Głośna sprawa Diddy'ego zakończona. Raper usłyszał wyrok
3 października zapadł ostateczny wyrok w głośnej sprawie Seana "Didd'yego" Combsa. Prawnicy rapera niedawno wnosili o skrócenie kary do 14 miesięcy, a prokuratura federalna domagała się z kolei skazania go na 11 lat więzienia. Tuż przed finałem producent napisał długi list do sądu, w którym przyznał się do błędów i przeprosił. Jak zakończyło się całe postępowanie?

Sprawa Seana "Diddy'ego" Combsa od kilku miesięcy jest jedną z najgłośniejszych w show-biznesie. Raper i producent 2 lipca 2024 r. został uznany za winnego - postawiono mu dwa zarzuty dotyczące transportu osób w celu prostytucji. Za oba groziło mu nawet do 10 lat więzienia. Muzyka oskarżono także o handel ludźmi i udział w zorganizowanej grupie przestępczej, lecz w tych dwóch przypadkach został uniewinniony.
Podczas procesu przed sądem federalnym w Nowym Jorku zeznawało wielu świadków - w tym znane osobistości ze świata popkultury, a także była partnerka Diddy'ego, Cassie Ventura. Kobieta opowiedziała o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami, wspominając o nieustannej przemocy.
Głos w sprawie zabierał też Deonte Nash, były stylista Diddy'ego, który złożył osobny pozew przeciwko producentowi. Twierdził bowiem, że przez cały okres współpracy z raperem obawiał się o swoje życie. Wraz z innymi członkami ekipy Combsa przez długi czas uznawał jego agresywne zachowania za normalne, ponieważ "nie było nikogo, kto mógłby go powstrzymać". "Kogo mieliśmy powiadomić? Kogo mogliśmy wezwać, Pogromców Duchów? Nie było nikogo, kto mógłby nas ochronić" - podkreśla Nash w wywiadzie dla CBS Mornings, wyjaśniając, dlaczego złożył pozew tak późno.
Prawnicy wnosili o skrócenie kary dla Diddy'ego. Prokuratura chciała z kolei 11 lat więzienia
W oczekiwaniu na finał sprawy, która wstrząsnęła całym międzynarodowym show-biznesem, do sądu wpłynęły m.in. pisma złożone przez prawników Diddy'ego, w imieniu jego rodziny oraz najbliższych. W petycjach wskazywano na niehumanitarne warunki, które rzekomo miały panować w więzieniu MDC Brooklyn (Combs miał m.in. znajdować robaki w jedzeniu, a także pić zanieczyszczoną wodę). Prawnicy prosili o łagodniejszy wymiar kary - skrócenie odsiadki muzyka do 14 miesięcy.
Jednocześnie prokuratura federalna domagała się ponad 11 lat więzienia dla Diddy'ego (dokładnie 135 miesięcy), a także grzywny wysokości 500 tys. dolarów, argumentując to dalszym zachowaniem producenta w trakcie dochodzenia. Oskarżony miał ich zdaniem pozostawać "bez skruchy" i wciąż wzbudzać w swoich ofiarach strach.
Życie Diddy'ego w areszcie miało być zagrożone
Adwokat Brian Steel ujawnił, że Combs w areszcie cudem uniknął ataku ze strony innego więźnia. "Sean nie jest typowym osadzonym, dla innych byłby trofeum" - podkreślał. Dodał, że raper od aresztowania nie spał więcej niż dwie godziny z rzędu, żywił się głównie chipsami i cierpiał z powodu rozłąki z rodziną.
"Byłem z Seanem, gdy modlił się nie tylko o przebaczenie, ale i o uzdrowienie tych, którym wyrządził krzywdę" - mówił Steel, podkreślając jego skruchę.
Obrona wskazywała, że jego życiem od wczesnych lat rządziła trauma - ojciec zginął, gdy Combs miał 3 lata, a kilka lat później odszedł również jego wuj.
Droga muzyczna i głos rodziny
Steel przypominał początki kariery Combsa, który zaczynał jako bezpłatny stażysta. "Miał lepsze ucho niż inni. Wiedział, co będzie hitem i jak poprawić artystów" - mówił.
Na sali wystąpili jego synowie i córki, prosząc o drugą szansę. "Nie chcemy, by nasza najmłodsza siostra dorastała bez taty - apelowały dzieci. Podczas rozprawy Combs poprosił o możliwość odtworzenia 15-minutowego filmiku, na którym widać było, jak bawi się z dziećmi, opłakuje Kim Porter oraz wygłasza motywujące przemówienia podczas zbiórek charytatywnych w Nowym Jorku. Oskarżony chciał tym samym pokazać jaką osobą jest, według siebie samego, stawiając wideo w opozycji do drastycznych nagrań ujawnianych w procesie przez świadków.
Ostatnie słowa oskarżonego
Na zakończenie rozprawy głos zabrał sam Sean Combs. "Dziękuję, że dano mi szansę, by wreszcie samemu się wypowiedzieć" - zaczął. "Chcę jeszcze raz osobiście przeprosić Cassie Venturę za wszelką krzywdę - emocjonalną i fizyczną - jaką jej wyrządziłem" - mówił.
Diddy zwrócił się również do szerszej publiczności, podkreślając, że rozumie wagę swoich czynów. "Chcę osobiście przeprosić wszystkie ofiary (...), bo wiem, że to obrzydliwe, haniebne nagranie wywołało traumę u wielu osób na całym świecie" - przyznał. "Przemoc (...) będzie zawsze ciężarem, który już na zawsze będę musiał nieść".
Ostateczny wyrok w sprawie Seana "Diddy'ego" Combsa
3 października zapadł ostateczny wyrok w sprawie rapera. Sędzia Arun Subramanian skazał Seana "Diddy'ego" Combsa na 50 miesięcy bezwzględnego więzienia, czyli nieco ponad cztery lata, za dwa zarzuty związane z naruszeniem tzw. Mann Act. Dodatkowo, muzyk jest zobowiązany do zapłacenia grzywny o wysokości 500 tys. dolarów. Sędzia podkreślił przy tym, że choć artysta był postacią inspirującą i cenioną w kulturze, nie można zapomnieć o fizycznym, emocjonalnym i psychicznym wykorzystywaniu ofiar. "Historia dobrych uczynków nie może wymazać przemocy i kontroli, jaką sprawował nad kobietami" - zaznaczył sędzia, dodając, że surowa kara ma być wyraźnym sygnałem, iż przemoc wobec kobiet spotyka się z realną odpowiedzialnością.






![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)




![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)