Reklama

Jamala: Walczyć do końca [WYWIAD]

Jamala występuje w programie "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami" /VIPHOTO /East News

- My wszyscy mamy jeden cel - zakończyć tę wrogą, rosyjską napaść. Politycy działają dyplomacją, armia używa ciężkiego sprzętu, a artyści walczą poprzez swoją twórczość - mówi w rozmowie z Interią Jamala, ukraińska zwyciężczyni Eurowizji z 2016, która obecnie występuje w programie "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami" w Polsacie.

Po ataku Rosji na Ukrainę Jamala razem z dwójką swoich małych dzieci uciekła z Kijowa przez Rumunię, Bułgarię do Stambułu w Turcji. Od tego czasu wokalistka nieustannie informuje o tym, co dzieje się w jej kraju, występując na koncertach na rzecz zaatakowanej ojczyzny.

38-letnia gwiazda jesienią pojawiła się jako uczestniczka w programie "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami" w Polsacie (tańczy w parze z Jackiem Jeschke). W trakcie występów w tanecznym show razem z Fundacją Polsat apeluje o wpłaty na rzecz ukraińskich dzieci.

Jamala uciekła z ogarniętej wojną Ukrainy

Jamala w kwietniu 2017 r. poślubiła Bekira Suleimanova. Mąż wokalistki jest absolwentem Wydziału Fizyki i Matematyki Uniwersytetu Narodowego Tarasa Szewczenki w Kijowie i działaczem społeczności Tatarów krymskich. Mają dwóch synów: 4-letniego Emira-Rachmana i 2-letniego Selima-Giraya.

Reklama

Reprezentująca Ukrainę wokalistka w 2016 roku wygrała konkurs Eurowizji. Do Sztokholmu przyjechała z piosenką "1944". Utwór porusza między innymi kwestię deportacji ludności pochodzenia tatarskiego z Krymu w głąb Azji, nawiązuje także do ówczesnej sytuacji na Ukrainie (w roku 2014 Krym został zaanektowany przez Rosję).

Wokalistka urodziła się w Oszu (Kirgistan), dokąd jej przodkowie zostali deportowani z Krymu. Po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę, jej rodzina powróciła na Krym. Muzyczne studia ukończyła w Kijowie.

Sprawdź tekst piosenki "1944" w serwisie Tekściory.pl!

Michał Boroń, Interia: Jak to się stało, że trafiłaś do Polski? Zdecydowana większość twoich rodaków uciekła przed wojną prosto do naszego kraju przez granicę, twoja przeprawa była znacznie dłuższa, bo skierowałaś się do Turcji przez Rumunię.

Jamala: - Mój pobyt w Polsce opiera się na gruncie zawodowym. Mój dom jest wciąż w Kijowie. Zostawiłam tam wszystko: przyjaciół, współpracowników i marzenia, które wciąż czekają na realizację.

Oczywiście głównym powodem przeprowadzki do Warszawy jest udział w "Dancing with the Stars. Tańcu z gwiazdami". Stworzenie tutaj domu dla moich dzieci to mój największy priorytet. Robię wszystko, aby móc je sprowadzić. Chcę przygotować im dobry grunt, znaleźć przedszkole. Teraz są jeszcze u mojej siostry w Istambule.

Jamala w programie "Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami". Jak radzi sobie na parkiecie?

Występujesz w programie rozrywkowym, część ukraińskich muzyków jednak zdecydowało się zawiesić kariery, uznając, że na piosenki przyjdzie czas po wojnie. Co o tym sądzisz?

- Ciężko mi mówić za innych, ale wiem, że część z nich - podobnie jak ja - nie zawiesza swojej działalności, bo to też jest rodzaj walki, przy pomocy broni, którą jest nasza twórczość, nasz głos i nasi odbiorcy. Niektórzy wciąż koncertują, jeżdżąc po całym świecie - na przykład DakhaBrakha, Onuka czy The Hardkiss, którzy podczas koncertów zbierają fundusze na wsparcie ukraińskich rodaków i przypominanie światu, ze wojna się jeszcze nie skończyła. Niektórzy rozpoczęli znaczące, międzynarodowe współprace jak np. Antytila z Edem Sheeranem albo Okean Elzy z Coldplayem.

Ed Sheeran i Antytila razem. Jak doszło do tej współpracy?

Wszystkie te działania prowadzą do jednego - chcemy pokazać światu, że Ukraina się nie poddaje i żeby świat o nas nie zapomniał. W moim przypadku jest to udział w polskiej edycji "Tańca z gwiazdami". Moja misja to także współpraca z Fundacją Polsat - wspólnie zbieramy fundusze, które maja pomóc ukraińskim sierotom. Jest to też okazja aby podziękować Polakom za ich otwarte domy i serca dla wszystkich Ukraińców, którzy zostali zmuszeni do ucieczki przed rosyjską agresją.

Podkreślasz, że nie można pozwolić na to, by świat zapomniał o tym, co dzieje się w twojej ojczyźnie. Co jeszcze można robić poza akcjami pomocy dla potrzebujących, poza nagłaśnianiem sytuacji na froncie?

- Wszyscy powinni działać korzystając ze swoich atutów, z tego w czym są najlepsi. Walczyć do końca.

Masz kontakt ze swoimi bliskimi i przyjaciółmi, którzy zostali w Ukrainie? Jak wygląda w tej chwili ich codzienne życie?

- Główne walki toczą się na południu i wschodzie naszego kraju, chociaż alarmy bombowe słychać codziennie i w Kijowie i innych miastach Ukrainy. Rosyjskie samoloty bojowe wciąż krążą nad Ukrainą, co nie pozwala nam zapomnieć o wojnie nawet na chwilę. Nawet z dala od frontu walk - ludzie żyją w ciągłym strachu. Trudno mi wyobrazić sobie, ile lat zajmie nam walka z konsekwencjami wojny... Nawet teraz - zgodnie z raportami Ukraińskiego Ministerstwa Zdrowia - ponad połowa wszystkich Ukraińców jest narażona na syndrom stresu powojennego, a co dopiero z ludźmi, którzy mieszkają na terenach okupowanych i  objętych walkami. Relacje torturowanych ludzi, zdjęcia masowych grobów, zmasakrowanych miast i wsi można zobaczyć w internecie i innych środkach masowego przekazu. W ubiegłym tygodniu zdjęcia z Izium zaszokowały świat...

Podobno od miesiąca nie widziałaś się ze swoimi dziećmi, nie chciałaś ich ściągnąć do Polski? Twój mąż został w waszym domu w Kijowie?

- Mój mąż jest również moim menedżerem, dlatego mam szansę widzieć się z nim w miarę często. Z dziećmi sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana, tak jak wspominałam na początku - robimy wszystko, żeby stworzyć im tutaj dom i normalne warunki do życia.

Biorąc udział w programie mam codzienne zobowiązania, treningi. Nie mamy tutaj nawet niani dla chłopców, a mąż często musi wyjeżdżać służbowo. Rozłąka z dziećmi jest dla mnie bardzo trudna, ale robię wszystko, żebyśmy mogli jak najszybciej zacząć wspólnie normalne życie. Odliczam dni do spotkania z synami. Mój starszy wciąż dopytuje, czy będzie mógł uczestniczyć w moich projektach zawodowych (śmiech).

To nie pierwsze twoje doświadczenie z tańcem, bo masz na koncie występ w ukraińskiej edycji tego programu. Przydaje się to na parkiecie, czy musisz wszystkiego uczyć się od nowa?

- Niestety wszystkie umiejętności, które nabyłam w ukraińskiej edycji "Tańca z gwiazdami" ulotniły się z powodu braku praktyki. Podczas moich koncertów nie korzystam z choreografii, skupiając się na śpiewaniu. Teraz, w polskiej edycji programu niektóre rodzaje tańca wykonuję po raz pierwszy w życiu. I muszę się ich porządnie nauczyć - na przykład walc i pasodoble.

W programie ukraińskim chciałam po prostu spróbować czegoś nowego. Teraz mam większą odpowiedzialność - po pierwsze reprezentuję mój kraj, po drugie - zbieram fundusze na wsparcie ukraińskich dzieci.

Jamala na parkiecie w programie Polsatu - zobacz zdjęcia!

W jednym z odcinków zaśpiewałaś piosenkę Krzysztofa Krawczyka, ponoć po raz pierwszy wykonałaś utwór po polsku? Był dodatkowy stres z tym związany?

- Szczerze mówiąc - była zdenerwowana jak diabli! Bardzo nie chciałam źle wypaść śpiewając po polsku w Polsce - to było wyzwanie! Ale kiedy usłyszałam aplauz - cały strach uleciał. Nigdy nie przestanę dziękować publiczności - moim słuchaczom i widzom, przyjaciołom i współpracownikom. Szczególnie ci ostatni - całym teamem wspierali mnie na żywo podczas nagrań.

Kogo znasz z polskiej sceny? W Rzeszowie w 2021 śpiewałaś w duecie z Sylwią Grzeszczak. Podczas Eurowizji 2016 Polskę reprezentował Michał Szpak, pamiętasz go?

- Michał Szpak był jednym z pierwszych polskich artystów mocno wspierających Ukrainę, za co jestem mu niezmiernie wdzięczna. Ostatnio okazało się, że Ralph Kaminski jest przyjacielem mojego PR menedżera i w ubiegłym tygodniu mieliśmy okazję się poznać. To było wspaniałe spotkanie! Oczywiście moim ogromnym wsparciem i przyjaciółką jest Kayah, która nie dość, że jest dla mnie jak siostra, to jeszcze jest uosobieniem wszystkich wspaniałych Polek, które w tych ciężkich dla nas czasach dają nam wsparcie i siłę. Bardzo szanuję i pilnie śledzę polską scenę rapową - mam ogromną nadzieję, że uda mi się poznać Matę - to niesamowicie zdolny i cudownie szalony chłopak!

Ukraińscy wykonawcy coraz częściej pojawiają się w telewizyjnych programach w Polsce, co nie powinno dziwić, skoro naszą granicę przekroczyło kilka milionów osób. Mam wrażenie, że nasilają się głosy, że to "zasługa" tego, że za daną osobą stoi najczęściej jakaś dramatyczna historia, że ktoś musiał uciekać przed bombami, że z jego/jej domu zostały zgliszcza. Spotkałaś się z takimi zarzutami?

- Wojna w Ukrainie to najgorsza rzecz, która wydarzyła się w Europie od czasów drugiej wojny światowej. My wszyscy mamy jeden cel - zakończyć tę wrogą, rosyjską napaść. Politycy działają dyplomacją, armia używa ciężkiego sprzętu, a artyści walczą poprzez swoją twórczość. Oto jaką siłę ma dzisiaj kultura i sztuka.

Eurowizję wygrałaś z piosenką "1944" przypominającą o deportacji Tatarów krymskich w głąb Azji, wśród których była m.in. twoja prababcia Nazalkhan. W 2014 r. po aneksji Krymu przez Rosję okazało się, że historia znów się powtarza, ale w lutym wydawało się, że sytuacja raczej przypomina rok 1939. Nie brak głosów, że atak Rosji to tak naprawdę rozpoczęcie III wojny światowej, że Ukraina tak naprawdę broni całej Europy, zgadzasz się z taką teorią?

- Tak jak wspomniałam - okazało się, ze ludzkość nie wyciągnęła wniosków z drugiej wojny światowej. Wojna stała się mglistym, odległym wspomnieniem. Kiedy jednak okazało się, że zaledwie 800 kilometrów od Warszawy, w okolicy Kijowa, w 2022 roku ludzie mogą zostać zastrzeleni stojąc w kolejce po chleb... Obrazki z Buczy, Czernihowa czy Irpinu, karne deportacje ludzi w głąb Rosji i cała masa potwornych zbrodni pokazuje, że niestety historia się powtarza... Na szczęście Siły Zbrojne Ukrainy stanowią tarczę pomiędzy zachodnim światem i jego wartościami a złem, które wylewa się na Europę...

Eurowizję 2022 wygrali twoi rodacy z Kalush Orchestra, znacie się? Myślałaś o jakiejś współpracy z nimi czy to po prostu nie twoja bajka muzyczna? 

- W ukraińskim świecie muzycznym, który jest nieduży, wszyscy dobrze się znamy. Kalush - to są super goście, którzy wspierają mnie w "Tańcu z gwiazdami". Póki co robią to online - ale mam nadzieję, że pojawią się na żywo w studio podczas któregoś z moich występów.

Wiadomo, że na razie najważniejsze dla ciebie i twoich rodaków jest wygranie wojny, ale czy masz czas na to, by pomyśleć o planach muzycznych?

- Moje muzyczne plany powoli się realizują. Niedawno miałam okazję współpracować z Ministerstwem Spraw Zagranicznych przy projekcie muzycznym "Thank You Stranger" (Dziekuję, nieznajomy) - który jest podziękowaniem dla wszystkich niosących Ukrainie pomoc.

Wyjęłam także z "szuflady" niedokończony album nad którym teraz pracuję, to będzie płyta na której zaprezentuję piękno mojej rdzennej muzyki tatarskiej i hołd dla ludu Tatarów krymskich, z którego się wywodzę. Możecie mi wierzyć - to będzie sztuka ponad wszelkimi podziałami.

Jest takie hasło, że każda wojna kiedyś się kończy - i co wtedy? Potrafisz sobie wyobrazić, co wtedy zrobisz?

- Wreszcie będę spokojna i szczęśliwa z całą moją rodziną. W domu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL