25. Festiwal Nowe Horyzonty: buntownicza opowieść o irlandzkim zespole Kneecap
Trwa 25. edycja festiwalu BNP Paribas Nowe Horyzonty. Seanse filmowe odbywają się nie tylko w tytułowym kinie - cały Wrocław został przejęty przez kinomaniaków. Filmy można oglądać również w DCF-ie, a nawet - w ramach kina plenerowego - na rynku oraz w OPT Zamek. Późnym piątkowym wieczorem wybrałam się do pierwszej z wymienionych lokalizacji, aby poznać fenomen irlandzkiej grupy Kneecap. Wyświetlano film fabularny, oparty na ich prawdziwej historii. Seans sprawił, że zrozumiałam, co to znaczy być patriotą i zyskałam nowe utwory, które prędko zagoszczą na moich ulubionych playlistach.

Za nami drugi dzień 25. edycji festiwalu filmowego BNP Paribas Nowe Horyzonty. Późnym wieczorem, 18 lipca, publiczność miała okazję odświeżyć sobie seans "Kneecap" - irlandzkiej produkcji wręcz kipiącej narodowością, humorem i dobrą, hiphopową muzyką. Film swoją premierę miał pod koniec 2024 r., lecz mimo to sporo osób podążyło do jednej z sal kinowych DCF-u, aby poznać historię zespołu, walczącego o prawo do swojego ojczystego języka.
Zobacz również:
Film w reżyserii Richa Peppiatta to produkcja trudna do zaszufladkowania. Chwilami jest komedią, chwilami dramatem społecznym, a jeszcze kiedy indziej popada w thriller. Humor jest tutaj specyficzny i wszechobecny. Żarty pojawiają się niemalże w każdej scenie i są nieco wulgarne, lecz nie przeszkadzało to widowni festiwalowej śmiać się do rozpuku. Najgłośniej na sali zrobiło się, gdy z ust bohaterów padł zabawny tekst na temat obecności Polaków w Irlandii. Produkcja jest także thrillerem, ponieważ występuje w niej wiele brutalnych scen - m.in. te na komisariacie policyjnym, czy w trakcie porwania głównego bohatera i strzelaniny. "Kneecap" można zakwalifikować też do dramatu społecznego, gdyż przez cały czas trwania filmu skupiamy się na konflikcie społecznym Irlandii Północnej, przeżywając patriotyczne rozterki razem z postaciami i kibicując im w walce o własne prawa.
Co ciekawe, w rolach głównych obsadzono samych muzyków z zespołu Kneecap - Mo Charę, Móglaía Bapa i DJ-a Próvaí. Moim zdaniem był to świetny zabieg, ponieważ raperzy są w tej roli niezwykle autentyczni. Kto lepiej opowiedziałby ich historię niż oni sami? Dodatkowo występuje między nimi wyjątkowa aktorska chemia. U ich boku zagrał m.in. doświadczony Michael Fassbender (znany z produkcji takich jak "Bękarty wojny", "Głód" czy "Steve Jobs"), lecz gra aktorska muzyków w ogóle nie odstawała.
O czym jest "Kneecap"?
Fabularna opowieść toczy się wokół faktów i przedstawia szczerą historię hiphopowej grupy z Belfastu, znanej z rapowania w języku irlandzkim, kontrowersyjnych tekstów i działania na rzecz społeczeństwa. W filmie muzycy nie boją się pokazywać uzależnienia od używek oraz nielegalnych działań, dzięki którym próbują wskrzesić w języku irlandzkim nowego ducha oraz wywalczyć prawa dla osób, które chcą się nim legalnie posługiwać. Rapując po gaelicku stają się głosem młodego, północnoirlandzkiego społeczeństwa - dzieciaków, które starają się zrozumieć swoją tożsamość w czasach podziałów.
"Kneecap" to film o zbuntowanych dzieciakach, które zawsze znajdą sposób na dobrą zabawę, kpienie z wrogów i rymowanie w zakazanym języku. Nie brakuje tu więc nielegalnych substancji, problemów z prawem, bijatyk oraz niepokornego nastawienia. Główni bohaterowie co chwilę wpadają w tarapaty, jednak za każdym razem udaje im się z nich wydostać. Choć od samego początku są niezwykle zdeterminowani i chcą tworzyć muzykę dla irlandzkich rewolucjonistów, nie do końca wiedzą, jaki cel im przyświeca. Motywacją jest pierwotnie świetna zabawa w studiu nagraniowym i na scenie oraz zaimponowanie dziewczynie. Z czasem artyści odnajdują prawdziwe powołanie, starając się swoją muzyką wpłynąć na ważne kwestie polityczne oraz społeczne.
To także film o politycznym sprzeciwie i odkurzaniu języka irlandzkiego. Gdy członkowie Kneecap wreszcie odnajdują swoje prawdziwe powołanie, wiedzą, że ich kontrowersyjne teksty mają realny wpływ na historię Irlandii Północnej. Opowiadają w nich o policyjnych praktykach, walce z wrogiem, społecznych niesprawiedliwościach. Śpiewając po gaelicku jednocześnie dbają o kulturę i tradycję swojej ojczyzny, pokazując najmłodszym pokoleniom, że ich język nie wymarł.
Ścieżka dźwiękowa filmu "Kneecap" podsyca przedstawiony bunt
W filmie niezwykle ważną rolę odgrywa ścieżka dźwiękowa - nie mogłoby być inaczej, w końcu to produkcja o grupie raperów! W kluczowych momentach słyszymy autentyczne utwory zespołu Kneecap, które na przestrzeni lat budowały ich karierę. Choć ich teksty są tu najważniejsze - dopowiadają niektóre elementy historii i podsycają bunt, głęboko zakorzeniony w artystach z Belfastu - gdyby nie napisy, nie zrozumiałabym niczego. Piosenki prezentowane są w oryginalnym irlandzkim języku, co podkreśla starania muzyków w podążaniu zawsze pod prąd.
Dzięki produkcji widz może naprawdę zacząć wierzyć w spełnianie marzeń i sprawczą moc muzyki. Nie mamy tu do czynienia z ckliwą historią o podążaniu za swoją pasją, lecz raczej z autentyczną opowieścią (opakowaną komediowym luzem) o dążeniu do celu i chęci poruszenia tłumów. Choć muzykami na drodze do wielkiej kariery kierują różne motywacje - próba udowodnienia ojcu, że może być dumny, walka o prawo do ojczystego języka czy po prostu miłość do bitów i rymów - wierzymy im w każdej sekundzie, kibicując w drodze na szczyt.
Reżyser wypatrzył ich na koncercie. Tak zrodził się pomysł na film o Kneecap
Pomysł na stworzenie kinowej produkcji o Kneecap pojawił się w 2019 r., gdy o grupie zaczynało się robić głośno także poza Irlandią Północną. Ich twórczość dotarła wówczas do Wielkiej Brytanii, gdzie o muzykach usłyszał reżyser Rich Peppiatt i postanowił wybrać się na ich koncert.
"Nie rozumiałem ani słowa z irlandzkiego, w którym rapowali, ale było jasne, że duża część publiczności tego wyprzedanego koncertu znała każdy wers. Energia i autentyczność Kneecap była nie do podważenia" - wspominał.
Reżyser postanowił wówczas, że nagra film o kontrowersyjnych irlandzkich raperach. Choć początkowo trudno było mu umówić spotkanie z członkami zespołu, a dyskusje trwały miesiącami, wreszcie artystom udało się spotkać, aby dogadać szczegóły przedsięwzięcia.
"Osiągnąłem najważniejsze - rzuciłem chłopakom wyzwanie: zróbmy film. Odważny, surowy i bezkompromisowy, jak muzyka Kneecap" - opowiadał Peppiatt. "Kiedy scenariusz został napisany, a proces realizacji filmu ruszył pełną parą, nurtowało mnie, czy chłopaki na pewno potrafią grać? Moje przekonanie opierało się na wierze, że przejście od wcielania się w postacie na scenie muzycznej do grania na ekranie będzie łatwe" - dodawał.
Okazało się, że przekonania reżysera były słuszne - muzycy świetnie poradzili sobie z aktorskim wyzwaniem. Film zdobył uznanie zarówno wśród fanów Kneecap, jak i krytyków kinowych. Ostatecznie został nawet oficjalnym irlandzkim kandydatem do Oscarów i zdobył Nagrodę Publiczności na festiwalu Sundance.






![Kinga Głyk i „The Chapters Tour”: She is funny, she is kind, she is pretty [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MIV38RMWOM6YC-C401.webp)


![Maruja: Jeżeli uda się zmienić życie jednej osoby, to już było warto [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000MIODJNWNILITJ-C401.webp)