Diddy walczy o wolność. Domaga się natychmiastowego zwolnienia z więzienia
Sean "Diddy" Combs nie zamierza pogodzić się z wyrokiem federalnego sądu. Skazany na ponad cztery lata więzienia producent i raper złożył obszerną apelację, w której jego obrona zarzuca sędziemu nadużycie władzy oraz rażącą niewspółmierność kary.

Licząca 84 strony apelacja, złożona w tym tygodniu, uderza bezpośrednio w sędziego Arana Subramaniana, który w październiku wymierzył Combsowi karę 50 miesięcy pozbawienia wolności. Według adwokatki rapera, Alexandry A.E. Shapiro, sąd przekroczył swoje kompetencje, interpretując fakty wbrew werdyktowi ławy przysięgłych.
Jak czytamy w dokumencie, sędzia miał "zachowywać się jak trzynasty przysięgły", uznając, że Combs "zmuszał", "wykorzystywał" i "przymuszał" swoje partnerki oraz stał na czele przestępczego spisku - mimo że jury nie potwierdziło takich ustaleń.
"Oskarżeni w podobnych sprawach zazwyczaj otrzymują wyroki krótsze niż 15 miesięcy - nawet wtedy, gdy dochodzi do przymusu, którego ława przysięgłych w tej sprawie nie stwierdziła" - podkreślono w apelacji.
Wyrok łagodniejszy niż zarzuty
Proces Seana Combsa zakończył się w lipcu częściowym zwycięstwem obrony. Artysta został uniewinniony od najpoważniejszych zarzutów, które mogły skutkować wieloletnim pobytem w więzieniu.
Sąd uznał go jednak winnym dwóch przestępstw, co ostatecznie doprowadziło do zasądzenia kary niemal czterech i pół roku pozbawienia wolności.
Kluczowy argument sędziego
Podczas ogłaszania wyroku sędzia Subramanian jasno zaznaczył, że jego decyzja była podyktowana nie tylko zapisami kodeksu karnego, ale także zachowaniem oskarżonego poza salą sądową. Wprost odwołał się do nagrania z 2016 roku, na którym Combs dopuszcza się przemocy wobec swojej byłej partnerki, piosenkarki Casandry "Cassie" Ventury.
"Tę samą siłę, której używał pan, by krzywdzić kobiety, może pan wykorzystać, by im pomagać" - powiedział sędzia. "Liczę na to, że dobrze wykorzysta pan swoją drugą szansę".
Pierwsza poprawka i wolność artystyczna
Apelacja zawiera również wątek konstytucyjny. Obrona argumentuje, że nagrania Combsa miały charakter dobrowolny i podlegały ochronie wynikającej z Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA, gwarantującej wolność wypowiedzi i ekspresji.
Ten argument został jednak już wcześniej odrzucony przez sąd pierwszej instancji, który uznał, że nie może on usprawiedliwiać naruszeń prawa federalnego.
Co dalej z Diddym?
Sean Combs odbywa obecnie karę w federalnym zakładzie karnym FCI Fort Dix w stanie New Jersey. Jeśli apelacja nie przyniesie skutku, jego planowana data wyjścia na wolność przypada na maj 2028 roku.
Sprawa pozostaje jedną z najgłośniejszych batalii prawnych w historii amerykańskiego przemysłu muzycznego ostatnich lat - nie tylko ze względu na status oskarżonego, lecz także na pytania o granice władzy sądu, odpowiedzialność artystów i znaczenie werdyktu ławy przysięgłych.




![The Rumjacks: "Zakochaliśmy się w podejściu Polaków do muzyki" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MJJ4WC9AM9HLM-C401.webp)




![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)
