Syn Krzysztofa Cugowskiego debiutuje bez słynnego nazwiska. Ojciec komentuje jego decyzję
Choć dorastał w cieniu wielkiego nazwiska, dziś próbuje się od niego odciąć. Chris Cugowski, syn Krzysztofa Cugowskiego z Budki Suflera, po latach prób w aktorstwie wraca do muzyki - ale pod pseudonimem i na własnych warunkach. Ojciec komentuje jego decyzję z dużym zrozumieniem, choć nie bez zastrzeżeń.

Chris Cugowski przez długi czas unikał ścieżki wydeptanej przez ojca i starszych braci. Zamiast sceny muzycznej wybrał aktorstwo. Już jako nastolatek wyjechał z Polski, by kształcić się w Wielkiej Brytanii, gdzie studiował w prestiżowej szkole aktorskiej w Londynie i zdobywał doświadczenie w anglojęzycznym teatrze.
Na ekranie pojawił się m.in. w popularnym serialu "Bridgertonowie", gdzie choć zagrał epizod, jego występ został zauważony.
Muzyka pod pseudonimem - nowy rozdział jako Phero
Choć przez lata konsekwentnie trzymał się z dala od rodzinnej tradycji, w 2025 roku Chris zmienia front. Postanawia zająć się muzyką - jednak nie jako Cugowski, a Phero. Jego twórczość to mieszanka popu i alternatywy, daleka od klasycznego rockowego brzmienia Budki Suflera.
"Nie chciałem być tym następnym bratem, który poszedł w muzykę, bo to byłoby pójście na łatwiznę. Dlatego pomyślałem, że chcę zrobić coś innego" - mówił w rozmowie z "Dzień Dobry TVN".
W rzeczywistości kontakt z muzyką miał już wcześniej - w 2012 roku wystąpił w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo", zajmując szóste miejsce. Teraz jednak postawił na autorski projekt, który zadebiutował w maju 2025 roku.
Cugowski senior: "Może się nie znam, ale wiem jedno"
Ojciec Chrisa, legendarny Krzysztof Cugowski, z dużą dozą szczerości komentuje karierowe wybory syna. Jak przyznaje, choć nie do końca odnajduje się w nowoczesnej stylistyce, to docenia jakość i zaangażowanie, z jakim Chris tworzy.
"Nie zamierza powielać rodzinnych schematów. Jego muzyka to nowoczesne brzmienia, własne teksty i zupełnie inna estetyka. Pokazał się nam jako zupełnie inny Krzyś. (...) Może się nie znam na tej stylistyce, ale wiem jedno: on jest przygotowany i wszystko, co robi, jest na dobrym i zawodowym poziomie" - mówił w rozmowie z "Faktem".
Bez nazwiska, ale nie bez dumy
Decyzję syna o używaniu pseudonimu artystycznego również skomentował z empatią. Jak tłumaczy, nie chodzi o ucieczkę od tożsamości, a raczej o próbę zbudowania czegoś własnego - bez porównań, oczekiwań i łatki "kolejnego z Cugowskich".
- "Różne opinie się słyszy: trzech już jest, więc po co jeszcze kolejny? (...) To nie jest ucieczka, raczej próba uwolnienia się od porównań. Nie sądzę, żeby nazwiska się wstydził. Ale może będzie mu łatwiej bez tego ciężaru. Chce sam coś zbudować, nie wisieć rodzinie u gardła" - wyjaśniał muzyk.
Nowy głos, nowe pokolenie?
Choć Chris Cugowski wkracza na scenę muzyczną bez znanego nazwiska, to z dużą determinacją i świeżym podejściem. Czas pokaże, czy uda mu się przebić do szerokiej publiczności jako Phero. Jedno jest pewne - nie zamierza iść na skróty, a każdy krok stawia świadomie i z daleka od cudzego cienia.










