Reklama

Reklama

Travis Scott wydał oświadczenie po tragedii na festiwalu w Houston. Zginęło 8 osób

Gwiazdor rapu napisał na Twitterze, że jest "zdruzgotany" zgonami i obrażeniami, do których doszło podczas jego występu. Zadeklarował swoje "całkowite wsparcie" dla rodzin ofiar.

Travis Scott zabrał głos w sprawie tragedii na koncercie

Travis Scott był największą gwiazdą (sprawdź!) pierwszego dnia festiwalu Astroworld, który rozpoczął się w piątek (5 listopada) w kompleksie NRG Park. Według wstępnych informacji uzyskanych od miejscowej policji, artysta wszedł tego dnia na scenę ok. 20:40 czasu lokalnego. Wówczas widzowie zaczęli gwałtownie przepychać się w jego stronę.

W wyniku chaosu, jaki zapanował pod sceną, i nieustającego naporu tłumu, jedenaście osób trafiło do szpitala, większość w wyniku zatrzymania akcji serca. Osiem z nich zmarło.

Reklama

Jeden ze świadków tej sytuacji, cytowany przez serwis "ABC News", stwierdził, że gdy Scott wszedł na scenę, tłum zaczął pędzić w jego kierunku. "Wszyscy wokół ciebie omdlewali i starali się pomóc sobie nawzajem. Ale po prostu nie można się było ruszyć. Nie mogłeś nic zrobić. Nie byłeś w stanie nawet podnieść rąk" - powiedział uczeń szkoły średniej, Nick Johnson. Świadek dodał, że raper wyglądał tak, jakby wiedział, że coś dzieje się w tłumie, "ale nie rozumiał powagi sytuacji".

Travis Scott zabrał głos w tej sprawie dzień później. "Moje modlitwy kieruję do rodzin ofiar zdarzenia" - napisał na Twitterze. "Jestem całkowicie zdruzgotany tym, co wydarzyło się ostatniej nocy" - dodał.

Scott podziękował ponadto policji i służbom ratunkowym deklarując, że "współpracuje ze społecznością Houston, by leczyć i wspierać rodziny w potrzebie". Festiwal Astroworld, który miał trwać dwa dni, przerwano po tej tragedii.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Travis Scott

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama