Radiowcy nie chcieli grać tego hitu lat 90. Jak "Ona jest ze snu" stała się klasykiem polskiego rocka?
Dzisiaj trudno wyobrazić sobie polską scenę muzyczną bez tego utworu, jednak w latach 90. rozgłośnie radiowe omijały go szerokim łukiem. Zanim "Ona jest ze snu" stała się gigantycznym przebojem, Artur Gadowski musiał zmierzyć się z poważnym zawodowym kryzysem i medialnym odrzuceniem.

W połowie lat 90. legendarna grupa IRA przechodziła niezwykle trudny czas, co ostatecznie doprowadziło do zawieszenia jej działalności w 1995 roku. Jak wyznał na łamach "Przekroju" sam Artur Gadowski, muzycy czuli się wówczas niechciani, przez wiele miesięcy nie zagrali ani jednego koncertu, a narastające frustracje rodziły konflikty: "Przez dziewięć miesięcy nie udało nam się zagrać ani jednego koncertu. Poczuliśmy się niechciani i nikomu niepotrzebni. Zaczęły się między nami niesnaski, czego konsekwencją było zawieszenie działalności".
Wokalista postanowił szukać swojej własnej drogi i postawił na karierę solową. Z pomocą przyszedł mu Marek Kościkiewicz, który skomponował muzykę i napisał tekst opowiadający o głębokim uczuciu z perspektywy zakochanego mężczyzny.
Zbyt rockowe brzmienie na radiowe salony
Wydawałoby się, że romantyczny tekst to gotowy przepis na komercyjny sukces, jednak utwór napotkał potężny opór ze strony rozgłośni radiowych. Dziennikarze muzyczni masowo odmawiali puszczania piosenki na antenie, argumentując, że jest ona "zbyt rockowa" jak na ówczesne standardy. Wytwórnia Zic Zac, która wydała singiel w maju 1998 roku, próbowała ratować sytuację. Na płytę trafiła nie tylko pełna wersja studyjna, ale także edycja skrócona, z której wycięto ostre, gitarowe intro.
Teledysk w Chicago i wielki triumf
Początkowy chłód ze strony mediów nie powstrzymał artysty przed dalszą promocją utworu. W maju 1998 roku, podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych, zrealizowano teledysk do piosenki. Klip nakręcono w Chicago z inicjatywy ówczesnego menedżera wokalisty, Jerzego Grabowskiego, co dodało produkcji prestiżu.
Z czasem determinacja twórców przyniosła efekty, a bariera radiowa została w końcu przełamana. "Ona jest ze snu" zaczęła regularnie gościć na antenach i wspinać się na szczyty list przebojów. Co więcej, gdy po latach zespół IRA powrócił do regularnego koncertowania, solowy hit Gadowskiego na stałe wpisał się w repertuar grupy, stając się jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów każdego występu.









