Skolim nie wiedział co się dzieje. Wszystko uchwyciły kamery Polsatu
Tuż przed wielkim finałem "Disco Star" produkcja zdecydowała się na ruch, który zaskoczył widzów. Zamiast tradycyjnego piątku, rozstrzygnięcie dziewiątej edycji nastąpi w niedzielę. Zmiana ramówki zbiegła się w czasie z jednym z najbardziej różnorodnych i dyskusyjnych odcinków sezonu, w którym jury jasno pokazało, że w tym programie nie wystarczy już tylko poprawnie śpiewać.

Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Finał obecnej edycji "Disco Star" odbędzie się na żywo w niedzielę 22 lutego o godz. 19:55. To odejście od dotychczasowego schematu, bo od stycznia program był emitowany w piątkowe wieczory na antenie Polsatu, z powtórkami w Polo TV. Co istotne, finał będzie dostępny równolegle na obu kanałach.
To także historyczny sezon dla formatu, który od debiutu w 2012 roku był kojarzony głównie z anteną Polo TV. Po raz pierwszy premierowe odcinki trafiły na główny kanał Polsatu, co potwierdza ambicje stacji, by talent show disco polo dotarł do szerszej publiczności. Przez lata "Disco Star" stał się trampoliną dla artystów, którzy dziś należą do czołówki gatunku, wśród nich Skolim czy Miły Pan.
Jury "Disco Star" szuka osobowości, nie tylko głosu
Dziewiąta edycja oceniana jest przez cztery dobrze znane postacie świata disco polo. W jury zasiadają Skolim, Marcin Miller z zespołu Boys, Magda Narożna z formacji Piękni i Młodzi oraz Zenek Martyniuk, lider Akcentu. W czwartym odcinku sezonu ich oczekiwania zostały postawione jasno już na starcie.
"My tu mamy jeden cel: poszukać osoby, która wyjdzie na scenę i rozwali system!" - podkreśliła Magdalena Narożna. To zdanie stało się mottem całego odcinka. Liczyła się charyzma, energia i pomysł na siebie. Sam warsztat wokalny okazywał się często niewystarczający.
Romska nuta, nostalgia i powroty po latach
Komplet zielonych gwiazdek zebrał Mateusz Dudkowski, występujący jako Mateuniooo. Jego autorski utwór "Nie dowiemy się", napisany wspólnie z partnerką Kingą, zwrócił uwagę jurorów romskimi inspiracjami i świeżym prowadzeniem melodii. "Są takie osoby, na które fajnie się patrzy, fajnie się słucha. A ty do takich osób należysz" - podsumował Zenek Martyniuk.
Podobnie jednogłośny werdykt zapadł po występie Agnieszki Muszalskiej, znanej jako Agnes. Klasyk Eleni "Tylko w twoich dłoniach" wprowadził nostalgiczny nastrój, a spontaniczny duet z Zenkiem Martyniukiem stał się jednym z najbardziej zapamiętanych momentów odcinka. Marcin Miller określił ten występ jako "słodki i anielski".
Emocji nie zabrakło także przy powrocie Kariny Malinowskiej, pamiętanej jako Czadowa Mamuśka. Po ponad dekadzie wróciła do programu z autorskim numerem "Spróbujmy jeszcze raz". Choć większość jury doceniła jej doświadczenie i radość ze sceny, Zenek Martyniuk miał wątpliwości, czy to wystarczy na zwycięstwo, a Marcin Miller stwierdził wprost, że wokalnie było "tak sobie".
Nie każdy eksperyment się obronił
Mieszane reakcje wzbudził rodzinny zespół Milagro z góralskim repertuarem. Zdaniem Magdaleny Narożnej występ był niedopracowany i nużący, a pozostali jurorzy mieli wątpliwości, czy taki klimat pasuje do formatu. Jedyną zieloną gwiazdkę przyznał Skolim.
Z kolei Sebastian Hajduk, występujący jako MC Hayduk, postawił na czystą rozrywkę. "Na początku pomyślałem: kurde co tu się wyprawia? Natomiast po 30 sekundach wyłączyłem mózg i bawiłem się bardzo dobrze" - żartował Skolim. Jurorzy zgodzili się jednak, że w "Disco Star" potrzeba czegoś więcej niż zabawy.
Podobny los spotkał Żanetę Kaselę z Torunia, która mimo dobrej energii i sympatii jury, nie przekonała ich całokształtem.
Zielone światło dla profesjonalizmu i odwagi
Wśród najmocniejszych punktów odcinka znalazła się Karolina Kołpacka, występująca jako Kayla. Autorski numer "Nie jestem łatwa" porwał publiczność, a Zenek Martyniuk nie krył entuzjazmu. "Nagrywaj piosenki i wydawaj płyty!"- apelował ze sceny.
Zaskoczeniem okazała się także Sylwia Strug, która zachwyciła wykonaniem "Tańczmy do rana". "To, co zobaczyłem i usłyszałem, daje mi całkowicie pozytywny obraz"- mówił Marcin Miller, choć Magdalena Narożna zachęcała artystkę do większej scenicznej odwagi. Świeżość przyniósł również Erwin Paczkowski z romskim rapem w autorskiej aranżacji "Cyganeczki Zosi". "Nie będę wredną małpą!"- skwitowała Magdalena Narożna, przyznając zieloną gwiazdkę.
Jego brat Łukasz Paczkowski, występujący jako Dragan, ostatecznie przekonał jury disco interpretacją "Wirują światła". Marcin Miller przyznał nawet, że widziałby go w filharmonii, w smokingu.
Decyzje jurorów pokazują, że w "Disco Star" liczy się dziś nie tylko głos, ale pełen pakiet: osobowość, pomysł i odwaga w sięganiu po własny styl. O tym, kto spełnił te warunki najlepiej, widzowie przekonają się już 22 lutego.
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych









