Gitarzysta Queen uchylił rąbka tajemnicy. "Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa"
Choć Queen od lat koncertuje z Adamem Lambertem, gitarzysta Brian May zasugerował, że przyszłość grupy może wyglądać zupełnie inaczej niż kolejne wielomiesięczne trasy. Na celowniku legend rocka znalazło się niezwykłe miejsce - Sphere w Las Vegas, które już teraz uchodzi za jedną z najbardziej futurystycznych aren muzycznych świata.

Brian May w rozmowie z magazynem Rolling Stone przyznał, że tradycyjne tournée nie jest już dla niego atrakcyjne. Po pięciu dekadach życia w trasie muzyk chce zachować wolność i unikać uciążliwych podróży. "Bardzo mnie korci Sphere. Pobudza moją wyobraźnię. Widziałem tam Eagles i pomyślałem sobie, że my też powinniśmy to zrobić. Moglibyśmy z tym zrobić niesamowite rzeczy. Rozmawiamy o tym" - zdradził gitarzysta.
May dodał, że myśl o kolejnej trasie budzi w nim mieszane uczucia. "Po 50 latach grania tras mam ich dość. Nie podoba mi się, że budzisz się w hotelu i czujesz jak w potrzasku. Zbyt często poświęcałem moją wolność. Ale nadal chcę grać koncerty. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa" - dodał.
Las Vegas zamiast stadionów
Sphere, otwarte w 2023 roku, to technologiczny gigant. Sala może pomieścić 10 tysięcy osób, a jej panoramiczne ekrany LED obejmują publiczność z każdej strony, tworząc wrażenie pełnego zanurzenia w obrazie i dźwięku. To właśnie ta wizja szczególnie inspiruje May'a. "To miejsce daje możliwości, które są wręcz oszałamiające. Nie musiałbym podróżować, a jednocześnie moglibyśmy zaoferować widzom coś absolutnie wyjątkowego" - podkreślił w rozmowie z Rolling Stone.
Dziedzictwo Freddie'ego Mercurego a era Adama Lamberta
Dyskusje o przyszłości Queen nieodmiennie przywołują temat dziedzictwa Freddie'ego Mercurego. Po jego śmierci w 1991 roku muzycy byli przekonani, że to koniec zespołu. "Rozumiałem ludzi, którzy mówili: 'Nie ma Queen bez Freddiego. Po prostu zostawcie to'. Bo tak się właśnie czuliśmy po jego odejściu. Ale zespół nie chciał umrzeć" - wspominał Roger Taylor w rozmowie z Classic Rock.
Adam Lambert, który dołączył do zespołu w 2011 roku, szybko udowodnił, że potrafi wnieść nową energię i oddać hołd spuściźnie Mercurego, nie próbując go naśladować. Dzięki niemu Queen + Adam Lambert stało się jedną z największych koncertowych atrakcji ostatniej dekady. "Nawet jeśli obaj z Rogerem byliśmy pewni, że to koniec, Queen nigdy nie odeszło" - dodawał May.
Pół wieku od "Bohemian Rhapsody"
Powrót Queen na scenę zbiega się z ważnym jubileuszem. Zespół świętuje właśnie 50-lecie wydania albumu "A Night at the Opera" z 1975 roku, na którym znalazł się diamentowy singiel "Bohemian Rhapsody". Z tej okazji w październiku ukaże się specjalna edycja płyty na przezroczystym winylu.
Dla fanów może to oznaczać wyjątkowy rok - nie tylko dzięki rocznicowym wydawnictwom, ale także potencjalnej serii spektakularnych koncertów w Las Vegas.









![Wojtek Mazolewski Quintet: Zabrakło wody, nie zabrakło energii [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000LYP8B36J9NKTG-C401.webp)