Stacja TVN przerwała transmisję festiwalu w Sopocie, lecz koncert nadal trwał. W sieci wybuchła burza
21 sierpnia w Operze Leśnej w Sopocie trwał ostatni dzień Top of the Top Festivalu. W koncercie finałowym brały udział legendy polskiej sceny, takie jak . Wśród nich miał znaleźć się także Stanisław Soyka, lecz artysta zmarł niedługo przed wyjściem na scenę. Transmisja z festiwalu, emitowana przez TVN, została przerwana, lecz na antenie nie poinformowano dlaczego. Na deskach amfiteatru występy natomiast wciąż trwały. Po całym zajściu w sieci wybuchła burza - widzowie są wściekli na decyzję stacji.

Od 18 do 21 sierpnia trwała kolejna edycja Top of the Top Sopot Festivalu. W Operze Leśnej swoje największe przeboje prezentowały gwiazdy polskiej estrady, a także zagraniczni goście. W programie znalazły się zarówno koncerty z ponadczasowymi hitami sprzed lat, jak i te dedykowane młodemu pokoleniu artystów. Nie zabrakło też walki o kultowego Bursztynowego Słowika.
W poniedziałkowy wieczór odbył się koncert "Gorączka Sopockiej Nocy", podczas którego wystąpiły gwiazdy, takie jak Helena Vondráčková, Andrzej Rybiński, Izabela Trojanowska, Małgorzata Ostrowska, Blue Cafe czy Reni Jusis. Drugiego dnia miała miejsce "Otwarta Scena", ma której zaprezentowali się m.in. Kasia Kowalska, Julia Żugaj, Zalia, Feel, Oddział Zamknięty, Margaret czy Oskar Cyms. Później publiczność wybrała zwycięzcę plebiscytu Bursztynowego Słowika - triumfowała Carla Fernandes.
W środę w Operze Leśnej odbył się koncert "Słowa mają moc", w którym zaśpiewali m.in. Ewa Bem, Natalia Szroeder, Ralph Kaminski, Andrzej Piaseczny czy Kult.
Ostatni dzień imprezy odbywał się pod hasłem "Orkiestra Mistrzom". Podczas koncertu publiczność mogła usłyszeć prawdziwe legendy polskiej sceny, których przeboje bawią Polaków od lat. Wystąpili m.in. Kayah, Krystyna Prońko, Grzegorz Turnau, Halina Frąckowiak czy Krzysztof Cugowski. U ich boku pojawiły się gwiazdy młodego pokolenia, takie jak Kasia Sienkiewicz, Natalia Nykiel czy Wiktor Waligóra.
Stanisław Soyka miał wystąpić na festiwalu w Sopocie. Zdążył tylko wziąć udział w próbie
W trakcie ostatniego dnia festiwalu doszło do niezwykle przykrego zdarzenia. Jednym z artystów koncertu "Orkiestra Mistrzom" miał być Stanisław Soyka. Wybitny wokalista wziął jeszcze udział w próbach, podczas których zaśpiewał wraz z Natalią Grosiak swój utwór "Cud niepamięci", lecz na oficjalny występ już nie dotarł.
Niedługo po próbie artysta został przewieziony do szpitala, a wieczorem do mediów trafiła informacja o jego śmierci. Stacja TVN postanowiła uszanować bliskich oraz rodzinę Soyki i podjęła decyzję o przerwaniu trwającej wówczas transmisji z koncertu w Operze Leśnej. Dalsza część festiwalu nie została pokazana telewidzom, lecz oglądający nie wiedzieli, dlaczego. Na antenie nie przekazano bowiem informacji o odejściu legendarnego muzyka.
Gdy kamery zostały wyłączone, prowadzący Top of the Top Sopot Festival przekazali zgromadzonym w Operze Leśnej słuchaczom przykrą nowinę. Publiczność uczciła pamięć o Stanisławie Soyce, a występujący tego dnia artyści pojawili się na scenie, aby oddać muzyczny hołd piosenkarzowi w piosence "Tolerancja".
TVN przerwał transmisję, lecz koncert wciąż trwał. Widzowie są wściekli
Po decyzji TVN-u wielu widzów przed telewizorami było zdezorientowanych. Oglądający nie wiedzieli, dlaczego dalsza część Top of the Top Sopot Festivalu nie została wyemitowana, a zamiast tego puszczono film. Gdy w sieci rozprzestrzeniła się informacja o śmierci Soyki, a także o tym, że koncert w Operze Leśnej nie został całkowicie przerwany, widzowie dali upust swoim emocjom.
Wściekli oglądający zalali profil TVN-u w mediach społecznościowych komentarzami. "Puszczali jakiś rap do końca. W TV zakończyli transmisję, a koncert trwał. Na sam koniec powiedzieli, że Sojka nie żyje. Mega słabe", "Transmisję przerwali, ale na miejscu koncert trwał nadal. Brakowało tego wyjaśnienia na wizji oraz hołdu artystów", "Przerwanie festiwalu w takim momencie byłoby w pełni uzasadnione, ale przerwanie tylko transmisji to żenada, po której TVN czeka zapewne poważny kryzys wizerunkowy. Równie dobrze mogli zrobić minutę ciszy na wizji i wznowić występy", "To, w jaki sposób potraktowano widza, to porażka. Powinni napisać w pasku na dole, że emisja nastąpi innego dnia, że zdarzyła się śmierć artysty, czy w jakiś inny sposób wytłumaczyć", "TVN przerwał tylko transmisję, a sam festiwal trwał dalej. Żenada...", "Koncert też powinien być odwołany, nie tylko transmisja..." - czytamy na Facebooku.





![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)



![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)