Jego wspinaczkę z zapartym tchem obserwował cały świat. Czego słuchał Alex Honnold?
Za sprawą Netfliksa najnowszy wyczyn Alexa Honnolda mógł obserwować niemal cały świat. Amerykański wspinacz pobił kolejny rekord, docierając - bez żadnej asekuracji - na szczyt jednego z najwyższych budynków świata. 40-latek ujawnił, czego słuchał podczas 1,5-godzinnej eskapady.

Pochodzący z Kalifornii Alex Honnold od lat stara się pokonywać różne niezwykle trudne drogi wspinaczki tzw. metodą free solo, czyli bez żadnej asekuracji. Amerykanin był bohaterem nagrodzonego Oscarem dokumentu "Free Solo: ekstremalna wspinaczka".
Teraz wspinacz dostał się na jeden z najwyższych budynków na świecie (obecnie na 11. miejscu wg wysokości) - liczący ponad 500 metrów Taipei 101. Całość zajęła mu zaledwie półtorej godziny. Niedzielną wspinaczkę na żywo (z minimalnym opóźnieniem) transmitowała platforma Netflix.
Alex Honnold pobił kolejny rekord. Ujawnił swoją playlistę
Rekordowy wyczyn sprawił, że wspinacz udzielił mnóstwa wywiadów. W rozmowie z magazynem "Variety" zdradził, jaka muzyka towarzyszyła mu podczas wspinaczki.
Honnold ujawnił, że kilka miesięcy wcześniej stworzył sobie playlistę z różnymi utworami grupy Tool, która ma w Polsce liczne grono wiernych fanów, towarzyszących jej na koncertach od początku XXI wieku. Wspinacz również zalicza się do grona oddanych sympatyków tego zespołu, bardzo dobrze zna dyskografię formacji, a także długość trwania utworów, co pozwoliło mu oszacować tempo wspinaczki na Taipei 101.
"Dużo do niej trenowałem. Zasadniczo, to rock, który lubię od zawsze" - mówił później o swojej playliście.
Tool - ikona ciężkiego grania. "Nie bardzo wiem, co to jest sukces"
Twórczość zespołu wymyka się jednoznacznemu szufladkowaniu, a w muzyce Amerykanów można znaleźć elementy m.in. progresywnego rocka, alternatywnego metalu czy psychodelii. Spore kłopoty sprawia też towarzysząca zespołowi otoczka (tajemniczość muzyków, wieloznaczność interpretacji tekstów, niezwykle ciekawa wizualna oprawa koncertów, płyt i teledysków). Niektórzy krytycy wprost stawiają Tool w roli następców King Crimson, pionierów progresywnego rocka z lat 70. XX wieku.
"Nie bardzo wiem, co to jest sukces. Założyliśmy zespół, mieliśmy pomysł na kilka piosenek, napisaliśmy je, zaaranżowaliśmy, okazało się, że brzmią lepiej, niż się spodziewaliśmy. To był dla nas powód do radości, to był sukces" - opowiadał wokalista Maynard James Keenan w rozmowie z Wiesławem Weissem (książka "Sztuka rebelii. Rozmowy ze świętymi i grzesznikami rocka").
Amerykańska formacja chętnie odwiedza Polskę, począwszy od owianych statusem kultu dwóch występów (Warszawa, Kraków) z czerwca 2001 r. Wówczas kwartet pojawił się w Polsce niewiele ponad miesiąc po premierze swojej trzeciej płyty "Lateralus", która tylko umocniła status zespołu w gronie największych gwiazd ciężkiego rocka.
Grupę w 1990 roku założył Keenan z gitarzystą Adamem Jonesem (po przenosinach z rodzinnego stanu Illinois do Kalifornii współtworzył efekty specjalne do takich filmów, jak m.in. "Terminator 2", "Jurassic Park", "Predator 2", "Pogromcy duchów 2" - zainteresowania sztukami wizualnymi i technikami stop klatki spożytkował później przy niezwykłych teledyskach Tool), którzy wkrótce nawiązali współpracę z perkusistą Dannym Careyem i basistą Paulem D'Amourem. W 1995 r. tego ostatniego zastąpił Justin Chancellor i była to jedyna roszada w 36-letniej historii zespołu.
Dorobek zespołu tworzą EP-ka "Opiate" (1992), płyty "Undertow" (1993), "Aenima" (1996), "Lateralus" (2001), "10,000 Days" (2006) i "Fear Inoculum" (2019) oraz box "Salival" (2000). Regularne wydawnictwa są świetnie przyjmowane przez krytyków (m.in. cztery statuetki Grammy i kolejne pięć nominacji) i fanów (platynowe i złote płyty).






![Artur Dutkiewicz: Każdy ma swoją melodię [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MBW2QNJP1YRYI-C401.webp)


