Ich konfliktem żyła cała Polska. Kuba Badach o relacji z Michałem Szpakiem
Już niedługo ruszy kolejna edycja "The Voice of Poland". To też kolejny raz, kiedy w fotelach trenerskich zobaczymy m.in. Kubę Badacha i Michała Szpaka. Co o ich relacji mówi Badach?

Tegoroczna odsłona "The Voice of Poland" przyniesie wiele nowości. Mowa m.in. o nowym formacie "The Voice Comeback Stage Powered by Orange", który realizowany będzie w równocześnie z telewizyjną odsłoną. Dzięki temu uczestnicy, którzy odpadną w którymś etapie, będą mieli szansę wrócić do gry. Więcej o zasadach można przeczytać tutaj.
Decydować będzie o tym Ania Karwan, którą mogliśmy oglądać w 7. edycji programu. Obecnie jej piosenki podbijają stacje radiowe. "Przez lata powtarzałam, że to właśnie ta scena dała mi największe skrzydła. Dzisiaj wracam jako trenerka. Jestem wzruszona, przejęta, podekscytowana i pewna tego, że jestem w najlepszym miejscu swojego życia, żeby podzielić się wiedzą, doświadczeniem i stać się oparciem dla uczestników" - komentowała wokalistka.
Kuba Badach i Michał Szpak mają konflikt? "Iskrzy ładnie"
Już w poprzedniej edycji widzowie mogli być świadkami sprzeczek pomiędzy Michałem Szpakiem a Kubą Badachem. Wtedy obaj trenerzy mówili, że prywatnie bardzo się lubią, a konwencja programu "wymusza" na nich takie zachowania.
Teraz Kuba Badach, w rozmowie z reporterką Jastrząb Post, zdecydował się opowiedzieć o koledze z fotela trenerskiego. "Iskrzy pięknie. Uważam, że złośliwość jest cechą ludzi inteligentnych. Michał jest bardzo inteligentny, więc potrafi być złośliwy i uwielbiam to, że dogryzamy sobie w trakcie programu" - stwierdził.
"Tak naprawdę, jeżeli siedzimy w studio od godziny 8 rano do godziny 22, czasami do 1 w nocy, to siada czasami skupienie. Jednak jesteśmy bez dostępu światła słonecznego i to jest naprawdę wymagająca praca, a dzięki temu, że Michał jest czujny i czasami potrafi w niespodziewanym momencie jakąś szpilę wcisnąć, to nas cały czas trzyma w takim alercie, że cały czas musi być w tym piecu, musi się żarzyć i to jest świetne" - odpowiadał.
"W ogóle zauważyłem, że Michał doskonale wyczuwa też nastrój na sali i jest świetnym takim mistrzem ceremonii. On potrafi pobudzić publiczność i mówi: słuchajcie, dajcie, dajcie, bo ci ludzie tego potrzebują. Tutaj wychodzą najodważniejsi ludzie w Polsce, ja bym w życiu nie zaśpiewał do czterech foteli, które są do mnie odwrócone plecami. Nie ma takiej możliwości" - dodał jeszcze.










