Nie żyje Poorstacy. Wschodzący gwiazdor miał zaledwie 26 lat
W wieku 26 lat zmarł Carlito Junior Milfort znany szerzej jako Poorstacy. Jego śmierć potwierdził koroner hrabstwa Palm Beach.

Urodzony 15 marca 1999 roku Poorstacy na scenie zasłynął łącząc w swojej twróczości hip hop, punk i wpływy muzyki emo. Na swoim koncie miał dwa albumy studyjne, dwie EP-ki oraz pojawił się na nominowanym do Grammy soundtracku do komedii "Bill & Ted Face the Music". Jego wydawnictwami inspirował się m.in. Yungblud.
Polscy fani ostatni raz zobaczyć mogli Poorstacy'ego 18 lutego 2022 roku jako support dla zespołu Bring Me The Horizon w ramach trasy "Survival Horror European Tour".
Poorstacy nie żyje. Miał 26 lat
Jak podają zagraniczne media, Poorstacy zmarł w wyniku "nagłego wypadku medycznego". Zgodnie z relacjami pracownika hotelu w mieście Boca Raton na Florydzie, Poorstacy sobotniego poranka został przetransportowany do lokalnego szpitala.
Z raportu opublikowanego przez "TMZ" wynika, że Milfort przebywał w hotelu z kobietą oraz niemowlakiem. Nikt inny nie został jednak ranny ani przewieziony do szpitala. Na chwilę obecną oficjalna przyczyna śmierci nie została ujawniona, choć zagraniczny portal sugeruje, że artysta mógł odebrać sobie życie.
Poorstacy na przestrzeni lat kilkukrotnie współpracował m.in. z perkusistą Blink-182, Travisem Barkerem. Wspólnie stworzyli takie hity jak "Choose Life" czy "Nothing Left". Jego bliskim przyjacielem był również Oli Sykes, wokalista wspomnianego już Bring Me The Horizon.
Barker pożegnał muzyka, publikując na swoim Instagramie krótkie nagranie z planu teledysku do "Hills Have Eyes" z dopiskiem: "Spoczywaj w pokoju, nigdy o tobie nie zapomnimy".









