Nihil "Polska raga poranna": Spodziewaj się niespodziewanego [RECENZJA]
Lider black metalowej - czy też nekrofolkowej - Furii wypuścił swój debiutancki solowy album. A ponieważ to muzyk, którego umysł mógłby stanowić obiekt badań naukowych, to mógł nagrać w zasadzie absolutnie wszystko. Tym samym otrzymaliśmy awangardowe dzieło funkcjonujące na granicy muzyki i słuchowiska o teatralnym rodowodzie.

Świat, który znajduje się w głowie Michała "Nihila" Kuźniaka - lidera black metalowego zespołu Furia - niezmiennie od kilkunastu dobrych lat stanowi dla mnie obiekt fascynacji. To człowiek, który w konwencji black metalowej potrafi tworzyć utwór nawiązujący do pospolitego ruszenia, odwoływać się do słowiańskich bóstw i polskich wierzeń ludowych, czerpać inspiracje do melodii i rytmu z polskiej muzyki ludowej, a wszystko ubrać w enigmatyczny, pełen niedopowiedzeń labirynt godny rozszyfrowania przez doświadczonego lingwistę. Nie mówiąc o tym, co tworzy poza tą konwencją. Bo należy tu przecież wspomnieć o "W śnialni" - ze wszech miar intrygującej próbie kontynuacji narracji III aktu "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego.
Jeżeli umieścić gdzieś debiutancką solową pozycję Nihila, to właśnie obok ostatniego ze wspomnianych projektów. Nawet jeżeli tam narrację przejmowali aktorzy Starego Teatru w Krakowie, a "Polska raga poranna" wybrzmiewa bezpośrednio z ust gospodarza. Podejście jest jednak podobne: mamy do czynienia ze strzępkami słów, które nigdy nie rozwijają przed słuchaczem pełni swojego znaczenia. Wszelkie dopowiedzenia w kwestii tego, gdzie jesteśmy, w jakiej sytuacji umieszcza nas autor i oczywiście o co tu właściwie chodzi, musi wybrzmieć dopiero w głowie słuchacza. A trzeba wiedzieć, że chociaż Nihil to niewątpliwie poeta o profetycznym emploi, to w swoich bywa w słowach bardzo oszczędny.
I dopiero kiedy to piszę, dociera do mnie, że nic dziwnego, iż głównym elementem promocyjnym płyty jest cytat z "Ostatniego rozdania" Wiesława Myśliwskiego. A ponieważ każdy element tego cytatu jest kluczowy do zrozumienia albumu, to wklejam go w całości: "Każdy jest przecież czymś w rodzaju zbioru obijających się o siebie ułomków, wypalonych niczym meteory, których nic z sobą nie łączy, pogasłych nadziei, marzeń, pragnień, zaprzepaszczonych uczuć, kłamstw podszywających się pod prawdy i prawd podszywających się pod kłamstwa, a wszystko to niezdolne choćby krążyć wokół wspólnej osi".
To naprawdę słychać. W tych dark ambientowych pasażach, które zamieniają się nagle w subtelne plumknięcia na podłączonej do wzmacniacza gitarze basowej, w momentach, kiedy mamy do czynienia ze szkicem muzycznym, który jednak nigdy nie zostaje przez Nihila dookreślony. Doskonałym przykładem jest chwila, gdy gospodarz recytuje "Niebo usiane na niebie gwiazdami/A podłoga okruchami otchłani". Wiemy doskonale, że to mogłoby stać się pełnoprawnym utworem, ale nagle słuchacza przenika chaos, pojawiają się zakłócenia, przebija się melodia, która szybko znika - tu nic nie jest stałe, bo wszystko na świecie jest ulotne, a więzi międzyludzkie są kruche, więc czemu coś innego miałoby być stałe? I "Polska raga poranna" Nihila potrafi te uczucia wychwycić wręcz doskonale. Zawieszony nad całością niepokój dopełniany atonalnymi dźwiękami tylko dopełnia klimatu.
Nie wiem tak naprawdę czy w pełni rozumiem, o co chodzi twórcy, ale wydaje mi się, że to zdanie wypowiadałem już przy kilku pozycjach, w które zaangażowany był Nihil. Wiem za to, że nieustannie fascynuje mnie to, jak bardzo muzyk nie baczy na wszystko wokół i po prostu robi swoje. Na tyle, że album został wrzucony wyłącznie na serwis Vimeo, skąd z opisu można go ściągnąć również w formacie FLAC. Jeżeli macie masę cierpliwości, oczekujecie od muzyki, że będzie doświadczeniem i pozwalacie sobie na to, by to doświadczenie wymagało czegoś również od was, a nie tylko od twórcy, to polecam z czystym sumieniem. Innym natomiast kategorycznie odradzam. A ja? Ja na pewno będę wracał i dalej głowił się nad wszystkimi znaczeniami, które ukrył w swoim dziele Nihil.
Nihil, "Polska Raga Poranna", wyd. Studio Czyścieć
8/10









