników i szkołach branżowych I stopnia będą uczęszczać na "historię i teraźniejszość"

Powstał już do niego podręcznik pod tą samą nazwą. Stworzył go prof. Wojciech Roszkowski - ekonomista, historyk i nauczyciel akademicki, który w przeszłości był europosłem z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Zmiana obejmie nowe roczniki, które rozpoczną naukę od I klasy - ci, którzy są w drugiej, trzeciej lub czwartej klasie będą uczyli się na podstawie dotychczasowej podstawy programowej. Podręcznik został zaakceptowany przez Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Reklama

Historia i Teraźniejszość. Kontrowersje związane z nauką o "przemianach kulturowych"

Niektórzy komentatorzy zarzucają twórcy podręcznika, że znajduje się w nim sporo treści, które są "silnie nacechowane prawicowymi poglądami".  "Tego uczniowie będą się uczyć na PiS-owskim przedmiocie jakim jest 'Historia i Teraźniejszość'. Nie wiem tylko, czy nie pomylono epoki średniowiecznej z nowożytną".

Okazuje się, że oprócz aspektów politycznych w książce poruszono tematy nie mniej ważne, choć często pomijane w szkole. Chodzi o popkulturę i wiedzę o muzyce różnych epok, która przecież nie powinna się kończyć na czasach Mozarta. W nowym podręczniku znajdują się akapity dotyczące legendarnych zespołów XX i XXI wieku, m.in. Genesis (posłuchaj!) czy polskiego Riverside (posłuchaj!).

W podrozdziale "Przemiany kulturowe" możemy przeczytać fragment, który ma opisywać muzykę punkową. "Teksty piosenek były pełne pesymizmu, a często także wulgaryzmów. Hasłem punków stało się zawołanie: 'no future' (nie ma przyszłości)" - czytamy w cytowanym fragmencie. Od autora książki dostaje się punkowi oraz fanom tego gatunku, który zostaje nazwany "prymitywnym i wulgarnym nurtem".

Roszkowski wspomina jednak, że czas muzycznych przemian nie był aż tak zły, bo powstawało wiele zespołów w nurcie "rocka symfonicznego", które były ambitniejsze. Wymienia wśród nich m.in. Yes, Emerson, Lake and Palmer, a także polskie grupy - SBB (posłuchaj!), Skaldów i wspomniane już Riverside.

Fragment ten nie spodobał się internautom, którzy zaczęli krytykować autora podręcznika. Szczególnie zwracają uwagę na fakt, że zespoły jak Yes, Skaldowie czy Genesis powstawały jeszcze w latach 60., a Riverside zadebiutowało w 2001 roku. "Książka książką, ale teraz młodzież będzie musiała się uczyć tego, co się jej autorowi wydaje. Oj ciemno widzę przyszłość ojczyzny, oj ciemno" - pisze jeden z nich. 

Riverside wymienione u boku zespołów z lat 60. Mariusz Duda komentuje

Do dyskusji włączył się także członek Riverside, Mariusz Duda. Wokalista, basista, kompozytor i tekściarz zirytował się na zamieszczony w sieci fragment i bezpośrednio zwrócił do profesora Roszkowskiego. "Mój Boże, jak to dobrze, że Pan Roszkowski nie słyszał tej 'prymitywnej i wulgarnej' końcówki jednego z utworów zespołu na R. (Słuchać od 4:30) W przeciwnym razie może trafilibyśmy do jakiejś innej dekady innego stylu muzycznego" [pisownia oryg.] - napisał Duda wklejając link do utworu "Artifical Smile".

Następnie muzyk dopowiedział jeszcze, że po "treści merytorycznej dzieła" nie spodziewał się niczego innego. "W czasach propagandy, fake newsów i faktów alternatywnych nic mnie już nie dziwi. Nawet nowa znajomość dekad polskiej muzyki. Ale jest to też w jakiś sposób spójne, bo i adekwatne do całej treści merytorycznej tego dzieła. Liczę tylko na świadomość czytelników, że King Crimson i Exodus (A NAWET SKALDOWIE) nie mieli z tym wydawnictwem nic wspólnego" - zakończył artysta.

Czytaj również:

FEST Festival 2022 wystartował. Specjalne wydarzenia dla mieszkańców

Sziget Festival 2022: Zagrała Dua Lipa - relacja z pierwszego dnia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL