25. Festiwal Nowe Horyzonty: fani tłumnie przybyli na koncert Huberta.
We Wrocławiu mają miejsce ostatnie dni jubileuszowej, 25. edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego BNP Paribas Nowe Horyzonty. Wydarzenie filmowe w stolicy Dolnego Śląska to nie tylko gratka dla fanów kina - to także okazja do zobaczenia ciekawych DJ setów czy koncertów. Muzyczne imprezy umilają uczestnikom wieczory w festiwalowym klubie Arsenał. 25 lipca miał miejsce koncert rapera Huberta., który w ostatnich latach szturmem zdobył polską scenę i stał się głosem młodych. Co działo się na scenie?

Od 17 do 27 lipca Wrocław tradycyjnie gości u siebie kolejną edycję festiwalu filmowego BNP Paribas Nowe Horyzonty. Tysiące miłośników kina bierze udział w seansach wyselekcjonowanych przez ekspertów - w repertuarze znalazły się zarówno filmy, które zrobiły szum na tegorocznym rozdaniu nagród w Cannes, czekające dopiero na swoją polską premierę, a także kultowe już produkcje, o których słyszał niemalże każdy. Wyświetlane są 272 filmy (w tym 216 pełnometrażowych i 56 krótkometrażowych), lecz to nie wszystko. Organizatorzy zadbali także o dobrą zabawę i niemałą niespodziankę dla miłośników muzyki.
Na festiwalu Nowe Horyzonty można zobaczyć nie tylko dobre kino, lecz także pokazy audiowizualne, a nawet DJ sety czy koncerty odbywające się wieczorami w klubie Arsenał. Wstęp na wydarzenia w tamtym miejscu jest całkowicie bezpłatny - przy wejściu należy okazać jedynie karnet, akredytację lub bilet festiwalowy na film z danego dnia. Dodatkowy bilet należało posiadać jedynie przy okazji dwóch wydarzeń: pokazu "Wrooklyn Zoo" ze specjalnym występem Zdechłego Osy (który odbył się w poniedziałek 21 lipca) oraz koncertu Huberta. (który miał miejsce w piątek 25 lipca).
Festiwal Nowe Horyzonty we Wrocławiu: koncert Hubert.
25 lipca w festiwalowym klubie Arsenał odbył się koncert alternatywnego artysty, Huberta., który ostatnimi czasy szturmem podbija polską scenę. Jego twórczość opiera się na melodyjnym rapie, wyszukanych samplach i złożonych dźwiękach. Na scenie we Wrocławiu zaprezentował najwyższej klasy występ, którego uczestnicy nie zapomną na długo.
Muzyk ma dopiero 24 lata, a o swojej karierze zaczął myśleć na poważnie w 2020 r. Od tamtej pory udało mu się zgromadzić potężne grono wiernych słuchaczy, wydać kilka minialbumów i hitowy krążek długogrający "kolorowe domy", zdobyć nagrodę Popkillera w kategorii Alternatywny Album Roku i nominację do Fryderyków za debiut, wyruszyć w wyprzedaną trasę koncertową, a nieco ponad dwa tygodnie temu zagrać również na prestiżowym Open'er Festivalu.
Występ Huberta. zaplanowany został na godzinę 22:30, lecz w festiwalowym klubie Arsenał tłum zaczął zbierać się już dużo wcześniej. Słuchaczy przyszło wielu i widać było, że nie są to przypadkowi festiwalowicze, lecz wierni fani rapera. Co druga osoba ubrana była w koszulkę z trasy koncertowej muzyka i zaraz po przejściu bram Arsenału biegła pod scenę, aby zająć jak najlepsze miejsce.
Fani przyjechali do Wrocławia specjalnie dla Huberta.
Już na pierwszy rzut oka widać było, że tego wieczoru odbędzie się wydarzenie inne niż wszystkie. Poprzednie koncerty oraz DJ sety w Arsenale były jedynie tłem do rozmów uczestników Nowych Horyzontów o odbytych seansach i ciekawych filmowych spostrzeżeniach, a czasem pretekstem do potańczenia. Tym razem posiadacze karnetów i akredytacji zgromadzili się w strefie chilloutu, zasiadając na leżakach jak najdalej od sceny, aby móc w spokoju wspólnie przeżywać kinowe emocje. W koncercie czynnie uczestniczyli jednak miłośnicy Huberta., którzy na festiwalu pojawili się specjalnie dla niego.
Jeszcze przed wejściem rapera na scenę, widownię rozgrzał hypeman Mateowideo, który tuż po zakończeniu koncertu Huberta. miał wystąpić na festiwalowej scenie z własnym DJ setem. Puścił kilka popularnych piosenek (m.in. "Byłaś ze mną wczoraj" Szczyla czy "Zobaczymy" od Solara, braci Kacperczyk, Maty i Jana-rapowanie), a widownia już wtedy zaczęła tańczyć i klaskać. Po kilku minutach na scenie dołączył do niego główny gwiazdor wieczoru, co wywołało falę okrzyków radości ze strony publiczności.
Hubert. tradycyjnie rozpoczął swój set od mocnej piosenki "kobayashi", która rozgrzała zgromadzony tłum do czerwoności. Ogniste światło reflektorów jedynie wzmocniło ten efekt. Już od pierwszych nut utworu tłum skakał i bawił się tak, jakby jutra miało nie być. Artysta powitał wrocławską publiczność ciepłymi słowami i choć w ostatnim czasie miał okazję występować na potężnych scenach i festiwalach, takich jak Open'er, widać było, że wciąż dobrze odnajduje się w kameralnych plenerach.
Publiczność bawiła się do największych hitów rapera. "Nie zabrakło skakania w pogo i głośnych pisków"
Największa zabawa miała miejsce przy okazji kultowego już "cotton candy", które Hubertowi. przyniosło ogólnopolską popularność. Charakterystyczne wersy melodyjnego refrenu śpiewał każdy, bez wyjątku. Podczas całego koncertu wśród publiczności zaobserwować można było ogromne zaangażowanie - spora część osób znała niemalże każdą linijkę tekstu, co wprawiło mnie w osłupienie. Nie zabrakło obijania się o siebie, skakania w pogo, tańca, głośnych pisków i okrzyków oraz gromkich braw po każdej wykonanej piosence.
Na setliście znalazło się sporo kawałków z "kolorowych domów", które publiczność wykrzykiwała wraz z raperem w niebogłosy - była m.in. "aspiryna", "DM" czy "po co mi to???". Artysta narysował też muzyczną laurkę dla słuchaczy, którzy wspierali go od momentu, gdy tylko pojawił się rynku - zagrał starsze hity, takie jak "daleko od domu" czy "szara bluza". Po koncercie niektórym z fanów poszczęściło się - Hubert. pojawił się tuż pod barierkami i osoby zgromadzone w pierwszych rzędach miały okazję zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcie.








