Reklama

Reklama

Grzegorz Ciechowski (Republika): Nagle telefon zamilkł

Zasłynął jako lider grupy Republika, solista, autor tekstów, producent i innowator muzyczny. Wielu fanów naśladowało jego styl - długą blond grzywkę i biało-czarny ubiór. Zmarły przed dwudziestu laty Grzegorz Ciechowski skończyłby w poniedziałek 65 lat.

Zasłynął jako lider grupy Republika, solista, autor tekstów, producent i innowator muzyczny. Wielu fanów naśladowało jego styl - długą blond grzywkę i biało-czarny ubiór. Zmarły przed dwudziestu laty Grzegorz Ciechowski skończyłby w poniedziałek 65 lat.
Grzegorz Ciechowski zmarł w 2001 roku /AKPA

W swojej książce poświęconej grupie Republika dziennikarz muzyczny Leszek Gnoiński zaczyna od wspomnienia festiwalu w Jarocinie 17 sierpnia 1985 r. Był to ostatni dzień szesnastej edycji imprezy, na który przyjechało 20 tys. osób. Była to - jak pisze autor "Republiki. Nieustannego tanga" - frekwencja rekordowa. Na ten wieczór zaplanowano koncert Republiki, zespołu uważanego wówczas za najważniejszą grupę rockową w Polsce.

"Tydzień wcześniej kolejna piosenka zespołu wylądowała na samym szczycie Listy Przebojów Programu III Polskiego Radia" - czytamy. "Tu, w Jarocinie, nie jest to powodem do dumy" - dodaje enigmatycznie Gnoiński.

Reklama

Republika w Jarocinie: Wściekły Grzegorz Ciechowski kontra latające pomidory

W czym rzecz? Republika miała tyluż fanów, ilu nienawistnych przeciwników. Na polu namiotowym ktoś narysował szubienicę, na której wisiał wizerunek Grzegorza Ciechowskiego. Ktoś inny zniszczył własny namiot tylko po to, by zrobić zeń transparent z obelżywym hasłem pod adresem Republiki. Wrogowie grupy szykowali arsenał "broni", której mieli użyć przeciwko niej, gdy ta znajdzie się na scenie - głównie torebek z mlekiem w proszku i pomidorów.

Nie brakowało jednak wiernych fanów Republiki. "Wielu wciąż nosi grzywki à la Ciechowski, są ubrani w czarno-białe stroje, mają ze sobą flagi i transparenty z charakterystycznym logo zespołu. Stoją grupkami w różnych punktach stadionu i alejki, która do niego prowadzi. Są przestraszeni. W powietrzu czują już nadchodzącą konfrontację" - wspomina Gnoiński.

Do konfrontacji istotnie dochodzi, kiedy na scenie pojawia się ostatnia gwiazda - Republika. "W stronę sceny lecą kefiry, pomidory i torebki po mleku". Według relacji Leszka Gnoińskiego gitarzysta zespołu, Zbigniew Krzywański, próbował zachować spokój i wykonywać przyjazne gesty w stronę publiczności. Ciechowski natomiast nie krył wściekłości. "Dajcie jakąś szmatę, co? Może jeden z was tu przyjdzie?" - wrzasnął do mikrofonu, gdy pomidor spadł na jego ukochany instrument klawiszowy.

Dziś o animozjach mało kto pamięta. Republika zapisała się na trwałe jako jedna z najważniejszych grup w historii polskiego rocka. A od śmierci jej lidera przed dwudziestu laty uważa się go za muzycznego idola naszej sceny.

W grudniu 2001 r. zespół Republika, a zwłaszcza jego lider Grzegorz Ciechowski, mieli kalendarz wypełniony po brzegi. Nic nie wskazywało na to, by artysta miał przerwać plany zawodowe. Był w pełni sił. "Byłem zupełnie zaskoczony, kiedy dostałem SMS z wiadomością, że Grzegorz niespodziewanie zasłabł, a jego stan z każdą godziną wydaje się gorszy" - opowiadał w rozmowie z PAP Leszek Gnoiński.

W życiu muzyka nic nie zwiastowało tragedii. Prywatnie wiodło mu się dobrze. Właśnie kupił działkę w Chotomowie, a jego żona, Anna, spodziewała się dziecka. "Kiedy odwiedziłem go parę tygodni wcześniej, ze zdziwieniem zobaczyłem, że Grzegorz trzyma w domu sprzęt do ćwiczeń siłowych" - wspominał w rozmowie z PAP Gnoiński. "Fascynowała go kulturystyka, co nie pasowało do wizerunku rockandrollowca. Dbał nie tylko o intelekt, ale i ciało".

Grzegorz Ciechowski - nagła śmierć

20 grudnia artysta nagle zasłabł. Natychmiast przewieziono go do Centralnego Szpitala Klinicznego MON przy ul. Szaserów w Warszawie. "W czwartek badania wykazały dużego tętniaka aorty, bardzo poważne schorzenie. Przy jego pęknięciu szanse na przeżycie są bliskie zeru" - napisał Gnoiński w książce "Republika. Nieustanne tango". Autor wyjaśniał, że artystę zamierzano przewieźć do Instytutu Kardiologii w Aninie. Ryzyko jednak okazało się zbyt duże. Profesor prowadzący nie zgodził się, obawiając się, że podróż z Warszawy do Anina może dla Grzegorza być tragiczna w skutkach. Operowano go w Warszawie 21 grudnia w południe.

Niestety, już po operacji rodzina została poinformowana, że zabieg nie powiódł się pomimo optymistycznych prognoz. Grzegorz Ciechowski, lider, wokalista i autor tekstów Republiki, zmarł 22 grudnia. "Jeden z najwybitniejszych artystów swoich czasów" - podkreślił Gnoiński. W chwili śmierci twórca miał 44 lata.

O dramatycznych dniach grudnia 2001 roku opowiadał "Dziennikowi Zachodniemu" Leszek Biolik, basista Republiki w latach 1991-2002.

"To działo się przez dwa dni. Byliśmy na stałe podłączeni do telefonów, oczekując każdej nowej wieści. Podświadomie przygotowywaliśmy się jednak na najgorsze. To, że on zmarł było więc w pewnym sensie momentem wieńczącym. Gdy po śmierci Grzegorza jedni płakali, inni udzielali wywiadów, ja uzmysłowiłem sobie, że w ciągu jednego dnia kończy się wiele rozdziałów w moim życiu. Uczucie straty przyjaciela dotarło do mnie po paru miesiącach, emocje opadły, wszystkie sprawy zostały załatwione, zagraliśmy pożegnalny koncert Republiki. Wspominanie jest przedłużaniem życia. Wspólnie jeździliśmy na koncerty, podrzucaliśmy sobie ulubione książki, płyty. Przez 17 lat co drugi dzień dzwoniliśmy do siebie. I nagle telefon zamilkł" - mówił Biolik.

Dla fanów i świata muzyki odejście tak wielkiej osobowości sceny rockowej było szokiem. Wielu nie otrząsnęło się z niego do dziś. Leszek Gnoiński zwraca uwagę, że Republika nie była tylko jedną z grup rockowych, które wypłynęły w latach osiemdziesiątych, gromadząc wokół siebie młodzież żyjącą w czasach komunistycznego reżimu, niewidzącą przed sobą perspektyw, gotową wyrazić swój bunt. "Republikę można by nazwać zespołem-metaforą, metaforą orwellowskiego świata, w którym wszyscy mają podlegać tym samym regułom" - mówił. Jak zaznaczył, wiele ze swojego charakteru repertuar Republiki zawdzięczał wykształceniu Ciechowskiego. "Studiował polonistykę i od wczesnej młodości fascynowała go literatura, zwłaszcza dwudziestowieczna i obcojęzyczna" - tłumaczył dziennikarz.

Twórczość Republiki przed 1989 r. była umiejętnym manewrowaniem pomiędzy wymogami cenzury i aluzjami politycznymi, które publiczność chwytała w mig. "Ich piosenki były mocno przesiąknięte erotyką, to pozwalało odwrócić uwagę cenzorów od aluzji politycznych" - zauważył Gnoiński.

Grzegorz Ciechowski - życie i twórczość lidera Republiki

Grzegorz Ciechowski urodził się 29 sierpnia 1957 r. w Tczewie. Już w latach szkolnych grał na pianinie i flecie, występował w chórze, pisał wiersze. W roku 1979 dołączył do zespołu Res Publica, który w 1980 r. zmienił nazwę na Republika. W krótkim czasie grupa zaczęła odnosić spore sukcesy. Jej brzmienia były rockowe, drapieżne i jak na tamte czasy nowoczesne. Oryginalności dopełniały nietuzinkowe teksty, szczególnie te pisane przez Ciechowskiego. Przebojami stały się utwory "Biała flaga", "Sexy Doll", "Kombinat" czy "Telefony".

Republika wydała albumy: "Nowe sytuacje" (1983, wersja anglojęzyczna ukazała się w 1984) oraz "Nieustanne tango" (1984). Gdy w 1986 r. zespół zakończył działalność, Ciechowski rozpoczął karierę solową pod pseudonimem Obywatel G.C. Na jego drugiej solowej płycie znalazła się jedna z najsłynniejszych piosenek muzyka, "Nie pytaj o Polskę".

Grupa wznowiła działalność w 1991 r., opublikowała wówczas albumy: "1991" oraz "Siódma pieczęć (1993)". Ciechowski zaczął także tworzyć muzykę do filmów i seriali, wydał również tomik wierszy. W 1996 r. pod pseudonimem Grzegorz z Ciechowa wydał płytę folklorystyczną "OjDADAna". Znalazł się na niej przebój "Piejo kury, piejo!". Pracował jako kompozytor i producent z polskimi artystami, takimi jak: Justyna Steczkowska (współpraca jako autor tekstów przy płycie "Dziewczyna szamana" pod pseudonimem Ewa Omernik), Kayah, Kasia Kowalska, Katarzyna Groniec.

Robert Gawliński wspomina Grzegorza Ciechowskiego

Na przedostatnim longplayu Republiki zatytułowanym "Masakra" (1998) znalazły się takie przeboje jak "Mamona" czy "Odchodząc". Ciechowski wydał też muzykę filmową do "Wiedźmina" (2001). To z tego filmu pochodzi piosenka "Nie pokonasz miłości", którą zaśpiewał Robert Gawliński.

- Zawsze szanowałem go za teksty. Był według mnie jednym z największych polskich tekściarzy. Grzesiek pisał je wybitne i kiedy go spotkałem, to zawsze mi się wydawało, że jest strasznie zarozumiałym, nieprzystępnym, zimnym facetem. Okazało się, że jest zupełnie kimś innym. Zresztą zdaje się tak samo w jego oczach ja okazałem się całkiem inną osobą, że skończyło się tak, że po pierwszej współpracy wypiliśmy całe piwo, jakie miał w domu - wspomina w rozmowie z Interią lider grupy Wilki.

- Nagraliśmy pierwszą wersję piosenki "Nie pokonasz miłości" z tak samo świetnym tekstem do polskiego filmu "Wiedźmin". Odbyliśmy jedno takie konkretne spotkanie dzienno-nocne. Później przyjechała Monika - chłopcy strasznie się polubili z dzieciakami Grześka i chcieli zostać na noc. Wróciliśmy jednak do domu, a Grzesiek mówił wtedy, że za niedługo się stąd wyprowadza, ale kupił dom niedaleko i mieliśmy być sąsiadami. Ogromna szkoda dla polskiej muzyki, literatury, bo myślę, że on by pisał w przyszłości. Wspaniały człowiek. Mój faworyt z jego repertuaru to "Nieustanne tango" - podkreśla Gawliński.

Jakim artystą Ciechowski byłby dzisiaj, gdyby przedwczesna śmierć nie przerwała jego kariery? Gnoiński nie ma wątpliwości, że wszystkie umiejętności, które przez dwadzieścia kilka lat swojej kariery ujawnił Grzegorz Ciechowski, nadal byłyby na wagę złota. "Jestem pewien, że wciąż byłby jedną z najwybitniejszych osobowości świata polskiej muzyki" - twierdzi dziennikarz, przypominając o sukcesach Ciechowskiego jako producenta i twórcy muzyki filmowej. "Był producentem Justyny Steczkowskiej, Krzysztofa Antkowiaka czy Katarzyny Groniec i z każdego z tych artystów potrafił wydobyć zupełnie inny charakter".

Wokalista osierocił troje dzieci i nie doczekał narodzin czwartego. "Pamięć o nim jest ze zdjęć głównie, z opowieści. Oczywiście gdzieś tam pamiętam jakieś dziecięce chwile, ale raczej jest to taka pamięć właśnie z legend" - mówił po latach syn muzyka, Bruno.

Czytaj także:

Złoty Fryderyk dla Republiki: Wdowa po Grzegorzu Ciechowskim ze wsparciem dla Ukrainy

Bruno Ciechowski o ojcu: Pamiętam go głównie z opowieści

Weronika Ciechowska: Zastanawiam się, jaki byłby dzisiaj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL