Afera po koncercie Macieja Maleńczuka w Zamościu. "Wziął za to prawie 40 tys. złotych"
Maciej Maleńczuk słynie ze swojego ciętego języka. W mediach ponownie wybuchła afera z jego udziałem - a wszystko to przez koncert w Zamościu. Zaproszenie artysty wywołało sprzeciw radnych, czego nie zamierzał przemilczeć sam zainteresowany. Podczas występu, ze sceny padły ostre słowa, kierowane w stronę polityków. "Osoba, która go zaprosiła, poniesie konsekwencje. Panie Maleńczuk, nie zmieniłam zdania na pana temat" - komentuje całą sprawę jedna z radnych.

Maciej Maleńczuk to znany wokalista, którego początki kariery sięgają jeszcze lat 80. Ma za sobą działalność w grupie Püdelsi, jak i dokonania solowe. Jednym z jego największych przebojów jest utwór "Ostatnia nocka". I choć od blisko pięciu dekad zachwyca fanów mocniejszych brzmień swoją twórczością, większość Polaków kojarzy gwiazdora głównie z kontrowersyjnymi wypowiedziami.
Maleńczuk wiele razy wywoływał medialne afery swoimi komentarzami na temat show-biznesu czy gwiazd młodego pokolenia. Artysta zawsze mówi to, co uważa i nie znosi kompromisów, co już niejednokrotnie wpędzało go w kłopoty.
Afera po koncercie Macieja Maleńczuka w Zamościu. Radni byli przeciwni zaproszeniu kontrowersyjnego artysty
Były wokalista Püdelsów ponownie znalazł się w centrum uwagi mediów - a to wszystko za sprawą swojego ostatniego występu w Zamościu, a raczej komentarzy, które wygłosił ze sceny. Wydarzenie miało być podsumowaniem Roku Kulturalnego 2025, a przerodziło się w polityczny skandal.
Maciej Maleńczuk pojawił się na koncercie w Zamościu na zaproszenie lokalnego domu kultury. Już samo ogłoszenie artysty jako występującego wywołało niepokój wśród radnych, którzy podkreślali, że wokalista jest "osobą kontrowersyjną", a jego twórczość ma "promować nielegalne używki". Mimo zastrzeżeń ze strony władz Maleńczuk ostatecznie pojawił się na wydarzeniu i 30 stycznia zagrał koncert, o którym widzowie długo nie zapomną.
Ze sceny padły ostre słowa w stronę polityków. Maciej Maleńczuk nie gryzł się w język!
Jak dowiadujemy się z "Tygodnika Zamojskiego", Maleńczuk podczas koncertu nie gryzł się w język. Postanowił odnieść się do afery z radnymi, mając szczególne pretensje do Martyny Martyniuk, reprezentującej PiS. Muzyk rzekomo zadedykował swoje słowa jej oraz innym obecnym na sali przeciwnikom, którzy nie wyrażali zgody na jego koncert. Odniósł się także do innych osobistości związanych z polityką.
"Słyszałem, że Bąkiewicz był. Śpiewał? Słyszałem, że na niego czekają? Chciałem pozdrowić wszystkich tych, którzy powinni tam być, a nie są. Mówię o więziennictwie. Kamiński, Wąsik, Obajtek, kto tam jeszcze? Pozdrawiam wszystkich 'Pisiorów' obecnych na sali! Czołem 'Pisiory'! Wiem, że tak naprawdę jesteście porządnymi ludźmi, tylko presja społeczeństwa i otoczenia wpływa na to, jak głosujecie" - mówił ze sceny wokalista, cytowany przez "Tygodnik Zamojski".
Jedna z radnych komentuje występ Maleńczuka. "Bardzo źle wydane pieniądze"
Po kontrowersyjnych słowach muzyka w sieci błyskawicznie rozpętała się burza. Media podchwyciły temat tuż po tym, jak głos w sprawie postanowiła zabrać wspomniana wcześniej Martyna Martyniuk. Radna PiS opublikowała w mediach społecznościowych filmik, na którym skrytykowała zarówno decyzję o zaproszeniu Maleńczuka do Zamościa, jak i cały jego występ sceniczny.
"Panie Maleńczuk! Mam nadzieję, że już nigdy pan nie wystąpi w naszym pięknym mieście" - podkreślała stanowczo radna. "Ten koncert nigdy nie powinien się wydarzyć. Z jego ust padło wiele wulgarnych słów skierowanych przede wszystkim w moją stronę i w stronę osób z mojego klubu. Nie ma na to mojej zgody. Pan Maleńczuk wziął za to prawie 40 tys. zł. Są to pieniądze naszych mieszkańców i podatników. Bardzo źle wydane pieniądze. Osoba, która go zaprosiła, poniesie konsekwencje. Panie Maleńczuk, nie zmieniłam zdania na pana temat. Swoimi słowami tylko utwierdził mnie pan w przekonaniu, że miałam rację" - kontynuowała.









