Jeremi Sikorski prezentuje "Cienie przeszłości". Skrajne reakcje internautów
Jeremi Sikorski zaprezentował singiel "Cienie przeszłości", z którym bierze udział w polskich preselekcjach do Eurowizji 2026. Utwór, wybrany przez jury spośród dwóch zgłoszonych propozycji artysty, od pierwszych godzin po premierze wywołuje spore poruszenie wśród słuchaczy. W sieci pojawiają się zarówno głosy uznania, jak i krytyczne komentarze, a nazwisko Sikorskiego coraz częściej przewija się w kontekście walki o eurowizyjny wyjazd.

Jeremi Sikorski opublikował singiel "Cienie przeszłości", z którym bierze udział w polskich preselekcjach do Eurowizji 2026. Utwór od kilku godzin jest dostępny w sieci i już zdążył wywołać wyraźne poruszenie słuchaczy. Reakcje internautów są w większości pozytywne. "Super! Coś innego z Polski na Eurowizję", "Mała ulga, bo rośnie nam poziom tych preselekcji" czy "Wow, świetne to jest!!! Mam nadzieję, że tak będzie wyglądał występ" - to tylko część komentarzy pojawiających się pod klipem. Nie brakuje też głosów wsparcia odnoszących się do całej drogi artysty: "Dziwne uczucie po takim czasie usłyszeć tak dobry kawałek, który ma szansę usłyszeć cała Europa".
Nie zabrakło jednak krytycznych komentarzy. Część słuchaczy zwraca uwagę na brak wyrazistej melodii i zbyt rozproszoną formę utworu: "Chaos, zero melodii i kontynuacji jakiejś, przejścia, zmiany, i randomowa końcówka", "mało wyraziste i z końcówki można byłoby więcej wycisnąć" czy "żenujący poziom w tym roku".
Inni internauci wprost piszą, że w preselekcjach woleliby zobaczyć wcześniej wydany singiel "Wracam". "Nie rozumiem jak można było zgłosić to a nie 'Wracam'" oraz "nie jest to 'Wracam' i uważam że to strzał w kolano" - to kolejne komentarze, które pojawiają się pod premierowym nagraniem.
Dlaczego nie "Wracam"? Artysta zgłosił dwie piosenki
"Cienie przeszłości" nie były pierwszym wyborem Jeremiego Sikorskiego. Jak zdradził w rozmowie z RMF FM, do preselekcji wysłał dwa utwory. Jednym z nich był singiel "Wracam", który ukazał się pod koniec 2025 roku i cieszył się dużym zainteresowaniem w mediach społecznościowych. "W ostatnim dniu, w którym można było zgłaszać utwory, powstał utwór 'Cienie przeszłości'" - mówił artysta. Ostateczną decyzję o tym, która propozycja trafi do finałowej ósemki, podjęło jury.
To jeszcze nie koniec prac nad utworem
Premierowa wersja "Cieni przeszłości" nie musi być tą, którą widzowie usłyszą na eurowizyjnej scenie. Sikorski potwierdził, że piosenka będzie jeszcze rozwijana. W rozmowie z ESKA.pl zapowiedział, że pracuje także nad anglojęzyczną wersją utworu.
"Myślę, że na pewno będziemy pracować nad tym utworem i chciałbym, żeby ten utwór był później zaśpiewany w języku angielskim. Teraz wypuszczamy wersję w języku polskim, ale pracuję też nad wersją angielskojęzyczną" - wyjaśnił.
Podobne rozwiązania w przeszłości stosowali także inni polscy reprezentanci, modyfikując utwory już po ogłoszeniu wyników preselekcji.
Od Young Stars do Eurowizji
Choć dla części widzów nazwisko Sikorskiego może brzmieć znajomo głównie z ostatnich miesięcy, artysta jest obecny na rynku od ponad dekady. Karierę zaczynał jako nastolatek, podpisując kontrakt z wytwórnią My Music i wydając album "Otwórz się na świat". W tamtym okresie był jedną z twarzy projektu Young Stars, obok Sylwii Lipki, Dawida Kwiatkowskiego czy Agaty Dziarmagowskiej.
Z czasem skupił się na pracy dla innych wykonawców. Współpracował m.in. z Viki Gabor, Roxie Węgiel, Martą Gałuszewską i Mariną Łuczenko, a przy albumie "Światłocienie" Julii Wieniawy odpowiadał za brzmienie całości. W 2021 roku usunął swoją dotychczasową dyskografię z serwisów streamingowych, rozpoczynając nowy etap twórczy.
Jeremi Sikorski znalazł się w gronie ośmiu finalistów polskich preselekcji do Eurowizji 2026. Zwycięzcę wyłoni głosowanie SMS widzów, a nagrane wcześniej występy zostaną wyemitowane 7 marca.









