Reklama

Reklama

Tak wyglądały ostatnie chwile Połomskiego. "Wdarło się do jego organizmu"

Swoje ostatnie dni Jerzy Połomski spędził w szpitalu, gdzie trafił z infekcją. "Lekarze do końca o niego walczyli" - przekazała w "Super Expressie" menedżerka artysty Violetta Lewandowska.

Swoje ostatnie dni Jerzy Połomski spędził w szpitalu, gdzie trafił z infekcją. "Lekarze do końca o niego walczyli" - przekazała w "Super Expressie" menedżerka artysty Violetta Lewandowska.
Jerzy Połomski w 2013 r. /Krzysztof Kuczyk /Agencja FORUM

Polski piosenkarz znany z takich przebojów jak: "Bo z dziewczynami" oraz "Cała sala śpiewa z nami", zmarł 14 listopada w wieku 89 lat. Wokalista mieszkał w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie.

O śmierci poinformowała menedżerka artysty Violetta Lewandowska.

"Dzisiaj wieczorem w warszawskim szpitalu przy ul. Wołoskiej w Warszawie zmarł Jerzy Połomski. Był i niezwykłym artystą i niezwykłym człowiekiem. Wyjątkową osobowością. Wielki żal i wielka strata dla polskiej kultury" - przekazała PAP.

Reklama

Jerzy Połomski nie żyje. Przyczyna śmierci

"Super Express" podał, że piosenkarz trafił do szpitala w ubiegłą środę. Opiekunka artysty i mieszkańcy, którzy towarzyszyli mu w domu opieki, mieli nadzieję, że gwiazdor wróci do zdrowia.

"Jerzy miał infekcję. Jego organizm nie poradził sobie z zakażeniem, które wdarło się do jego organizmu. Trudno mi teraz dokładnie powiedzieć. Wiem, że lekarze do końca o niego walczyli. Niestety się nie udało" - przekazała menedżerka.

Przypomnijmy, że od 2021 roku Jerzy Połomski przebywał w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, gdzie trafił z powodu pogarszającego się stanu zdrowia (miał m.in. problemy z pamięcią). Tam znajdował się pod całodobową opieką. Kilka lat wcześniej piosenkarz zaczął mieć problemy ze słuchem, co sprawiło, że musiał rozstać się ze sceną. Karierę zakończył w 2019 roku.

"Sam dużo wcześniej postanowił, że gdy już nie będzie mógł samodzielnie funkcjonować, to przeniesie się do Skolimowa. Sam dla siebie wybrał to miejsce" - mówiła jego menedżerka w rozmowie z gazetą "Świat & Ludzie".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy