Bruce Springsteen zachwycił nowojorską publiczność 50 lat temu. "To był nasz strzał w dziesiątkę"
Muzycy, od samego początku tworzenia, są świadomi faktu, iż prawdziwy sprawdzian ich umiejętności będzie miał miejsce na scenie. To właśnie koncerty przyciągają publiczność, która z danym artystą zostanie na zawsze bądź już nigdy więcej nie sięgnie po jego twórczość. Doskonale wie o tym Bruce Springsteen, który sprzedał ponad 60 milionów płyt w Stanach Zjednoczonych i 150 milionów w pozostałych państwach świata. Masowa fascynacja jego osobą zaczęła się 50 lat temu - 13 sierpnia 1975 roku... w Nowym Jorku! Na czym polega zdrowotny sekret seniora?

Bruce Springsteen to wokalista, doceniany gitarzysta i prawdziwa gwiazda rocka. Jego utwory na stałe zapisały się w kanonie kultowych, rockowych wykonań, a sam Bruce nawet nie myśli o przystopowaniu swojej kariery. We wrześniu br. będzie świętował swoje 76. urodziny, a w ostatnich przygotowaniach jest pełnometrażowy film, "Deliver me from Nowhere", który skupia się na procesie powstawania jego przełomowej płyty "Nebraska" z 1982 roku. Produkcja będzie miała premierę pod koniec października br.
Bruce Springsteen i E Street Band: "Nastąpiła pewna transformacja"
Kawałki Bruce'a Springsteena śpiewają pokolenia. Wydany w 1984 roku krążek "Born in the U.S.A." sprawił, że jego kariera poszybowała do góry, choć i tak była już na wysokim poziomie. Album wypromowały utwory takie jak "I'm on Fire", "Dancing in the Dark" czy właśnie tytułowy "Born in the U.S.A.", a kolejne sukcesy tylko potwierdzały kunszt i zaangażowanie artysty w sztukę. Dzięki wydanej w 2020 roku płycie "Letter to You" Bruce Springsteen został pierwszym w historii wykonawcą, którego krążki znalazły się na szczytach list przebojów w każdej z ostatnich sześciu dekad. Niewielu wie jednak, że popyt na twórczość artysty rozpoczął się 50 lat temu, 13 sierpnia 1975 roku.
W sierpniu 1975 roku Bruce Springsteen i E Street Band zostali zaproszeni do zagrania dziesięciu koncertów w małym nowojorskim klubie Bottom Line, niedaleko Washington Square Park w Greenwich Village. Springsteen przygotowywał się wtedy do wydania albumu "Born to Run", zaś jego wytwórnia, Columbia, zaprosiła na to wydarzenie ponad tysiąc ważnych osób z branży. "Rozwalanie umysłów było dla nas rutyną. Robiliśmy to od dziesięciu lat, a Bruce wykorzystał całe te dziesięć lat na właśnie te koncerty" - wyznał gitarzysta Steven Van Zandt, przyznając tym samym, iż Springsteen dał wtedy z siebie wszystko, co zauroczyło widownię.
Zobacz również:
Zespół grał dwa razy każdego wieczoru przez pięć nocy, zaś te najważniejsze, decydujące o przyszłej karierze koncerty, zapierały dech w piersiach swoją intensywnością. "To była nasza impreza coming outowa, nasz strzał w dziesiątkę, nasze być albo nie być" - mówi Springsteen. "I w ciągu tych pięciu nocy nastąpiła pewna transformacja. Po tych koncertach byliśmy już w zupełnie innym miejscu" - wyznał Springsteen dla "Rolling Stone".
Bruce Springsteen i dieta OMAD - klucz do zdrowia?
Bruce Springsteen jest stale pytany o tajniki swojego dobrego stanu fizycznego. "Zjem trochę owoców rano, a potem zjem obiad. Dzięki temu jestem w pełni sił i choroby się mnie nie trzymają. To dieta cud" - zdradził gwiazdor w rozmowie z "The Times", przyznając tym samym, że jeden posiłek dziennie, zwany dietą OMAD, czyli "One Meal A Day", daje mu werwę i pomaga zachować nienaganną sylwetkę. Owa dieta opiera się na zjedzeniu jednego pełnego posiłku w porze obiadowej. Nie należy zapominać jednak o tym, aby przez cały pozostały czas pić wodę, kawę czy herbatę bez cukru.
W tym samym wywiadzie muzyk zdradził, jak wygląda jego życie z Patti Scialfą, czyli żoną i matką trójki ich dzieci. "W chwili, gdy schodzę ze sceny, jestem szoferem, który odwozi dzieci do szkoły o 6 rano. Znam Pats, z przerwami, odkąd skończyła 17 lat i mieliśmy stały związek jako przyjaciele, dopóki nie spotkaliśmy się jako para w 1988 roku, kiedy miałem 38 lat, a ona 34. Wszystko układa się całkiem dobrze... z wyjątkiem faktu, że mam tendencję do zajmowania dużo miejsca" - przyznał Bruce.
Wokalista odniósł się również do tego, w jaki sposób jego żona patrzy na jego karierę. "Kiedy Patti wchodzi ze mną na scenę, rozumie, że jestem kapitanem tego statku" - zdradził 75-letni muzyk.









