Jerzy Skrzypczyk jest najstarszym grającym perkusistą w Polsce. Lider Czerwonych Gitar kończy 81 lat
Urodzony 4 stycznia 1945 roku Jerzy Skrzypczyk pozostaje jedną z najbardziej niezwykłych postaci polskiej sceny muzycznej. Obecnie jest najstarszym grającym perkusistą w kraju, a od wielu lat także filarem zespołu Czerwone Gitary. Był w pierwszym składzie grupy, nazywanej "polskimi Beatlesami", brał udział we wszystkich jej nagraniach oraz koncertach. Prywatnie od blisko 60 lat jest mężem jednej kobiety, z którą wychował dwójkę dzieci. Oto historia życia i kariery perkusisty.

Urodzony 4 stycznia 1945 r. Jerzy Skrzypczyk jest instrumentalistą, kompozytorem i piosenkarzem, którego Polacy znają przede wszystkim jako najstarszego perkusistę w kraju. Dokładnie 61 lat i jeden dzień temu założył zespół Czerwone Gitary, który zyskał miano "polskich Beatlesów" i koncertuje po dziś dzień.
Jerzy Skrzypczyk perkusistą został przypadkiem
Jerzy Skrzypczyk odkrył w sobie pasję do muzyki już w wieku dziecięcym. Jako sześciolatek zaczął uczyć się gry na akordeonie, a niedługo później na fortepianie. Jako nastolatek uczęszczał do Liceum Muzycznego w Gdańsku, gdzie wybrał klasę perkusji, a dopiero później upragnionego fortepianu. Jak twierdzi, stało się to zupełnie przypadkowo.
"Zbyt późno zgłosiłem się do liceum muzycznego i miejsca w klasie fortepianu były już zajęte. Przez rok miałem uczyć się gry na perkusji, potem wrócić do klasy fortepianu. Jednak wygrała perkusja" - opowiadał w jednym z wywiadów.
W 1964 r. dołączył do zespołu Pięciolinie, który już rok później przekształcił się w Czerwone Gitary. Muzyk był więc w pierwszym składzie kultowej grupy i gra w niej po dziś dzień. Brał udział we wszystkich nagraniach płytowych oraz wszystkich koncertach formacji, a w 1997 r. został jej liderem.
Życie prywatne Jerzego Skrzypczyka. Perkusista od blisko 60 lat związany jest z jedną kobietą
Prywatnie Jerzy Skrzypczyk od blisko 60 lat związany jest z jedną kobietą. Jego wybranka ma na imię Maria. Zakochani stanęli na ślubnym kobiercu w 1969 r., a już rok później na świat przyszedł ich syn Marek. Sześć lat później para doczekała się jeszcze córki Anny. Obecnie perkusista ma czterech wnuków oraz dwie prawnuczki.
O swoim życiu rodzinnym w wywiadzie z magazynem "Retro" mówił tak: "Maria nigdy nie kazała mi wybierać pomiędzy rodziną a zespołem. Wzięła na siebie cały ciężar wychowania dwójki naszych dzieci: Anny i Marka. Ja z racji zawodu byłem ojcem dochodzącym. Przed trzema laty odszedł nasz syn. Ale jestem jedynym dziadkiem moich wnuków i dlatego jestem fantastycznym dziadkiem".
Początki kariery Czerwonych Gitar. Dlaczego Jerzy Skrzypczyk musiał chować się pod pseudonimem?
3 stycznia 1965 r. w kawiarni Cristal w Gdańsku-Wrzeszczu powstał zespół Czerwone Gitary, przez ówczesne media określany mianem "polskich Beatlesów". Pierwszy skład zespołu stanowili: Bernard Dornowski, Krzysztof Klenczon, Jerzy Kossela, Jerzy Skrzypczyk i Henryk Zomerski. Muzycy nagrali wspólnie płytę, na której znalazły się cztery piosenki: "Bo ty się boisz myszy", "Taka jak Ty", "Licz do stu" i "Pluszowe niedźwiadki". W nagraniu gościnnie wziął udział Seweryn Krajewski.
Już w kwietniu 1965 r. Czerwone Gitary dały swój pierwszy koncert w Polskim Radiu. Latem zespół występował w sopockim klubie Non-Stop. Było to wówczas jedyne miejsce w Polsce, w którym w okresie wakacji można było zobaczyć i posłuchać czołowych wykonawców rocka. Jesienią zespół wyruszył w swoją pierwszą trasę koncertową pod hasłem "Gramy i śpiewamy najgłośniej w Polsce".
Choć Czerwone Gitary szturmem zdobywały serca Polaków, za kulisami nie brakowało problemów. W grudniu 1965 r. skład opuścił Henryk Zomerski, lecz na jego miejsce prędko znaleziono zastępstwo - wspominanego wcześniej Seweryna Krajewskiego.
"W momencie, gdy Czerwone Gitary rozwijały skrzydła, kiedy nazwiska muzyków miały być wydrukowane na plakatach - zaczęły się schody. Seweryn i ja byliśmy uczniami Liceum Muzycznego w Gdańsku, co wykluczało granie w tak zwanych zespołach big-beatowych i właśnie dlatego musieliśmy zakamuflować swoje prawdziwe dane. Seweryn nazywał się Robert Marczak, ja się nazywałem Jerzy Geret. To były przypadkowe pseudonimy" - opowiadał Skrzypczyk w rozmowie z Gazetabaltycka.pl.
"Konspiracja nie trwała długo, bo jakiś lizus doniósł dyrektorowi i zostaliśmy zawieszeni w prawach ucznia" - tłumaczył w wywiadzie dla magazynu "Retro". Niełaska nie trwała jednak w nieskończoność. "Dyrektor prowadził szkolną orkiestrę symfoniczną i obaj byliśmy mu potrzebni" - dodał Skrzypczyk.
Największe sukcesy Czerwonych Gitar przypadły na końcówkę lat 60.
W 1966 r. w zaledwie dwa dni zespół nagrał pierwszą płytę długogrającą "To właśnie my", której nakład osiągnął 160 tys. egzemplarzy. W tym czasie ze współpracy z grupą zrezygnował jej szef muzyczny Jerzy Kossela, a jego obowiązki przejął Krzysztof Klenczon.
Kolejne lata obfitowały w największe sukcesy w historii grupy. Każda kolejna nagrana płyta otrzymywała status złotej. W styczniu 1969 r. na Targach Muzycznych MIDEM w Cannes zespół otrzymał nagrodę za największą liczbę sprzedanych płyt w kraju pochodzenia. Taką samą nagrodę otrzymała wówczas również grupa The Beatles (stąd wzięły się też porównania Czerwonych Gitar do kultowej kapeli z Liverpoolu).
W 1970 r. z zespołu odszedł Krzysztof Klenczon, a grupa zaczęła coraz mniej koncertować. Jeżeli już grała, to częściej za granicą niż w kraju. W kolejnych latach aktywność zespołu słabła, do zupełnego zawieszenia działalności na początku lat 80. Nie oznaczało to jednak, że słuchacze całkowicie zapomnieli o Czerwonych Gitarach. Ich kasety wciąż dostępne były w sklepach, a kawałki grane na dyskotekach.
W 1991 r. doszło do wielkiego powrotu. Z okazji jubileuszu 25-lecia mieli w planach zagrać 38 koncertów. Ostatecznie, w ciągu kolejnych sześciu lat, zagrali ich aż 500.
"W 1997 r. odchodzi z zespołu Seweryn Krajewski. Dornowski i Skrzypczyk zaprosili do współpracy gitarzystę Wojtka Hoffmanna [lider metalowej grupy Turbo] i wokalistę-gitarzystę w jednej osobie Mieczysława Wądołowskiego. W półtora roku przygotowali program estradowy i materiał na nową płytę, do nagrania której zaprosili przyjaciół z dawnego składu - Jurka Kosselę i Henryka Zomerskiego" - czytamy na stronie zespołu.

Czerwone Gitary są na scenie już ponad 60 lat
Po ponad 20 latach od wydania ostatniej płyty analogowej, w 1999 r., Czerwone Gitary wydały nowy album "Jeszcze gra muzyka", który uzyskał status złotej płyty. Rok później formacja (razem z Kosselą i Zomerskim, ale bez Krajewskiego, który nie dołączył do kolegów przez konflikt interesów) ruszyła w trasę koncertową "Lata z Radiem". Reakcja publiczności świadczyła o tym, że grupa jest tak samo popularna po 35 latach jak na początku istnienia.
Obecnie Czerwone Gitary grają w składzie: Jerzy Skrzypczyk (perkusja, wokal), Arkadiusz Wiśniewski (gitara basowa, wokal, aranżer, w zespole od 2002 r.), Mieczysław Wądołowski (gitara akustyczna, wokal, w zespole od 1997 r.) i Marcin Niewęgłowski (gitara, wokal, w zespole w latach 2014-2016 i ponownie od 2022 r.). W swojej dyskografii mają 14 płyt i wiele wydawnictw kompilacyjnych. Do ich największych przebojów należą utwory, takie jak: "Matura", "Nie zadzieraj nosa", "Historia jednej znajomości", "Takie ładne oczy", "Dozwolone do lat 18", "Ciągle pada" czy "Anna Maria".
Przez ostatnie sześć dekad wspomniane piosenki Czerwonych Gitar były stałym elementem zabaw, festynów, dyskotek, prywatek i wesel. Skrzypczyk, zapytany o to, co jego zdaniem stanowi o popularności zespołu przez tak wiele lat, odpowiedział wprost. "Na pewno to kwestia szczęścia płynącego z góry, a także liczne piosenki znakomitych kompozytorów, które stawały się ponadczasowymi przebojami. Mam na myśli kompozycje Krzyśka Klenczona i Seweryna Krajewskiego".









![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)