"Od Zet do A. 25 lat", czyli Fokus i Rahim pokazują, jak powinno się świętować jubileusze [RELACJA]
25 lat scenicznej działalności imponuje. Nie mniej imponuje możliwość poprowadzenia 3-godzinnego koncertu, w którym raperzy nieustannie używają swojego głosu bez żadnych odczuwalnych skutków zmęczenia i w zasadzie z tylko jedną nieznaczącą wpadką pod sam koniec. A tym właśnie było wydarzenie "Od Zet do A.", które odbyło się 27 grudnia w MCK Katowice, a podsumowywało ćwierćwiecze obecności na scenie Rahima i Fokusa.

Ten koncert mógł nie udać się na naprawdę wielu płaszczyznach. Podsumować 25 lat działalności scenicznej w ciągu 3 godzin? To wymaga przecież ogromnej selekcji. A trzeba pamiętać o tym, że oprócz płyt Paktofoniki i Pokahontaz, na koncie Rahima i Fokusa są obecne również ich solówki, projekty poboczne i wiele, wiele gościnnych udziałów, które zapisały się w pamięci słuchaczy na dłużej. A ponieważ raperzy postawili sobie za cel ograniczyć się do 50 utworów, zadanie wybrania repertuaru wydawało się wręcz karkołomne.
Można było oczywiście wybrać wszystko, co najbardziej popularne, zalać koncert utworami z Paktofoniki, bo każdy je zna, odwalić swoje, a potem pójść do domu i pograć w CS-a. Na szczęście Rah i Fo nie zdecydowali się na taki krok. Połączyli selekcję własną z głosowaniami słuchaczy i tym samym wyszła tracklista. I owszem, można wyciągnąć brak utworu tego czy tamtego. Jednak był to chyba najlepszy możliwy przelot przez dyskografię, jaki dało się osiągnąć, aby zadowolić wszystkich obecnych.
Od teraźniejszości do przeszłości
Ciekaw był koncept, na jaki zdecydowali się Rahim i Fokus. Wydarzenie podzielone było na trzy akty wpisane w konkretną narrację. Androidka na ekranie umiejscowionym na scenie wyjaśniła, że obiekty w postaci raperów przeszli do doświadczenia na poziomie krytycznym i w celu dalszego funkcjonowania należy dokonać u nich czyszczenia pamięci podręcznej, wędrując coraz bardziej w stronę przeszłych utworów.
Dlatego też koncert rozpoczął się nie trzęsieniem ziemi, a utworami z zapowiedzianej dopiero nowej płyty duetu. Muzycy potwierdzili, że wydarzenie jest w zasadzie ostatnim w ich funkcjonowaniu koncertowym, w którym posługują się nazwą Pokahontaz i projekt ten uznają za zakończony. Tym samym nowy krążek, "Katharsis", będzie pierwszym wydanym pod szyldem… Fokus i Rahim. Przyznaję, że ten ruch wydaje mi się w pełni zrozumiały: niezależnie, z której strony spojrzymy, ksywki raperów stały się dużo większe niż projekt, który rozpoczęli po zakończeniu działalności Paktofoniki.
Po dawce najnowszych kawałków od duetu, fani zgromadzeni w MCK Katowice zaczęli otrzymywać numery, które już dobrze znamy od lat.
Muzycy wrócili do "Renesansu" z 2019 roku, by zaprezentować "Z innej bajki" czy "Dilera liter" - w tym drugim udział Vito Bambino odtwarzany był co prawda "z taśmy", ale to dosłownie jeden z bardzo niewielu braków personalnych, obecnych na tym koncercie. Na scenie na dwa numery pojawił się bowiem donGURALesko, więc kto miał ochotę na "Średniowiecze" oraz pochodzące z płyty poznańskiego rapera "Towarzystwo prostych ludzi" z gościnnym udziałem Fokusa i Rahima, ten jak najbardziej się doczekał.
Reprezentanci śląskiej sceny zagrali również "404", choć w wersji bez zwrotek reprezentantów Kalibra 44. Hołdu dla ś.p. Joki nie zabrakło jednak w późniejszej części koncertu, kiedy wraz z Grubsonem i Abradabem na scenie wybrzmiał "Czarny Śląsk". Reprezentant Kalibra 44 zresztą zagościł na scenie nieco dłużej, aby razem z Rahimem i Kleszczem zagrać kilka utworów ze wspólnego covidowego projektu "ARKanoid".
Eksperymenty
Przyznaję, że drugi akt, skupiony na "środkowym" segmencie twórczości Fo i Raha - nie bez powodu nazwany "Ekspery mentalne" - przypomniał mi, jak swego czasu niesamowicie progresywnym brzmieniowo zespołem było Pokahontaz. Owszem, "Habitat" z "Reversalu" to numer mocno osadzony w hip-hopowej stylistce. Za to "Przeciwaga", a w szczególności dubstepowe eksperymenty duetu, niosły swoim basem nie tylko całą salę, ale również wnętrzności wszystkich zgromadzonych.
To także powrót do moment w twórczości duetu, gdy raperzy działali najintensywniej solowo. Rahim w tym akcie zagrał "Fejm" z Grubsonem i Abradabem oraz "Pasażera", a Fokus między innymi "V.I.P-a" z "Prewersji".
Na pewno z koncertu powinien być zadowolony duet producencki White House. Nie dość, że Magiera w ostatnich latach bardzo ściśle współpracuje z Fokusem i Rahimem, to słuchacze mogli usłyszeć na żywo "5-tego", z piątej części "Kodexu" - projektu producenckiego Magiery i L.A. Choć większym zdziwieniem było przełamanie chronologii i umieszczenie tu również "Są dni" z debiutu wrocławskich producentów, gdzie do Fokusa na scenie dołączył Gutek. W perfekcyjnej formie. Jak zawsze.
Dobre dobrego początki
Z czasem coraz bardziej zmierzaliśmy do początków, a więc trafiliśmy też na moment, w którym Pokahontaz było dopiero raczkującym projektem - stąd "Wstrząs dla mas" oraz "Za szybcy się wściekli" - a także do momentu, w którym prężnie działało PFK Kompany.
W pewnym momencie na scenie pojawił się Śliwka Tuitam, by wraz z Fokusem zagrać kilka utworów z niesamowicie niedocenianej płyty "Zawieszeni w czasie i przestrzeni" tworzonego przez nich projektu Pijani Powietrzem. Przyznaję: jestem ogromnym fanem tej płyty i uważam, że słaba pamięć o niej wynika nie tylko z ówczesnej słabej promocji, ale także z faktu, jak w 2001 roku bardzo wyprzedzała swoje czasy. Nigdy natomiast nie sądziłem, że usłyszę takie utwory jak "Fotki", "Latający Holender" czy "Porywacze zapalniczek" na żywo. Podobnie zresztą, jak Fokus i Śliwka, o czym mówili głośno na scenie.
Gdyby po tych kilku momentach Pijani Powietrzem zdecydowaliby się na reaktywację duetu, wcale bym się nie zdziwił, szczególnie że gdy szedłem do szatni po zakończeniu koncertu, ku mojemu zaskoczeniu usłyszałem bardzo dużo pozytywnych słów na temat tego fragmentu wydarzenia.
Chemia między reprezentantem częstochowskiego Ego a Legendarnymi Hanysami szczególnie słyszalna była, gdy na scenę wrócił Rahim, aby wspólnie z chłopakami wykonać "Do amnezji" z "Receptury" Pokahontaz. Nic nie sugeruję, chłopaki, nic nie sugeruję.
Magiczne momenty
Trochę męczące jest wspominanie o Fokusie i Rahimie głównie w kontekście Paktofoniki. Ale wiadomym był fakt, że to właśnie numery z dwóch albumów projektu tworzonego z Magikiem wzbudzą największy hałas. Aby jeszcze bardziej nakręcić publiczność, na scenę na półtora minuty wbił Sot, aby zaprezentować legendarny beatbox, który w ramach skitu przełamywał "Kinematografię" gdzieś w połowie płyty. Kto tego nie zna, prawda?
Potem była magia. "W peunej gotowości", nagrane przez Fokusa i Rahima już po śmierci Magika, miało jeszcze na celu zbudować napięcie. Zmarły 25 lat temu raper wybrzmiał z taśmy przy utworze "C.D. Kinematografii", by potem towarzyszyć duchem Fokusowi i Rahimowi podczas "Priorytetów" - wówczas zgaszone zostały światła na całej sali MCK w Katowicach, a miejsce rozświetlała publiczność latarkami z telefonów.
Na "Ja to ja" na scenie ponownie zagościł Gutek. I tu po raz pierwszy pojawiła się wpadka, z której na szczęście twórcy idealnie wybrnęli. Otóż Fokus… nie mógł sobie przez chwilę przypomnieć tekstu. Jednak poczucie humoru, autoironia i przyznanie się do momentu słabości, a także czas - bo przecież dobijaliśmy już do 3 godzin koncertu - sprawiały, że to nieustanne stanie na baczność względem odpowiedzialności wobec słuchaczy i tak imponowało. A taka wpadka zadawała się nie być żadną wpadką w kontekście całego wydarzenia, które do tej pory szło perfekcyjnie.
Najważniejsze pytania. Czy były "Chwile ulotne"? Były. Czy było "Jesteś bogiem", wszyscy wykrzykiwali zwrotkę Magika i to był najgłośniejszy moment tego całego wydarzenia? Owszem. Czego innego się spodziewaliście? Miałoby być inaczej?
Selekta, selekcja
To czas na braki. O ile spora obecność repertuaru Pijanych Powietrzem była pozytywnym zaskoczeniem (nie wspomniałem również o "Czasie" - pierwszym dużym storytellingu w historii polskiego rapu, a on też wybrzmiał!), tak zaskakujący był dla mnie brak odwołania się do producenckich płyt Rahima - a przecież obecność Śliwki Tuitam to otwarta okazja do zagrania "Selekty". To w końcu utwór, który swego czasu wzbudzał nie małą sensację, pokazując jak bardzo chłopaki z PFK Kompany potrafią naciągnąć hip-hopowe brzmienia w Polsce. Ale to jestem w stanie zrozumieć faktem, że Straho udzielał się tam wyłącznie za bitmaszyną.
Od strony wokalnej natomiast niezbyt pamięta się również o płytach Rahima z L.U.C i Buką, do których w ogóle się nie odwoływano. Zdziwił mnie też brak podkreślenia "Aroganta" Fokusa, który bardzo dobrze streszcza brytyjskie zajawki Fo. Absolutnym marzeniem byłoby coś z Brak2sensu - niestety, to akurat najmniej prawdopodobne, gdyż kontakt z tym UK Garage'owym projektem Fokusa to wyłącznie wynik bootlegowych wycieków z czasów, gdy internet w Polsce jeszcze raczkował. Ale z innej strony, czy przy tak bogatej dyskografii, jaką mogą pochwalić się Rahim i Fokus, nie jest tak, że notowane braki zależą personalnie od słuchacza? No właśnie.
Ktoś przyszedł tego posłuchać
Dlatego koniec końców jestem pod ogromnym wrażeniem przedsięwzięcia, na jakie zdecydowali się Rahim i Fokus. Przyznaję, że od dłuższego czasu polskie koncerty rapowe niespecjalnie mnie zaskakują. Tu jednak było sporo tych dobrych momentów, gdy japa cieszyła mi się podobnie jak ponad dwie dekady temu na pierwszych koncertach rapowych, w których uczestniczyłem w swoim życiu.
To spory sukces i jestem zaskoczony, że w rozważaniach gospodarzy pojawiło się w ogóle pytanie "czy ktoś przyjdzie tego słuchać?". Cała hala była pełna, a moją szczególną uwagę zwróciła pani w blond włosach w zielonym t-shircie z Paktofoniką przy barierkach, która znała absolutnie każdy tekst wyrzucany na scenie - nawet te dużo mniej rozpoznawalne. Chyba nigdy nie doszedłem do aż takiego poziomu fanostwa z żadnym zespołem. Pozdrawiam, jeżeli czyta te słowa.
Fokus i Rahim to nie tylko Paktofonika - to sporo więcej i w MCK Katowice artyści dali temu doskonale wybrzmieć. Dosłownie, bo dawno nie byłem na tak dobrze nagłośnionym rapowym koncercie. Jestem zadowolony, biję brawo i życzę chłopakom powodzenia w dalszej działalności. Już nie jako Pokahontaz, nie jako Paktofonika, a jako Fokus i Rahim właśnie.









