Zaskakujący występ w "Dzień dobry TVN". Zobaczcie, co dzieje się na drugim planie!

Daniel Kiełbasa

Oprac.: Daniel Kiełbasa

Wiktor Dyduła był gościem "Dzień dobry TVN" z piosenką "Tam słońce gdzie my". Wokalista razem ze swoimi muzykami w bardzo komiczny sposób pokazał, że grali z taśmy w studiu TVN-u.

Wiktor Dyduła z zespołem zaskoczył podczas występu w "DDTVN"
Wiktor Dyduła z zespołem zaskoczył podczas występu w "DDTVN"TVN

Wiktor Dyduła pojawił się w niedzielę w studiu "Dzień dobry TVN", aby promować swój najnowszy singel "Tam słońce gdzie my" (sprawdź!). Dzień wcześniej wystąpił natomiast na Wiankach w Warszawie.

"Teledysk będzie pasować na dzisiejszą okazję, na Dzień Ojca, bo jest w nim dużo wzruszających scen. Po komentarzach widzę, że bardzo uderzyło to ludzi. Teledysk nakręcony jest na jednym ujęciu. To było trudne zadanie, ale udało się" - mówił.

Wiktor Dyduła z zespołem zaskoczyli w "DDTVN". Oto, co zrobili

Widzowie po chwili usłyszeli nowy singel Dyduły, a wokaliście na scenie towarzyszyło trzech muzyków. Ci aby dobitnie pokazać, że grają z taśmy, zamienili swoje mikrofony na akcesoria kuchenne.

Perkusista zamiast pałek miał w ręce kuchenne pędzelki, śpiewał natomiast do ubijaczki. Obok niego gitarzysta swój mikrofon zamienił na drewnianą łyżkę. Klawiszowiec siedzący najbardziej po lewej, zastąpił mikrofon młynkiem do pieprzu.

Wiktor Dyduła z nowym utworem. Wyjątkowy teledysk

"Tam słońce gdzie my" to pierwszy singel Wiktora Dyduły od wydania albumu "Pal licho!".

"Choć utwór zarówno lirycznie jak i muzycznie jest niezwykle pozytywny, to dla samego artysty ma nieco słodko-gorzki smak. Wiktor pisząc piosenkę wracał wspomnieniami do relacji swoich rodziców, jak i do własnej relacji ze swoim tatą. Obydwie niestety przerwała choroba ojca, o czym Wiktor opowiada trochę więcej w teledysku. W rolę taty Wiktora w teledysku wcielił się aktor Piotr Głowacki, któremu towarzyszyła jego żona Agnieszka wraz z dziećmi" - czytamy w zapowiedzi prasowej.

"Bardzo się cieszę, że udało nam się zrobić coś emocjonalnego, co powoduje, że na chwilę się zatrzymujecie i myślicie o tych, którzy są lub byli dla was bardzo ważni. Zależało mi na pokazaniu w klipie trochę innej interpretacji słów piosenki niż ta która może się pojawiać w głowie po przesłuchaniu samej piosenki. Nie ukrywam, że jest to dla mnie bardzo osobisty klip, bo po części inspirowany moją rodzinną historią" - napisał na Facebooku przy okazji premiery.

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas