Dezerter "Wolny wybieg": Młodzi, uczcie się! [RECENZJA]
Dezerter świętuje w tym roku 45-lecie działalności i z tej okazji wydaje płytę, która pod względem bezkompromisowej walki o prawdę i wiary w idee mogłaby być dziełem debiutanta.

Po przesłuchaniu najnowszego albumu Dezertera dochodzę do smutnej konkluzji. Kiedy dawniej niezgoda na zastaną rzeczywistość napędzała twórczość młodych muzyków i to oni stanowili wzór w wyrażaniu treści antyestablishmentowych, tak trudno z miejsca wymienić mi współczesnych młodych artystów o tak wyraźnym profilu. Wygląda na to, że panowie z Dezertera - powoli wchodzący w wiek emerytalny - wciąż mogą uczyć młodszych. Pokazują, jak przekształcać gniew w twórczość burzącą mury, a przy tym zachowują energię, której inni mogą im pozazdrościć.
Taran przekazu o pragnieniu wolności i walki z opresją przewija się już w otwierającym utworze "Burza" i nie opuszcza nas do samego końca. W zasadzie nie ma tu niczego, czego nie moglibyście się spodziewać po Dezerterze. To hardcore punk w czystej postaci.
Bardzo cieszy fakt, że po tylu latach pazur nadal jest ostry i wbija się równie mocno jak te ponad cztery dekady temu, kiedy to Dezerter rozpoczynał swoją ideową misję. Robal wykrzykuje teksty Krzysztofa Grabowskiego z nieustającym zapałem. Riffy wychodzące spod jego palców wgryzają się w nerki jak trzeba, nie wspominając już o perfekcyjnej, niemal mechanicznej pracy sekcji rytmicznej, za którą odpowiadają wspomniany Krzysztof Grabowski (perkusja) oraz Jacek Chrzanowski (gitara basowa).
Cieszy to, jak muzycy potrafią podkręcić tempo - "Jad", traktujący o nienawiści, którą wylewają z siebie różnego rodzaju postaci medialne, to zdecydowanie jeden z najcięższych muzycznie i najbardziej imponujących technicznie numerów z całej dyskografii Dezertera. I od momentów niekoniecznie przyjemnych muzycy nie uciekają - podobnie da się powiedzieć o "Bajce" (ten bridge jest niemal converge'owy) czy "Przekleństwie", które jednak jest utworem toczącym się dużo wolniej. Nie ma tu jednak ani grama monotonii: takie "Słowa", mówiące o narodowych podziałach, naginaniu prawdy i idących za tym konsekwencjach, łączą z kolei punkową energię i ciężar z niemal popową skocznością.
Jakoś tak mimochodem wspominam o treści, bo zdecydowanie nią stoi najmocniej najnowszy album tria. Cytatów do powtarzania jest tu wręcz nadmiar. "Jak kura na wolnym wybiegu/Masz wiele możliwości/W korycie zawsze ziarno/I czuć pozory wolności" rozpoczyna się tytułowy "Wolny wybieg". "Żyjemy na wysypisku intelektualnych opadów/Gdzie gniją wartości w oparach rozkładu" słyszymy w doskonale napisanym "Źródle", w którym muzycy pochylają się nad tematami życia w czasach postprawdy, fejkach i wykorzystywaniu oczywistych kłamstw przez populistów do własnych celów. "Łatwiej wierzyć niż się dowiedzieć/Odpowiedź nigdy nie była tak blisko" kontynuują temat w "Bajce", dorzucając "Zanim uwierzysz w bajkę, zobacz, kto na niej zarabia".
"Wolny wybieg" to album niesamowicie zaangażowany. Tu naprawdę walczy się o prawdę, którą zasłaniają nam ekrany smartfonów i aplikacje sterowane przez wielkie korporacje. Dostaje się big-techom, ludzkiej naiwności, a przede wszystkim każdemu, kto zarabia na nienawiści oraz szczuciu na siebie wzajemnie i wyciera sobie gęby wartościami.
Najbardziej raduje mnie autentyczność, jaka bije od Dezertera - wierzę w absolutnie każde słowo, które słyszę w swoich głośnikach. Nie ma tu cienia fałszu, ani jednego momentu, w którym czuję, że to pozycja prowokująca wyłącznie dla szoku poznawczego. Zresztą myślę, że każdy uważny obserwator rzeczywistości nie usłyszy tu myśli, która nie przewijała mu się wcześniej w głowie. Dobrze więc, że ktoś postanowił stworzyć muzyczne kompendium walki o wolność i prawdę. A ideowców zawsze należy chwalić.
Dezerter, "Wolny wybieg", Mystic Production
8/10

![Twój, Dawid: Nie chcę być wydmuszką na reklamach [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ0S4GYILGKH-C401.webp)


![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)



