Minął rok od śmierci Felicjana Andrzejczaka. Przyjaciel z Budki Suflera z poruszającym hołdem
18 września mija rok od śmierci Felicjana Andrzejczaka, który w pamięci Polaków zapisał się jako wybitny wokalista i kultowy frontman Budki Suflera. Zespół, którego artysta przez kilka lat był głosem, opublikował w sieci poruszający wpis. "Nic nowego nie umiem powiedzieć ponad to, że bardzo nam Ciebie chłopie brak. Na scenie, poza nią, wszędzie…" - czytamy w emocjonalnych słowach Tomasza Zaliszewskiego, lidera Budki Suflera.

Felicjan Andrzejczak był jednym z najwybitniejszych polskich wokalistów. Choć przez większość swojej kariery działał na scenie solowo, Polacy zapamiętali go jako kultowy głos Budki Suflera. Do zespołu dołączył pod koniec 1982 r. i w niezwykle krótkim czasie nagrał z muzykami przeboje, które do dziś są wizytówką grupy - "Jolka, Jolka pamiętasz", "Czas ołowiu" oraz "Noc komety".
Minął rok od śmierci Felicjana Andrzejczaka. To on był kultowym głosem Budki Suflera
Choć Felicjan był wokalistą Budki Suflera zaledwie kilka lat, nieustannie utrzymywał kontakt z przyjaciółmi z zespołu i gościnnie występował z nimi przy różnych specjalnych okazjach. W międzyczasie rozwijał swoją karierę solową nagrywając płyty, koncertując i uczestnicząc w projektach muzycznych. W 2020 r. piosenkarz ponownie połączył siły z dawną formacją, nagrywając wspólnie album "10 lat samotności".
18 września 2024 r. media w całej Polsce obiegła przykra informacja o śmierci Felicjana Andrzejczaka. Artysta odszedł w wieku 76 lat, pozostawiając w żałobie zarówno swoją rodzinę, fanów, a także przyjaciół związanych z Budką Suflera. Wokalista przez dłuższy czas zmagał się z chorobą nowotworową.
Tomasz Zaliszewski wspomina zmarłego Felicjana Andrzejczaka. "Był po prostu Felkiem"
Rocznica odejścia Felicjana zainspirowała muzyków Budki Suflera do oddania hołdu zmarłemu przyjacielowi. Na Instagramie zespołu ukazał się poruszający post, w którym lider formacji, Tomasz Zaliszewski, zebrał się na wyznanie. "Już rok minął od chwili, gdy odszedł Felicjan. Nie wiem, czy bardziej go słyszę, czy bardziej go widzę i czy tak naprawdę to ma jakieś znaczenie" - rozpoczął swój wpis muzyk.
"Ważne jest chyba tylko to, jaką powierzchnię na mapie polskiej piosenki zajmował artysta Andrzejczak. Jak mocno ja ubarwiał i rozświetlał. Ważne jest to, jak dobre i mądre było to, o czym śpiewał, jak pełne harmonii, pięknych nut i rzeczywistej poezji" - czytamy w dalszej części wpisu.
Lider Budki Suflera podkreślił, że w jego wspomnieniach Felicjan nie jest gwiazdą estrady, a zwykłym przyjacielem, za którym ogromnie tęskni. "Tylko że dla nas legenda estrady i jedyny tak mocno rozpoznawalny głos był po prostu Felkiem, facetem, który lubił w hotelu na śniadanie chleb z pasztetową i kompletnie nie przywiązywał wagi do obowiązujących mód. Czas zapewne poukłada w naszych głowach wszystkie warstwy pamięci tak jak należy" - napisał Tomasz Zaliszewski.
"Ale póki co, to nic nowego nie umiem powiedzieć ponad to, że bardzo nam Ciebie chłopie brak. Na scenie, poza nią, wszędzie…" - dodał na koniec muzyk.









![Kinga Głyk i „The Chapters Tour”: She is funny, she is kind, she is pretty [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MIV38RMWOM6YC-C401.webp)